Japoński indeks Nikkei 225 zyskał w poniedziałek 2,4 proc. Dow Jones Industrial zyskiwał na początku sesji 0,1 proc., po tym jak w piątek zamknął się 3,1 proc. na plusie. Do poprawy nastrojów przyczyniło się rozpoczęcie oficjalnych amerykańsko-chińskich rozmów mogących zakończyć wojnę handlową. Inwestorów cieszyły również sygnały płynące z banków centralnych w USA i Chinach.
– Jesteśmy zawsze przygotowani, by zmienić nasze podejście do polityki pieniężnej i to zmienić znacząco, jeśli to będzie potrzebne – zapewnił w piątek Jerome Powell, prezes Fedu. Wynika z tego, że Fed nie zawahałby się wstrzymać w razie potrzeby redukcji swojego bilansu. To deklaracja, na którą czekali inwestorzy. Fed obecnie zmniejsza swoją sumę bilansową o 50 mld USD miesięcznie, a proces ten jest eksperymentem bez precedensu.
– Rynki czują się lepiej z tym, że Fed nie dusi gospodarki realnej i nie wpędza jej w ewentualną recesję. To sprawia, że znikają obawy o politykę pieniężną, które ciążyły rynkom przez ostatnie kilka miesięcy – wskazuje Robert Pavlik, strateg z firmy SlateStone Wealth.
Poprawa sytuacji na rynkach będzie jednak zależna nie tylko od polityki Fedu, ale również od wyniku amerykańsko-chińskich rozmów handlowych i od tego, na ile Chinom uda się złagodzić spowolnienie gospodarcze. W piątek Ludowy Bank Chin obniżył stopę rezerw obowiązkowych dla banków o 1 pkt proc., do najniższego poziomu od 2007 r. To odpowiada wpompowaniu w sektor bankowy 117 mld USD. W grudniu rozpoczął program mający skłaniać banki do udzielania większych kredytów spółkom. Władze lokalne są namawiane, by emitowały więcej długu. Czy to jednak wystarczy?