Grupa chce zarobić w tym roku na eksporcie broni 1 mld zł, skonsolidować produkcję i zamknąć zakłady przynoszące straty.
Pancerny holding, skupiający już 27 firm, który przed kryzysem miał znacznie ponad 3 mld zł przychodów, czeka prawdziwe trzęsienie ziemi. Najważniejsze spółki mają nie na papierze, ale naprawdę łączyć siły, dopasowywać technologie, organizować wspólne zakupy materiałów czy energii.
– Chcemy oszczędzać. Nie będzie już 14 galwanizerni pracujących dla każdej firmy oddzielnie – mówi Edward E. Nowak, prezes Bumaru. – W wielu przypadkach korzyści z synergii okupione zostaną jednak likwidacją najsłabszych zakładów – dodaje.
[wyimek]350 mln dol. planuje w tym roku zarobić Bumar na eksporcie uzbrojenia[/wyimek]
Kroki te poprzedziła fala zmian kadrowych na czele największych spółek Bumaru. Trwa poszukiwanie szefów dla radarowego stołecznego Radwaru, badawczo-rozwojowego pancernego OBRUM w Gliwicach, mechanicznych zakładów Fumis w Wadowicach i przede wszystkim czołgowych Zakładów Mechanicznych Bumar Łabędy.
– Starannie przemyślana jest zwłaszcza kompletna wymiana kadry w pogrążających się w zapaści Łabędach. Wierzymy, że nowi menedżerowie z wizją wyprowadzą firmę na prostą. Nieuniknione jest radykalne jej odchudzenie, rezygnacja ze zbędnego majątku, skonsolidowanie produkcji cywilnej i wyodrębnienie wojskowej – mówi Nowak.
Cały Bumar chce w tym roku podwoić (wobec 2009 r.) eksport polskiego uzbrojenia. Aby utargować 350 mln dol., przebudował i wzmacnia kadrowo pion handlowy, wymienia zagranicznych agentów oraz szykuje prawie 7 mln zł na marketing. – Strategiczne programy ekspansji przygotowujemy z myślą o rynkach Dalekiego Wschodu, hinduskim, krajów Maghrebu, Ameryki Płd. – mówi prezes Bumaru.