James C.F. Huang: Polski biznes musi mocniej promować się na Tajwanie

Projektowanie czipów i ich integracja, zastosowania sztucznej inteligencji – w to tajwańskie firmy mogą inwestować w Polsce – sugeruje James C.F. Huang, szef Taiwan Trade Development Council, tamtejszego odpowiednika PAIH.

Publikacja: 13.06.2024 04:30

James C.F. Huang mówi, że rośnie zainteresowanie Polską. Tajwański „Wealth Magazine” poświęcił 30 st

James C.F. Huang mówi, że rośnie zainteresowanie Polską. Tajwański „Wealth Magazine” poświęcił 30 stron naszej gospodarce

Foto: mat. pras.

Ludzie z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH) byli w maju na Tajwanie, pan jest teraz w Warszawie. Coś się więc dzieje. Jaki jest cel pana wizyty?

Wasz kraj jest niezwykle ważny w kontekście obecnej globalnej restrukturyzacji przemysłu i łańcuchów dostaw. Jestem tu, aby rozmawiać o wzmocnieniu naszych dwustronnych więzi w zakresie inwestycji, współpracy branżowej i handlowej. To druga część naszej europejskiej trasy. Najpierw pojechaliśmy do Berlina i otworzyliśmy wystawę Tajwanu w Europie. Zorganizowaliśmy tam również forum półprzewodników Tajwan–Europa, w którym uczestniczyły wszyscy główni gracze w branży półprzewodników w Europie.

Co interesującego jest w Polsce dla przedstawiciela biznesu Tajwanu?

Po pierwsze, w ciągu ostatnich trzech lat światowy łańcuch dostaw przechodzi restrukturyzację w związku z napięciami geopolitycznymi, zwłaszcza pomiędzy USA a Chinami. Byliśmy świadkami bardzo dużych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Wietnamie, Azji Południowo-Wschodniej, Indiach, Meksyku, a także w Europie Środkowo-Wschodniej. W przeszłości tajwańskie inwestycje w tym regionie skupiały się w Czechach, jednak coraz więcej firm jest zainteresowanych zbadaniem możliwości inwestowania w Polsce. Rozumieją, że Polska ma pewne zalety: jest największa w Europie Środkowo-Wschodniej i ma spory rynek wewnętrzny. Wasza strategiczna pozycja w regionie sprawia, że Polska jest dobrym kierunkiem dla naszych firm

Porozmawiajmy o możliwościach biznesowych w Polsce. W jakich sektorach pan je widzi?

Polska jest bardzo dobra w przemyśle samochodowym, także branża kosmetyczna jest jedną z waszych bardzo mocnych stron. Macie obfite zasoby naturalne. Dla tajwańskich firm to dobra możliwość przyjazdu do Europy, poznania wspólnego rynku UE lub stania się częścią europejskich łańcuchów dostaw. Przed 2020 rokiem globalny łańcuch dostaw był spłaszczony, teraz jest pionowy.

Polska jest mocna w produkcji części do samochodów, ale głównie do tych z silnikami spalinowymi, nie elektrycznymi. Transformacja w kierunku elektromobilności to ogromne wyzwanie dla producentów. Czy widzi pan tu możliwość?

W tym zakresie musimy współpracować z głównymi europejskimi producentami. Mają oni fabryki w Polsce, tak jak Volkswagen czy Mercedes. Zabrałem delegację firm z tajwańskiego łańcucha dostaw dla pojazdów elektrycznych, by odwiedziła niemieckich, francuskich i włoskich wytwórców. W ostatnich dwóch tygodniach nawiązaliśmy bardzo bliską współpracę z tymi producentami OEM [dostarczającymi komponenty do różnych koncernów – red.], dzięki czemu możemy współpracować z głównymi firmami motoryzacyjnymi w Niemczech i we Francji. Polskie moce produkcyjne są ważną częścią ich działalności.

Powinniśmy patrzeć w przyszłość zamiast wstecz. Trzeba przyznać, że pojazdy z silnikiem spalinowym nie są mocną stroną Tajwanu, ale elektryczne–- już tak. Jeśli o nie chodzi, znaczenie mają rozwiązania ICT: półprzewodniki, czipy samochodowe, liczy się oprogramowanie. Tajwan jest bardzo dobry w tych obszarach. Po drugie, mamy bardzo dobre rozwiązania ICT. Na naszą tajwańską wystawę w Berlinie zaprosiliśmy ponad 100 firm, aby zaprezentowały swoje najnowsze rozwiązania z zakresu inteligentnej opieki zdrowotnej, inteligentnej mobilności, inteligentnych miast, inteligentnego życia w połączeniu z aplikacjami AI. Mam wielką nadzieję, że w tym obszarze będziemy mogli współpracować z Polską. Na pewno zapyta mnie pan o półprzewodniki…

Jasne, że zapytam. W zeszłym roku przedstawiciele polskiego rządu sugerowali, że może pojawić się inwestycja TSMC [czołowy tajwański producent zaawansowanych układów scalonych – red.]. A w 2022 r. TSMC starało się dotrzeć do młodych talentów na Politechnice Wrocławskiej. Raczej nie robili tego dla zabawy. To część ich planu. Jaki zatem jest ten plan?

