Reklama

Brexit. Napięte relacje po rozwodzie

Pierwsze miesiące po faktycznym brexicie są nerwowe. Nie pomaga spór o szczepionki.

Aktualizacja: 28.01.2021 21:02 Publikacja: 28.01.2021 21:00

Premier Boris Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen

Premier Boris Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen

Foto: AFP

Od 1 stycznia Wielka Brytania opuściła unijny rynek, co oznacza faktyczny rozwód po blisko półwieczu wspólnego pożycia. Nowe relacje miały być przyjazne, bo pozostajemy sąsiadami, łączy nas wymiana gospodarcza i ciągle identyczne normy, wreszcie do wynegocjowania pozostaje ciągle wiele rzeczy, od usług finansowych, przez relacje energetyczne, po politykę zagraniczną. Ale na razie więcej w nich napięcia niż przyjaźni.

Czytaj także: Brexit uderzy w polski eksport. Miliardowe straty

Zaczęło się od kanapek z szynką brytyjskich kierowców wjeżdżających do Holandii. Tamtejsi celnicy konfiskowali prowiant wjeżdżających, powołując się na przepisy sanitarne. Sprawa szybko trafiła na czołówki brytyjskich gazet. I choć, co do zasady, Holendrzy mieli rację, to z pewnością przynajmniej w pierwszych tygodniach po rozejściu się można było na takie przypadki reagować z większą tolerancją.

Poważniej wygląda sytuacja z dostawami świeżego mięsa i owoców morza na Stary Kontynent. Brytyjscy producenci skarżą się, że ich żywność psuje się po drodze z powodu trwających nawet kilkanaście godzin formalności. To szczególnie dotyka mniejszych dostawców, którzy do tej pory w ogóle nie mieli doświadczenia z wypełnianiem formularzy. W drugą stronę sytuacja nie wygląda tak źle, bo brytyjscy celnicy na razie przymykają oczy na ewentualnie nieścisłości. Jednak nie z powodu sympatii do europejskich dostawców, ale w reakcji na wytyczne rządu, który nie chce dopuścić do braków w brytyjskich sklepach.

Londyn pozwala sobie natomiast na symboliczne upokarzanie Unii. Nie zgadza się na nadanie statusu ambasadora szefowi delegacji UE w Londynie. To jedyny taki przypadek na świecie, a UE ma 140 placówek w krajach trzecich. W przeszłości zdarzyło się co prawda, że Donald Trump nakazał zdegradowanie ambasadora UE w Waszyngtonie do niższego statusu – przedstawiciela organizacji międzynarodowej – ale to było w okresie bardzo chłodnych relacji, gdy USA nakładały sankcje handlowe na UE. A nie taki był cel nowej umowy między Unią a Wielką Brytanią. Niższy status dla unijnego wysłannika przyniesie raczej więcej szkody Brytyjczykom, bo ich przedstawicielka też czeka teraz na przyjęcie listów uwierzytelniających. Może się okazać, że jak w przypadku sporu dyplomatycznego z USA nie będzie przyjmowana przez wysokich rangą przedstawicieli unijnych instytucji.

Reklama
Reklama

Ostatnia odsłona napiętych relacji to spór o szczepionki. AstraZeneca podpisała umowy z Wielką Brytanią i UE na dostawy milionów dawek. Tę pierwszą realizuje terminowo, prawdopodobnie również z fabryk ulokowanych w UE. W przypadku tej drugiej znacząco zredukowała zapowiedziane dostawy i nie chce – mimo że zgodziła się na to w umowie w sierpniu 2020 roku – dostarczać szczepionek z fabryk ulokowanych w Wielkiej Brytanii. UE zagroziła, że może zabezpieczyć swoje interesy poprzez blokadę eksportu szczepionek wyprodukowanych w UE. I mimo że głównym problemem jest tutaj nierzetelność firmy, to już doszło do eskalacji konfliktu między Brukselą a Londynem. A brytyjskie media krzyczą w nagłówkach najpierw, że UE blokuje szczepionki dla Wielkiej Brytanii. A potem – że chce zabrać te wyprodukowane na Wyspach.

Gospodarka
Miliarderzy bogacą się rekordowo. Oxfam ostrzega przed skutkami dla demokracji
Gospodarka
Pracodawcy RP rozdali Wektory za 2025 r. „To nagroda dla bohaterów gospodarki”
Gospodarka
Śnieg przygniótł Kamczatkę. Gospodarka stanęła, wprowadzony stan wyjątkowy
Gospodarka
Płać Putinie za długi cara. Amerykanie pozywają Rosję
Gospodarka
USA naciskają. Ile może jeszcze przetrwać czerwony reżim na Kubie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama