Na afgańską misję trafią m.in. rosomaki, które nadzwyczajnie obroniły się przed pożarem hali targowej w Kielcach. Dwa pojazdy: bojowy i przeznaczony do ewakuacji medycznej, każdy wart ok. 10 mln zł, były w niedzielę kilka metrów od zarzewia pożogi, która zniszczyła kompletnie wnętrze jednej z hal, a w niej ponad

40 przygotowanych już do otwarcia stoisk wystawowych. Wczoraj mechanicy producenta – Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach – bez problemu uruchomili pojazdy. Wnętrza transporterów, a także koła są nietknięte.

– To doskonała rekomendacja dla polskich wozów bojowych, bo ratownicy szacowali temperaturę w epicentrum pożaru na ok. 900 st. – mówi Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce. Najprawdopodobniej pożar, który spowodował wielomilionowe straty na 17. Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego, zaczął się od zaprószenia ognia w jednym z koszów na śmieci, ale to potwierdzi dopiero prowadzone śledztwo.

Zakupy afgańskie mają być robione w ekspresowym tempie, w uproszczonym trybie w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. – Przygotowujemy się do afgańskich żniw, zaciągnęliśmy nawet kredyty na finansowanie produkcji – mówi Ryszard Kardasz, prezes Przemysłowego Centrum Optyki, które nie tylko wyposaża rosomaki w systemy kierowania ogniem i obserwacyjne, ale dostarcza też celowniki noktowizyjne i termowizyjne stanowiące wyposażenie żołnierzy.

O zamówienia na amunicję spokojny jest Waldemar Skowron, prezes skarżyskiego Mesko. Na dodatkowe kontrakty mogą liczyć również producenci bezpilotowych samolotów rozpoznawczych, moździerzy, broni strzeleckiej dużego kalibru, pojazdów i ratownictwa technicznego, karabinków i granatników, robotów i pojazdów saperskich, a także dostawcy mundurów i kamizelek kuloodpornych.

Najostrzejsza rywalizacja towarzyszyć będzie zamówieniom na dodatkowe śmigłowce, m.in. specjalnie wyposażone i uzbrojone rosyjskie helikoptery transportowe Mi-17. Oferuje je armii największy rodzimy producent uzbrojenia Bumar, kierowany przez Edwarda Nowaka, ale także kierowany przez byłego prezesa tego pancernego holdingu Romana Baczyńskiego Metalexport S, spółka z kapitałem amerykańskim.

Obie firmy mogłyby współpracować z korzyścią dla eksportu polskiej broni, ale jest tajemnicą poliszynela, że poróżnieni prezesi blokują wzajemne interesy, jak mogą.