Nie mogę wypowiadać się w imieniu TSMC. Firmy TSMC i ESMC wysłały wczoraj kadrę kierowniczą wysokiego szczebla z wystąpieniami na naszym forum poświęconym półprzewodnikom [w Berlinie – red.]. W forum uczestniczyli też główni partnerzy TSMC w Niemczech, jak np. Infineon, producent materiałów półprzewodnikowych.

Tu wyjaśnienie: w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat prawie każdy kraj wysyła na Tajwan delegację z prośbą, aby TSMC rozpoczęło u niego produkcję, ale to nie jest realistyczne. Produkcja półprzewodników to technologia na najwyższym poziomie (mówimy o technice 2 nanometrów), więc nierealistyczne jest jej prowadzenie w dowolnym kraju.

Ale w Japonii?

Dlaczego możliwe jest to Japonii [rejon Kumamoto – red.] i w Phoenix w Arizonie, w USA? Ponieważ Japonia ma już dojrzały ekosystem półprzewodników. Choć nie są tak dobrzy jak Tajwan, ale wiele firm technologicznych już tam działa, jest też Sony. W Phoenix znajduje się wiele firm zajmujących się półprzewodnikami, np. Intel. Istnieje już więc ekosystem dla łańcucha dostaw półprzewodników.

Natomiast w przypadku innych krajów możliwości byłyby widoczne zarówno w tzw. upstreamie, jak i downstreamie. Downstream w tej branży to „pakowanie” półprzewodników [integracja komponentów wyprodukowanych gdzie indziej – red.]. Dlatego Intel ogłosił w ub.r., że inwestuje w Polsce 7,2 mld dol. Upstream z kolei to projektowanie układów scalonych. Do tego nie potrzeba obiektów, nie potrzeba maszyn za wiele miliardów dolarów. Wszystko, czego potrzeba, to talenty, ludzie do projektowania układów scalonych. Firmy takie jak MediaTek, Qualcomm, AMD, Nvidia, wszystkie są domami projektowymi układów scalonych. Nie produkują chipów, zlecają ich produkcję TSMC. Do produkcji trzeba mieć ekosystem taki jak w Phoenix w USA. Dlatego bardziej realistyczne byłoby, gdyby taki kraj jak Polska wszedł w upstream i downstream.

Łatwiej od tego zacząć.

Dlatego na Tajwanie zainicjowaliśmy program szkolenia talentów. Począwszy od marca tego roku, europejscy studenci – głównie z Niemiec, Polski i Czech – wyjeżdżają na Tajwan. Pierwszy projekt zainicjował National Taiwan University. Sześć tajwańskich uniwersytetów utworzyło już instytuty półprzewodników. Europejscy studenci będą przyjeżdżać na Tajwan na studia, a po semestrze idą do TSMC na może trzy- lub sześciomiesięczny staż.

A potem są zatrudniani przez TSMC?

Na całym świecie brakuje talentów. Nawet fabryka TSMC w Dreźnie, która zacznie produkować chipy w 2027 r., potrzebuje wielu talentów: inżynierów, naukowców. Myślę jednak, że program szkoleniowy koncentruje się nie tylko na produkcji, ale także na projektowaniu układów scalonych.

W jakich jeszcze branżach widzi pan możliwość inwestycji?

W tej chwili nasze inwestycje w łańcuch dostaw w Europie skupiają się głównie w Czechach (głównie przemysł elektroniczny), są też pewne inwestycje na Węgrzech. W przeszłości firmy produkowały głównie w Chinach. Z powodu wojny handlowej USA–Chiny przedsiębiorcy wycofują się z Chin. Byli już w Wietnamie, Tajlandii, Malezji i Indiach. Teraz mówimy o tzw. odpornym łańcuchu dostaw i rodzimych łańcuchach dostaw. Zatem firmy EMS [produkują elektronikę na zlecenie innych – red.] są proszone przez swoich klientów o wejście do Meksyku, Wietnamu i Europy Środkowo-Wschodniej. Polska ma więc szansa na ich przyciągnięcie.

Co nasz kraj powinien robić, żeby ich przyciągnąć?

Aktywniej promować się za granicą. To nie tylko firmy typu EMS. Weszliśmy już w erę sztucznej inteligencji, a Tajwan jest prawdopodobnie najważniejszym krajem na świecie pod względem AI.

AI to dla nas w Polsce gorący temat. Wywiad ten zostanie spisany przez sztuczną inteligencję. A jaka jest szansa na współpracę w sektorze czystej energii? Polska prowadzi transformację energetyczną.

