Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki doprowadziły do największego od 11 lat spadku cen żywności w Polsce.
- Które kategorie produktów tanieją najszybciej, a za co wciąż płacimy więcej niż przed rokiem.
- Dlaczego obecna ulga dla portfeli jest tymczasowa i kiedy analitycy przewidują odwrócenie trendu.
Zgodnie z danymi GUS, ostatni raz spadek cen żywności w ujęciu rok do roku mieliśmy w Polsce ponad dwa lata temu, w marcu 2024 r. Zresztą mógł on trwać dłużej, ale miesiąc później rząd przywrócił 5-procentową stawkę podatku VAT na żywność, co podbiło jej ceny na sklepowych półkach.
Odnotowany w czerwcu spadek cen żywności o 0,6 proc. r/r jest najmocniejszym tąpnięciem od prawie jedenastu lat. Aby odnaleźć miesiąc, w którym deflacja w tym obszarze była głębsza, należałoby cofnąć się aż do sierpnia 2015 r. W szerszej kategorii „żywności i napojów bezalkoholowych” również GUS zameldował deflację, acz płytszą, bo o 0,2 proc. r/r. Jednocześnie był to pierwszy odczyt na minusie od ponad dziesięciu lat.
Ceny żywności w Polsce spadają nie tylko w ujęciu rok do roku, ale także „na bieżąco”. Według środowych danych GUS, w czerwcu były średnio o 0,7 proc. niższe niż w maju (kiedy z kolei były niższe niż w kwietniu o 1,1 proc.). Spadki cen o tej porze (tj. w czerwcu względem maja) zdarzają się, ale tak dużego nie odnotowano przynajmniej od kilkunastu lat.
Jak wynika z najnowszych statystyk urzędu, w czerwcu wyraźnie tańsze niż przed rokiem były m.in. masło (o ponad 25 proc.), jabłka (ponad 16 proc.) czy szereg warzyw (m.in. kapusta, szparagi, ziemniaki, ogórki, buraki czy cebula). Kilka procent mniej niż przed rokiem płacimy też m.in. za mąkę, ryż, mleko czy mięso wieprzowe i drobiowe.
Średni spadek cen żywności nie oznacza oczywiście, że tanieje wszystko. Przykładowo, więcej niż przed rokiem płacimy w sklepach m.in. za marchew (o ponad 13 proc.), mięso wołowe i cielęce (również około 13 proc.), ryby, warzywa strączkowe (wzrost o około 11-12 proc.) czy mrożone owoce (+8,5 proc.), kilka procent więcej kosztują też m.in. kawa, kakao, jaja czy dżemy.
Czytaj więcej
- Z dzisiejszej perspektywy, podwyżka wydaje mi się wręcz bardziej prawdopodobna niż obniżka stóp jako kolejny krok RPP w pierwszym kwartale 2027 r...
Efekt spadku światowych cen
– Spadek cen żywności w czerwcu w ujęciu rocznym nie powinien być zaskoczeniem – ocenia Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska. Jak zauważa, ceny na rynku krajowym podążają bowiem za cenami światowymi z mniej więcej dziewięciomiesięcznym opóźnieniem, a trzy kwartały temu światowe ceny spadały m.in. ze względu na nadpodaż w wielu kategoriach. Umacniał się również złoty względem dolara. – Efekty tego widzimy dziś w polskich statystykach inflacyjnych. Niższe są zwłaszcza ceny zbóż i pieczywa, nabiału, olejów jadalnych, większości mięs, a także warzyw i owoców. W wolniejszym niż na początku roku tempie rosną ceny używek takich jak kawa czy kakao – wylicza ekonomista.
Deflację w cenach żywności dobrze widać też po cenach skupu produktów rolnych. Danych za czerwiec jeszcze nie ma, ale w maju odnotowano tu spadek aż o 16,2 proc. rok do roku, a niższe ceny obserwowano w przypadku wszystkich podstawowych kategorii (m.in. pszenicy, żyta, mleka, drobiu czy żywca wołowego i wieprzowego).
– Mamy nadpodaż surowców rolnych, ale jednocześnie: walkę dyskontów – zwracał z kolei uwagę prezentując najnowszą projekcję inflacyjną Jacek Kotłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP. Jako przykład wskazywał promocje na masło. Bez „wojny cenowej” przełożenie spadków cen w skupach na ceny dla konsumentów byłoby mniejsze.
