Jej starszy ekonomista Boris Glass poinformował w raporcie, że piąta gospodarka świata byłaby pod koniec 2018 r. większa o 3 proc. PKB, gdyby społeczeństwo nie zdecydowało 23 czerwca 2016 r. o wyjściu z Unii. Jej kwartalny wzrost wyniósłby średnio 0,7 proc. a nie 0,43 proc. - Natychmiast po referendum funt stracił ok. 18 proc. To był jedyny najbardziej dobitny wskaźnik wpływu tego głosowania, natomiast obciążenie jakie wywołał poprzez inflację objęło całą gospodarkę — stwierdził.
Czytaj także: Największe banki świata typują scenariusze brexitu
Import stał się droższy, więc ceny zaczęły rosnąć ograniczając wydatki gospodarstw domowych. S&P ocenia, że inflacja była do III kwartału 2017 większa o 1,8 proc. od tej, którą zanotowano by bez referendum. To nieco mniejsze oszacowanie strat od oceny banku Goldman Sachs, który wymienił 600 mln funtów tygodniowo jako koszt ponoszony przez brytyjska gospodarkę. W ujęciu kwartalnym daje to 7,8 mld funtów — wyliczył Reuter.
Standard & Poor's oparła swe wywody w raporcie na metodzie Doppelgängera (sobowtóra), technice stosowanej w ekonometrii, polegającej na porównaniu różnych gospodarek powiązanych ze sobą wskaźnikami, w tym wypadku syntetycznej gospodarki brytyjskiej z wynikami uzyskanych przez USA, Kanadę, Japonię, Irlandię, Danię, Portugalię i Węgry, gdyby Brytyjczycy nie zdecydowali się na opuszczenie Unii.
Ucierpią rybacy
Komisarz ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa, Karmenu Vela wyraził na konferencji prasowej w Brukseli nadzieję, że po brexicie zostanie utrzymany wzajemny dostęp do łowisk, ale dodał, że Unia przygotowuje rozwiązanie alternatywne.