Emmanuel Macron skrytykował znów postępowanie Brytyjczyków w sporze, który zaszkodził stosunkom dwustronnym, Francja nadal czeka na 150 koncesji na połowy na brytyjskich wodach. — Nie dostaliśmy tego czego chcemy. Oni grają nam na nerwach, My nie ustąpimy. Będziemy nadal walczyć, nie porzucimy naszych rybaków — powiedział podczas wizyty w Aulnoye-Ameries w północnej Francji. — Komisja Europejska powinna nas chronić. To idzie za wolno, za łagodnie. Nie zgadzam się na dwustronny dialog. To nie jest temat między Francją i Brytyjczykami. To kwestia szacunku dla danego słowa podczas zawierania umów o brexicie między Londynem i 27 krajami — cytuje Macroan „Le Monde”.

Jedna z rzeczniczek Komisji przyznała, że procedura wydawania zezwoleń jest zbyt wolna, obiecała zwrócenie się do Londynu o przyspieszenie działań w wyraźnie ustalonym terminie.

Minister ds. gospodarki morskiej Annick Girardin powiedziała wcześniej, że Francja „będzie walczyć codziennie, aby dostać to co nasze i aby pojawiło się tych 150 koncesji”. — Wy potrzebujecie takiego planu widoczności. Będę z wami szczera, musimy przygotować się na te straty — powiedziała na spotkaniu z rybakami w Saint-Pol-de-Léon w Bretanii. — Nie przesądzając dalszych negocjacji zwróciłam się do Dyrekcji ds. Połowów o zaproponowanie mi w odniesieniu do przedstawicieli zawodu oszacowania planów rezygnacji z floty, co mogłabym sfinansować — powiedziała. Wyjaśniła, że na stole mógłby pojawić się pakiet 40-60 mln euro z funduszy europejskich przeznaczonych na działania osłonowe skutków brexitu, zwłaszcza na odszkodowania dla rybaków, których łodzie trafiłyby do likwidacji — poinformował kanał France 24 za AFP.

- Ministerstwo nie będzie zmuszać żadnego właściciela łodzi do rezygnacji, to dobrowolna inicjatywa, każdy sam zdecyduje — dodała Girardin. Według niej, trwają rozmowy z władzami wyspy Guernesey, które powinny przyznać do początku grudnia jakieś 40 ostatecznych zezwoleń. Oburzenie wywołuje zachowanie władz wyspy Jersey, które nie dotrzymują umowy o brexicie i nie wykazują woli współpracy z Francuzami.

Prezydent zabrał głos po apelu jednego z kandydatów prawicy na stanowisko prezydenta, Xaviera Bertranda, aby zrobił coś więcej w obronie interesów francuskich rynków. Marine Le Pen stwierdziła na Twitterze, że „wobec Brytyjczyków Macron skapitulował jeszcze przed walką”. Minister Girardin też naraziła się na krytyczne słowa. Przeciwnicy polityczni wytknęli jej czwartkową sugestię, że rząd będzie oferować finansowe kompensaty rybakom, którzy stracą prawo do łowienia na brytyjskich wodach, co oznacza, że Francja jest gotowa do przegrania w tym sporze.

Spór dotyczy brytyjskich zezwoleń dla Francuzów na łowienie w pasie 6-12 mil morskich u brytyjskich wybrzeży i koło wyspy Jersey, obfitujących w ryby. Brytyjczycy wymagali wykazania przez rybaków, że przed brexitem łowili na tym akwenie. Po wygaśnięciu tymczasowych koncesji 30 września przyznali 220 definitywnych zezwoleń, inni właściciele mniejszych łodzi nie potrafili wykazać dokumentami, że tam łowili, bo nie zbierali takich dowodów. Jest ich co najmniej 150. Paryż twierdzi, że co najmniej 200 jednostek zależy od brytyjskich łowisk, zapewniających im minimum 20 proc. przychodów. Na region Hauts-de-France przypada 60 proc. ryb z brytyjskich wód, dwie trzecie ryb przerabianych rocznie w Boulogne-sur-Mer pochodzi też z wód kontrolowanych przez Brytyjczyków.