Czytaj więcej
Międzynarodowy Fundusz Walutowy kolejny raz podniósł prognozę realnego wzrostu PKB Polski w tym roku, tym razem do 3,4 proc. Oczekiwania na przyszł...
Niedługo trend się odwróci
Deflacja cen żywności powinna potrwać – a być może nawet się pogłębić – jeszcze przez kilka miesięcy. Najnowsza projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego zakłada, że będziemy ją widzieli jeszcze w trzecim kwartale. Potem sytuacja ma się jednak odwrócić i od jesieni ceny ponownie zaczną iść w górę.
– Wskazują na to rosnące obecnie ceny żywności na świecie i słabszy względem dolara kurs złotego. Kwotowania terminowe większości surowców rolnych (pszenica, kukurydza, rzepak, soja, kawa czy kakao) również są wyższe niż wiosną – mówi Dybuła. Jak wyjaśnia, to skutek zarówno szoku na rynku ropy naftowej i gazu oraz ich pochodnych w efekcie konfliktu w Zatoce Perskiej, jak i zjawisk klimatycznych. Rośnie prawdopodobieństwo silnego efektu El Nino w tym roku, a słabszy monsun zagraża plonom w Indiach. – Na czynniki globalne nałożyć mogą się też krajowe zbiory zbóż i warzyw w okresie letnio-jesiennym. Obecnie prognozy mówią o spadku zbiorów pszenicy w Polsce o ok. 5-10 proc. – zauważa główny ekonomista BNP Paribas BP. Eksperci rynkowi zwracają uwagę na niekorzystny miks warunków meteorologicznych w kraju w tym roku: przymrozki, upały oraz suszę. To negatywnie oddziałuje m.in. na uprawy owoców.
Prognoza BNP Paribas zakłada, że do połowy 2027 r. inflacja cen żywności wzrośnie do około 3-5 proc. r/r. Podobnie przewidują też analitycy PKO BP. – Zakładamy, że inflacja cen żywności będzie się kierować w okolice nawet około +5 proc. r/r w połowie 2027 r. – mówi Marta Petka-Zagajewska, dyrektorka Biura Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.
Ceny żywności obniżały inflację
Ostatnie spadki cen żywności były świetną wiadomością z punktu widzenia inflacji. To właśnie one – obok programu CPN – pomogły w obliczu konfliktu w Zatoce Perskiej i wzrostu cen paliw utrzymać inflację w przedziale celu inflacyjnego NBP, a więc poniżej progu 3,5 proc. Zgodnie z danymi GUS, łącznie inflacja w czerwcu wyniosła 2,5 proc., a więc idealnie w punktowym celu banku centralnego.
Za kilka miesięcy niestety kierunek oddziaływania żywności na inflację będzie odwrotny. – Punktowa prognoza, jak zawsze w przypadku towarów rolno-spożywczych, obarczona jest znaczną niepewnością. Ogólnie jednak uważamy, że żywność i napoje bezalkoholowe mogą dołożyć 0,5-1 punktu procentowego do bieżącej inflacji w perspektywie kilkunastu miesięcy – ocenia Dybuła. W dłuższym horyzoncie, niejako jako efekty wtórne sytuacji w Zatoce Perskiej, ryzykiem dla cen żywności mogą być też drożejące nawozy. – Ale wpływ ten będzie zapewne znacznie mniejszy niż w latach 2022-2023 – zaznacza ekonomista.
W każdym razie: o ile w czerwcu inflacja spadła najniżej od czterech miesięcy, o tyle w kolejnych miesiącach ma rosnąć, według dzisiejszych prognoz nawet w pobliże 3,5 proc. Już w lipcu czeka nas wzrost wskaźnika ze względu na przywrócenie 23-procentowej stawki VAT na paliwo. Bliżej końca roku i w 2027 r. to ceny żywności będą stawać się coraz istotniejszym „składnikiem” inflacji.
– Żywność oddziałująca proinflacyjnie staje się powoli scenariuszem bazowym. Patrząc na zmiany klimatyczne – fale suszy, upałów, a wcześniej mrozów – trudno być optymistycznym, jeśli chodzi o jej ceny – dodaje Petka-Zagajewska.