W ciągu kilku dni polskie wojsko utworzyło na granicy z Białorusią kilka kilometrów ogrodzenia. Trójwarstwowe zasieki mają zatrzymać obcokrajowców przed nielegalnym przekroczeniem granicy.

W niedzielę fragment płotu próbowała zniszczyć grupa 13 osób. Jak tłumaczyli w opublikowanym w internecie oświadczeniu, "Polska otoczona drutem kolczastym nie jest naszym krajem. Państwo używające wojska do obrony przed garstką uciekających przed prześladowaniem nie tylko dyskwalifikuje się moralnie – wystawia się także na pośmiewisko. Drut kolczasty staje się nowym symbolem Polski".

"Graniczny drut należy usunąć – w warstwie symbolicznej i rzeczywistej. Zasieki zostały ustawione nie przeciw wrogom państwa, lecz ofiarom obcych reżimów. Z ich perspektywy niewiele różni się od nich Polska stosująca wobec uchodźców nieludzkie traktowanie i tortury. Taka polityka nie może zostać usankcjonowana przy społecznej bierności" - przekonują.

Straż Graniczna poinformowała, że członkowie grupy zostali zatrzymani na granicy. Wśród nich jest 12 Polaków i jeden obywatel Holandii. "Trwają czynności zmierzające do postawienia tym osobom zarzutów" - poinformowano.

"Sytuacja, do której doszło na naszej granicy, jest absolutnie niedopuszczalna. Sprawcy, którzy przerwali ogrodzenie zostali zatrzymani przez Straż Graniczną i poniosą wszelkie konsekwencje karne swoich działań. Na podobne akty będziemy reagować z pełną stanowczością" - przekazał szef MSWiA Mariusz Kamiński.

"Nie będzie pobłażania dla wspierania wojny hybrydowej Łukaszenki. Sprawcy staną przed prokuratorem" - przekazał Maciej Wąsik.