Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie tylko menedżerowie są winni

Tomasz Magda, partner zarządzający w firmie executive search Amrop Hever Polska

Publikacja: 03.09.2009 05:31

Tomasz Magda, partner zarządzający w firmie executive search Amrop Hever Polska

Tomasz Magda, partner zarządzający w firmie executive search Amrop Hever Polska

Foto: Rzeczpospolita

[b]Rz: Na świecie znów wrócił temat ograniczenia zbyt wysokich bonusów dla szefów firm, zwłaszcza finansowych. Czy rzeczywiście bonusy to całe zło świata finansów?[/b]

Tomasz Magda: Na pewno nie całe, ale duża część tego zła. Zdrowy rozsądek mówi, że nie powinno być sytuacji, kiedy na transakcji traci instytucja finansowa, jej klienci, a pracownik, który sprzedał ryzykowny produkt, inkasuje potężny bonus. Właśnie tu politycy i społeczeństwo wyrażają sprzeciw. Jednym z rozwiązań jest rozłożenie wypłaty bonusów w czasie. Wtedy ludzie, którzy na nie zapracowali, będą mogli je realizować wraz z zyskami klientów i pracodawców, ale będą też partycypować w ich stratach.

[b]Na Zachodzie bonusy mają bardzo duży udział w wynagrodzeniach zarządów firm. U nas znacznie mniejszy. Czy to znaczy, że ten problem nas nie dotyczy?[/b]

Dla menedżerów najwyższego szczebla także u nas bonusy stanowią bardzo istotną część wynagrodzenia, która często przewyższa pensję podstawową. Nie zauważam jednak w Polsce wielkiego rozpasania bonusowego. Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko menedżerowie są winni nieprawidłowości w obecnym systemie wynagradzania. Przez bonusy pracodawcy starają się ukierunkować ludzi na zachowania mniej lub bardziej ryzykowne. Z zasady systemy nastawione na nagradzanie krótkoterminowych efektów mogą mieć negatywne długofalowe skutki, czego właśnie doświadczamy. Był też inny skutek. Gigantyczne bonusy sprawiły, że sektor finansowy w wielu miejscach na świecie wysysał z rynku sporą część najlepszych absolwentów. U niektórych z nich widać było nawet przekonanie, że premie są przypisane do branży, a w niewielkiej mierze powiązane z realną wartością dodaną dla klientów czy pracodawców.

[b]Czy to jednak politycy powinni się zabierać do regulowania wynagrodzeń w prywatnych firmach?[/b]

Reklama
Reklama

Skoro prywatne banki ustawiły się w długiej kolejce po państwową pomoc, to rządy i podatnicy mają prawo domagać się zmiany reguł gry, tak by w przyszłości nie trzeba było znów ich ratować.

[b]Ograniczenia we Francji czy w Niemczech nie dotyczą jednak tylko banków, które wyciągnęły rękę po państwowe pieniądze...[/b]

Sam jestem zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Jeśli jednak mamy instytucje finansowe za duże, by upaść, to w praktyce oznacza, że za kardynalne błędy ich zarządów ostatecznie płaci podatnik. Wtedy jeśli system wynagrodzeń powoduje zbyt ryzykowne zachowania, regulator powinien mu się przyjrzeć. Dobrze ujął to prezydent Obama – nie może być sytuacji, gdy jedna strona ma zyski i straty, a druga tylko zyski.

[b]Czy jakiś nowy system wynagrodzeń rozwiąże problem?[/b]

Nie ma jednego idealnego systemu, który pasowałby do każdej sytuacji. Ludzie inteligentni, a tacy są menedżerowie, dostosują się do każdego systemu. Dziś podkreśla się, że wiele instytucji finansowych podejmowało za duże ryzyko, którego trzeba uniknąć w przyszłości i odpowiednio zmodyfikować systemy płac. Ale może za kilka lat przyjdzie fala krytyki mówiącej, że menedżerowie są zbyt ostrożni, co zmniejsza zyski.

Finanse
Nowa metoda kradzieży na BLIK. Można nieświadomie zostać pośrednikiem przestępców
Finanse
CFO w globalnej firmie: ryzyko, innowacje i odpowiedzialność za przyszłość
Finanse
Ważna zmiana w BLIK już wkrótce. Dotyczy wypłat gotówki
Finanse
Rynek kapitałowy potrzebuje szczególnej uwagi również w czasie giełdowej hossy
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama