Przemysław Litwiniuk odniósł się w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24 do najnowszych danych dotyczących inflacji opublikowanych w środę przez GUS. Mimo iż rządowi politycy wielokrotnie przekonywali, że inflacja zwolni w sierpniu, tak się nie stało. Jak oszacował wstępnie GUS, ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w sierpniu aż o 16,1 proc. rok do roku, w porównaniu do 15,6 proc. wzrostu w lipcu. Zaskoczyło to także ekonomistów, którzy powszechnie oczekiwali, że inflacja w tym miesiącu się ustabilizuje.

Czytaj więcej

Miała spadać, a dalej rośnie. Kolejny rekord inflacji w Polsce

Zdaniem Litwiniuka, te dane wcale nie były tak zaskakujące. - Posiadaliśmy w Narodowym Banku Polskim dane, które wskazywały na to, że oczekiwania na wypłaszczenie się poziomu inflacji są przedwczesne - przyznał.

Członek RPP stwierdził, że „to, co zwykle dzieje się w wakacje, jeśli chodzi o zjawiska korygujące inflację in minus, nie nastąpiło”. Przyczyną jego zdaniem są drożejące ceny energii, paliwa i żywności, przerwane łańcuchy dostaw w związku z wojną w Ukrainie, ale też „niekontrolowane wydatki publiczne w roku wyborczym”.

Czytaj więcej

Glapiński: Nie deklarujemy końca cyklu podwyżek stóp

Według Litwiniuka, wszystkie te elementy mogą sprawić, że inflacja wystrzeli na jeszcze wyższe poziomy. - Myślę, że 20-procentowa inflacja nie jest wykluczona i to w styczniu ze względu na zmiany dotyczące regulowanych cen energii – powiedział członek RPP.

Podobnego zdania jest członek RPP Ludwik Kotecki, który w środę w rozmowie z TVN24 stwierdził, że „inflacja na początku roku może nam szybko wystrzelić, nawet do poziomu powyżej 20 procent”.