Reklama

Aby przyjąć euro, trzeba przyspieszyć reformy

Na rewersie polskiego euro Leszek Balcerowicz umieściłby wizerunek Mikołaja Kopernika

Publikacja: 15.09.2008 04:11

Przyjęcie europejskiej waluty w 2011 r. jest realne ekonomicznie i na pewno się Polsce opłaci – stwierdził w sobotę w radiu RMF były szef NBP.

Ekonomista nie ukrywa jednak, że korzyści zamiany złotego na wspólnotową walutę odczujemy, jeśli zostaną spełnione warunki, które też umocnią nasz wzrost. – Myślę, że decyzja strategiczna, aby tworzyć warunki, a następnie wprowadzić euro, jest dla Polski dobra – powiedział Leszek Balcerowicz.

W jego opinii jest to deklaracja, że polski rząd będzie przyspieszać reformy, które i tak musimy przeprowadzić, a które umożliwią nam przy okazji – o ile zaistnieją dogodne warunki polityczne – przyjęcie europejskiego pieniądza. – To dałoby nam dodatkowe korzyści dla rozwoju – wyjaśnił profesor. Chodzi przede wszystkim o ograniczanie deficytu finansów publicznych i obniżanie inflacji. To podstawowe warunki określone w Maastricht jako niezbędne do przyjęcia unijnej waluty.

Balcerowicz odniósł się też do relacji między rządem a NBP, który po wypowiedzi premiera o przyjęciu euro zaapelował o sporządzenie rządowego programu wejścia do strefy euro. Jego zdaniem obie strony nie muszą się codziennie spotykać, wystarczy, że rząd robi swoje, tzn. stwarza lepsze warunki dla rozwoju. – Tu uzdrawianie finansów publicznych jest bardzo ważne, wyprowadzanie polityki z gospodarki, czyli prywatyzacja przedsiębiorstw, jest bardzo ważna, usuwanie złych przepisów jest bardzo ważne – mówił profesor. – Natomiast konstytucyjną odpowiedzialnością NBP, w tym Rady Polityki Pieniężnej, jest zapewnianie Polsce niskiej inflacji i takie działanie, by jeżeli z jakichś powodów podskoczy, spadała do poziomu celu (2,5 proc.).

2011 rok to zdaniem profesora Leszka Balcerowicza realny ekonomicznie termin przyjęcia wspólnej waluty

Reklama
Reklama

Leszek Balcerowicz uspokajał też, że euro nie musi oznaczać skoku cen. Przyznał wprawdzie, że w takich krajach jak Włochy, Hiszpania czy Grecja w pierwszym okresie niektóre ceny wzrosły, ale wskaźnik wszystkich cen, czyli inflacja, nie podniósł się trwale i znacząco.

– Co więcej, nie znam żadnych poważnych badań ekonomicznych, w odróżnieniu od wypowiedzi rozmaitych polityków, które by wskazywały, że jakikolwiek kraj, który przyjął euro, na tym gospodarczo stracił – podsumował ekonomista.

Finanse
Setki ton złota w rezerwach NBP. Ile ich jest i gdzie się znajdują? Nowe dane
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Finanse
BLIK trafi na giełdę? Spółka ma ambicje stać się podwójnym jednorożcem
Finanse
To byłby spektakularny debiut. Blik może wejść na giełdę
Finanse
Nowa metoda kradzieży na BLIK. Można nieświadomie zostać pośrednikiem przestępców
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama