Można się spodziewać, że jeszcze w styczniu w Polsce wariant Omikron spowoduje lawinowy wzrost zachorowań, jaki obecnie widać we Francji czy Wielkiej Brytanii. Nawet jeśli rząd nie zdecyduje się na ogłoszenie lockdownu, to tysiące chorych i przebywających na kwarantannie utkną w domach i znów zostaną skazani wyłącznie na e-zakupy.

W czasie pandemii sprzedawców nie trzeba było zachęcać do przejścia na handel online, zwłaszcza ci w nim nieobecni chcieli się przygotować na powtórkę scenariusza z 2020 r., gdy lockdowny wiele biznesów zaskoczyły.

– W 2021 r. polscy przedsiębiorcy zarejestrowali w urzędzie 13,3 tys. sklepów internetowych jednocześnie w tym samym czasie wykreślili 5,5 tys. tego typu działalności – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet, która zebrała dane dla „Rzeczpospolitej". Oznacza to, że liczba e-sklepów przekracza 52 tys., choć faktyczna skala rynku jest większa, bo wiele firm sprzedaje wyłącznie poprzez takie platformy, jak Allegro czy Amazon.

Boom w pandemii

– Zakupy internetowe najpierw na pewien czas zastąpiły stacjonarne, ale później dla wielu klientów pozostały zakupami pierwszego wyboru. Rok 2021 był spokojniejszy pod względem lockdownów niż 2020, ale dla sprzedaży na platformie Shoper rekordowy. Po dziewięciu miesiącach zanotowaliśmy lepszy wynik niż w całym 2020 – mówi Artur Halik, szef sprzedaży platformy Shoper. – W listopadzie otworzyła się na naszej platformie rekordowa liczba sklepów: w miesiąc blisko tysiąc biznesów zdecydowało się skorzystać z naszej oferty i sprzedawać online – dodaje.

W efekcie biznes jest na ewentualne zamykanie gospodarki jeszcze lepiej przygotowany, zwłaszcza w sektorach, których lockdown mógłby dotknąć najmocniej, np. odzieżowym czy obuwniczym. – Pandemia i przyspieszona digitalizacja zmieniły o 180 stopni rynek e-handlu i zachowania konsumentów w sieci. Przekonali się oni do zakupów online i wygody jaką ona ze sobą niesie. Natomiast zawsze pozostanie grupa klientów, którzy cenią sobie tradycyjną formę, tj. obejrzenie towaru czy w przypadku odzieży przymierzenie produktu – uważa Krzysztof Bajołek, prezes Answear.com. – E-handel, w ciągu najbliższych lat, będzie dalej szybko się rozwijał, ale też mocno ewoluował, jednak nieprędko wyprzedzi tradycyjny.

Nawet znoszenie lockdownów nie spowodowało odpływu klientów, a wzrost zachorowań tylko zachęci kolejnych niezdecydowanych. – Pandemia przyspieszyła po prostu trendy, które i tak miały miejsce. Praca zdalna czy edukacja zdalna kiedyś były ciekawostką, a dziś są normą. Po zakończeniu lockdownów pracownicy wcale nie chcieli masowo wrócić do biur, bo okazało się, że praca choćby częściowo zdalna, jest wygodna. Podobnie jest z zakupami – stwierdza Artur Pajkert, szef marketingu Cyber_Folks. – Zakupy to nie tylko transakcje. One pełnią także pewne funkcje społeczne: począwszy od pogawędki przy kasie, poprzez spotkania z przyjaciółkami, na rodzinnym wyjściu do restauracji po zakończonych zakupach kończąc. Między innymi dlatego fizyczne sklepy czy galerie nie znikną, ich rola transakcyjna będzie jednak maleć – dodaje.

Czytaj więcej

Obniżka VAT to krach małych sklepów? Dyskonty szykują ofensywę

Zmiany w zakupach

Skalę rozwoju rynku e-handlu widać po ogromnych zmianach w logistyce. – W ubiegłym roku zrealizowaliśmy ponad 2 mln przesyłek łącznie w kanałach B2B oraz B2C, co daje wzrost o 12 proc. względem poprzednich 12 miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku trend ten zostanie podtrzymany. Biznes zdaje sobie sprawę z konieczności dostosowania się do nowej rzeczywistości – mówi Hubert Walczak, szef e-commerce w Rohlig Suus Logistics. Pandemia nie odpuszcza i nie da się wykluczyć kolejnych ograniczeń w handlu stacjonarnym. Po doświadczeniach ostatnich dwóch lat dla wielu konsumentów sklepy internetowe stały się pierwszym wyborem i te zmiany będą miały charakter stały.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Nawet w sektorach „opornych" na online, jak żywność, zmiany są ogromne. – Sprzedaż online odpowiada za ok. 1,5 proc. wartości sprzedaży produktów FMCG w Polsce. Jednocześnie jest to najszybciej rosnący kanał sprzedaży – uważa Łukasz Kuczkowski, kierownik kanału sprzedaży e-commerce dla Polski i Europy Wschodniej w Unileverze. – Mało kto pamięta, że na początku XXI wieku w niemal identycznej sytuacji znajdował się kanał dyskontów (waga w całej sprzedaży bliska 1 proc., z dużą dynamiką). Mamy do czynienia z epokową i strategiczną zmianą trendów zakupowych Polaków.

Zmieniają się nie tylko zakupy konsumentów, ale i firm. – Pandemia sprzyja nie tylko rozwojowi e-commerce B2C, ale i dużo mniej medialnemu e-commerce B2B, którego wartość w Polsce przekracza 600 mld zł – twierdzi Sebastian Błaszkiewicz, dyrektor sprzedaży w Unity Group. – Nawyki zakupowe już ulegają trwałej zmianie, a rola centrów handlowych zmieni się w najbliższych latach.

– Widzimy wzrost wymagań co do szybkości wdrożenia i uruchamiania rozwiązań umożliwiających praktycznie natychmiastowe rozpoczęcie działań online. Konieczność skracania dotarcia do klienta końcowego, spowodowała lawinowy wzrost zainteresowania rozwiązaniami typu marketplace w kanale B2B – mówi Grzegorz Filipowski, partner, dyrektor działu doradztwa w Marketplanet.