Muszę przyznać, że nie jesteśmy zbyt dobrzy w dużych projektach transformacji ku zielonej energii. Jeśli jednak mówisz o zastosowaniach i rozwiązaniach w tym zakresie, jesteśmy w tym bardzo dobrzy – we wszelkiego rodzaju rozwiązaniach w zakresie zielonej energii oraz energii odnawialnej i recyklingu. Moja organizacja na Tajwanie co roku organizuje 26 dużych międzynarodowych wystaw. Jedną z nich jest Energy Taiwan. Koncentrujemy się na zielonych rozwiązaniach oraz energii odnawialnej i gospodarce o obiegu zamkniętym. Na przykład na naszej tajwańskiej wystawie w Berlinie zaprezentowaliśmy mobilną stację ładowania pojazdów elektrycznych. Właściciele pojazdów elektrycznych muszą albo mieć stację ładowania w domu, albo szukać publicznych stacji ładowania.

To problem także w Polsce.

Mamy mobilne stacje ładowania. Jeśli nie masz pewności, czy uda ci się znaleźć stację ładowania, a bateria traci moc, można po prostu skorzystać z aplikacji, a mobilna stacja ładowania sama do ciebie przyjdzie.

Jakie są nowe inwestycje tajwańskie w Polsce?

Firma spożywcza Qimei, dobrze znana na Tajwanie, inwestuje w Polsce, współpracując ze swoim polskim partnerem [tworzy spółkę joint venture z SuperDrobem z Łodzi – red.]. Swoje inwestycje zwiększa inna tajwańska firma elektroniczna o nazwie Compal [produkuje sprzęt elektroniczny – red.].

A widzi pan na Tajwanie szanse dla polskich eksporterów?

Sprowadzamy z Polski samochody, głównie oczywiście marek europejskich produkowanych w Polsce. Musimy ze sobą więcej rozmawiać. I trzeba bardzie promować Polskę na Tajwanie. Każdy kraj przywiązuje dużą wagę do sztucznej inteligencji. To obszar, w którym można współpracować z tajwańskimi firmami. W zeszłym tygodniu szefowie wielkich firm technologicznych ze świata byli na Tajwanie i brali udział w targach Computex, prezentując najnowsze produkty i usługi. To zatem coś, w czym możemy współpracować.

Czy Tajwan wesprze odbudowę Ukrainy? Widzi pan tu szanse współpracy z Polską?

To jeden z celów mojej wizyty w Polsce – zrozumieć sytuację w tej części świata i to, jak możemy pomóc zarówno Polsce, jak i Ukrainie. Myślę, że Tajwan z radością zaoferuje pomoc. W zeszłym miesiącu zaprosiliśmy na Tajwan 12 ukraińskich agencji i firm, aby ze 150 tajwańskimi firmami porozmawiały o współpracy na rzecz odbudowy, głównie w zakresie energii i towarów konsumpcyjnych.

Dokąd jedzie pan z Warszawy?

Wracam na Tajwan.

Tylko Berlin i Warszawa? Nasz kraj musi być dla was bardzo ważny.

I dlatego przyjechaliśmy do Polski z delegacją 19 mediów: gazet, magazynów, stacji telewizyjnych. To dobra okazja dla mieszkańców Tajwanu i naszego biznesu, aby zobaczyć relacje z pierwszej ręki. I lepiej poznać Polskę.

James C.F. Huang

Jest od 2017 r. przewodniczącym rady nadzorczej TAITRA, Taiwan External Trade Development Council. Wcześniej był m.in. ministrem spraw zagranicznych, a także szefem biura odpowiedzialnego w administracji prezydent Tsai Ing-wen za nową politykę wobec 18 krajów Azji Południowej, Południowo-Wschodniej i Australii. Pracował także w biznesie, był m.in. wiceprezesem firmy Twoway Communications. 

Ludzie z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH) byli w maju na Tajwanie, pan jest teraz w Warszawie. Coś się więc dzieje. Jaki jest cel pana wizyty?

Wasz kraj jest niezwykle ważny w kontekście obecnej globalnej restrukturyzacji przemysłu i łańcuchów dostaw. Jestem tu, aby rozmawiać o wzmocnieniu naszych dwustronnych więzi w zakresie inwestycji, współpracy branżowej i handlowej. To druga część naszej europejskiej trasy. Najpierw pojechaliśmy do Berlina i otworzyliśmy wystawę Tajwanu w Europie. Zorganizowaliśmy tam również forum półprzewodników Tajwan–Europa, w którym uczestniczyły wszyscy główni gracze w branży półprzewodników w Europie.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
EBOiR ma strategię dla Polski. Jest nowy priorytet
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Gospodarka
Popłyną wielkie pieniądze z Unii dla Ukrainy. Ale jest jeden problem
Gospodarka
Zdążyć przed powtórką katastrofy. Rząd chce naprawić Odrę, ale ma długie terminy
Gospodarka
Macron wzmocnił ekstremistów i zafundował krajowi impas
Gospodarka
Długa lista lęków Polaków związanych ze zdarzeniami losowymi