Jak pisaliśmy kilka dni temu na łamach "Rzeczpospolitej", samorządowcy zauważyli, że pieniądze na inwestycje lokalne trafiają głównie do tych gmin, w których rządzi PiS.

Są to pieniądze przeznaczone na dotacje dla gmin, powiatów i miast, w wysokości od 0,5 mln zł do aż ponad 93 mln. Ministerialna komisja pominęła w dzieleniu pieniędzy m.in. Białystok, Warszawę, Kielce, Poznań, Łódź czy Gdańsk.

Jak podkreślają samorządy, w poprzedniej edycji przygotowany był algorytm, według którego dzielono pieniądze, w obecnej dopuszczono większą uznaniowość.

Środki z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych podzieliła komisja składająca się z przedstawicieli premiera i trzech ministerstw (Finansów, Gospodarki i Rozwoju). Oceniając wnioski, komisja miała brać pod uwagę głównie zasadę zrównoważonego rozwoju, kompleksowość, ograniczenie emisyjności i liczbę osób, na które będą miały wpływ inwestycje. Ważny był także koszt inwestycji w porównaniu z planowanymi dochodami samorządu, relacja kosztu do efektu i wpływ planowanej inwestycji na ograniczenie skutków klęsk żywiołowych lub zapobieganie im w przyszłości.

Czytaj także:

Kasa z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych po uważaniu

Wśród samorządów pominiętych przy dzieleniu środków znalazł się również samorząd województwa mazowieckiego. – Zgłosiliśmy pięć projektów. Wszystkie o znaczeniu ogólnowojewódzkim, bardzo potrzebne społecznie, złożone prawidłowo i w terminie, a żaden z nich nie znalazł się na liście dofinansowanych zadań. To zaskakujące, tym bardziej, że do dziś nie otrzymaliśmy ze strony rządowej żadnego uzasadnienia takiej decyzji. Nie wiemy, jakimi zasadami kierowała się ostatecznie komisja oceniająca wnioski czy na podstawie, jakiego regulaminu obradowała. Nikt sobie nie zawracał głowy przejrzystością zasad - komentuje marszałek Adam Struzik.

W czwartek podpisał on skargę w tej sprawie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Mazowsze wystąpiło też do NIK o kontrolę podziału środków.

Tymczasem premier ogłosił drugi nabór wniosków o dofinansowanie inwestycji. Samorządy mogą złożyć maksymalnie trzy wnioski na nie więcej niż trzy inwestycje. Tym razem również nie będzie algorytmu. „Pieniądze będzie można wykorzystać na dowolne inwestycje, które są bliskie ludziom, np. na tabor komunikacji miejskiej, szkoły, przedszkola, wodociągi, szpitale, chodniki czy domy pomocy społecznej, a także na inne lokalne działania" – zapowiada rząd.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM