Prima Aprilis ma swoje niezbywalne prawa: do żartu, do uśmiechu, do prowokacji. Nasz żart z przygotowywanym przez rząd podatkiem od operacji kartami płatniczymi (tak, to żart!) był przede wszystkim prowokacją. Zależało nam na próbie diagnozy poziomu absurdu w ludzkich głowach AD 2016. Czy pomysł z gruntu tak absurdalny, jak podatek od transakcji kartami płatniczymi, może być wzięty na poważnie? Okazało się, że może. Co więcej, u niektórych (na szczęście nie czytelników "Rzeczpospolitej"), budzi jeśli nie entuzjazm, to przynajmniej poważny namysł. Na naszej stronie internetowej dominował sceptycyzm, ludzie zwykle rozumieli, że chodzi o żart. Ale nie wszyscy. Oto kilka memów:
"Czegoś nie zrozumiałem, przecież płacenie kartą jest mniej anonimowe niż płacenie gotówką. Jeśli będzie taki podatek, to ja nie zapłacę ani grosza, będę płacił gotówką. U nas karty stały się powszechniejsze jakieś 20 lat temu, teraz ktoś chce powrócić do komuny?".
"Rysiek, nie ty zapłacisz podatek, a banki, czyli banki podniosą prowizję dla sklepów za transakcje kartą i e-przelewy, co spowoduje wzrost cen WSZYSTKICH produktów, bo nie wiadomo za które klient zapłaci kartą a za które gotówką. Zapłaci, więc i ten który płaci kartą i ten który gotówką a w wielu wypadkach sklepy ograniczą korzystanie z kart. Brawo, Wy!"
"Niektórzy modlili się "komuno wróć" ! I "komuna" wróciła, dzięki PIS".
"Gratuluję , cofamy się o parę lat w przeszłość".
"Dzisiaj to dowcip, a za 3 miesiące usłyszymy o nowym rządowym projekcie uszczelniającym system podatkowy. Może w kraju normalnej demokracji taki artykuł zostałby uznany od razu za żart, ale to niestety nie dotyczy Polski. Dlatego uważam takie artykuły za wyjątkowo niesmaczne i szkodliwe (jeszcze jakiś minister go przeczyta i potem wszyscy >solidarnie< będą mieli po kieszeni)".
"Przyznaje się, że się nabrałem. To dlatego, że poziomo absurdu sięgnął w tym kraju tak wysoko, że mało co mnie dziwi".
"Dodatkowo wprowadzone zostanie przez MF w 2017 r. myto dla przejeżdżających pod wiaduktami, i przepływających pod mostami, kilometrówka od rowerzystów w terenie miejskim, wysokościowe dla korzystających z wind, kolejek linowych, gondoli i schodów ruchomych, oraz kasy fiskalne dla mrówek na granicy, oraz uproszczenie kontroli przez zlecenie przez MF samokontroli podatkowej podatnika i nałożenie obowiązku donosu na siebie, w przypadku negatywnej samokontroli".
Polacy jak widać, wciąż mają niezłe poczucie humoru, choć - mam wrażenie – jest w tych memach bardzo ważny komunikat, skierowany przede wszystkim do rządzących. Można go ująć w skrócie w słowach: uważajcie z dysponowaniem środków z budżetu i z kreatywnością podatkową, bo dla Polaków to nic innego, jak renesans komuny.
Nabranych przepraszamy. Tym, którzy żart zrozumieli gratulujemy. A urzędników MF prosimy, nie traktujcie naszego pomysłu poważnie.