Jak wynika z naszych rozmów z przedstawicielami rynku, na razie klienci TFI zachowują spokój i nie wycofują pieniędzy z funduszy.
Łączna wartość aktywów FIZ (funduszy inwestycyjnych zamkniętych) i realizujących strategię FIZ specjalistycznych funduszy inwestycyjnych otwartych (SFIO) to obecnie 195 mld zł. W przypadku wprowadzenia agresywnej wersji ustawy proponowanej przez PiS, nakładającej 19-proc. podatek CIT na wszystkie FIZ, pieniądze te mogą uciec z rynku.
Poważne skutki
Takim scenariuszem zaniepokoiła się już nawet Komisja Nadzoru Finansowego, która rozesłała do TFI zapytanie o działania klientów w związku z kontrowersyjną propozycją opodatkowania. Obawy wyraża też Giełda Papierów Wartościowych, która wysłała pismo w tej sprawie do marszałka Sejmu. Alarmuje też Związek Banków Polskich. W piśmie, do którego dotarliśmy, skierowanym do Jacka Sasina, przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych, ZBP wskazuje, że posłowie zagalopowali się w dokręcaniu fiskalnej śruby.
Obciążenie wszystkich FIZ tradycyjnie inwestujących na rynku kapitałowym podatkiem może nie tylko doprowadzić do zniknięcia połowy TFI działających w Polsce, ale i wywołać poważne turbulencje na rynku kapitałowym: ucieczka inwestorów z funduszy zmusi zarządzających do sprzedawania instrumentów finansowych, w związku z czym ich notowania – np. akcji małych i średnich spółek – drastycznie spadną, a inwestorzy odnotują ogromne straty.
Rozwiązaniem byłoby opodatkowanie tylko wybranych antypodatkowych FIZ. Ale to by oznaczało rezygnację z złożonych w projekcie 2,5 mld zł wpływów budżetowych.
Fundusze się bronią
TFI nie chcą iść jednak jak „barany na rzeź". Postanowiły działać szybko. W poniedziałek przedstawiciele towarzystw zebrali się na nieformalnym posiedzeniu. We wtorek z inicjatywy Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami doszło do zebrania wszystkich TFI. Jak udało się nam dowiedzieć, branża ma już wypracowane wspólne stanowisko. Na najbliższym posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych 14 listopada TFI zaproponują konkretne poprawki.
– Chcemy wskazać na trzy obszary, które naszym zdaniem są niezbędne, aby ta ustawa nie rozłożyła całego rynku – mówi „Rzeczpospolitej" Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.
Po pierwsze, jak zaznacza, wśród funduszy są takie, co do których nie ma wątpliwości, że konstrukcyjnie nie są narzędziem optymalizacji podatkowej. Chodzi o FIO i SFIO z polityką funduszu otwartego.
W projekcie posłowie zaproponowali, by zamienić zwolnienie podatkowe, którym są objęte te fundusze, z podmiotowego na przedmiotowe. Jednocześnie w uzasadnieniu podali, że zaproponowane zmiany nie wpłyną na opodatkowanie krajowych FIO i SFIO, mimo tej zmiany formuły.
– Jednak, jeśli zostałaby przyjęta w takiej formie, to wpłyną – uważa Dyl. – Jest to bezzasadne. Nie dość, że nie wygeneruje żadnych wpływów do budżetu, to spowoduje ryzyko operacyjne tych funduszy. Będą one bowiem musiały wprowadzić całą machinę sprawozdawczości podatkowej – ogrom pracy, która nikomu nie przyniesie korzyści – wskazuje szef IZFiA.
Dlatego IZFiA zasugeruje pozostawienie zwolnienia podmiotowego FIO i SFIO jak było to dotychczas.
Precyzyjne uszczelnienie
FIZ, które ma objąć podatek, nie są jednorodne. Są fundusze publiczne i niepubliczne. Wśród tych drugich są dedykowane. Są np. fundusze dla ubezpieczycieli, choćby PZU ma ulokowane swoje aktywa w funduszach inwestycyjnych, czy fundusze sekurytyzacyjne. Są też oczywiście takie, które służą celom optymalizacyjnym. – Jeżeli celem rządzących jest uszczelnienie podatkowe, to trzeba określić „dziury" w systemie i je załatać – podkreśla Dyl.
Dlatego drugą propozycją będzie wprowadzenie zwolnienia mieszanego: podmiotowego obejmującego wszystkie FIZ, ale z wyjątkami przedmiotowymi – czyli wskazującymi, które dokładnie obszary działalności są opodatkowane.
– Po trzecie, jeśli przepisy miałyby wejść od stycznia, to już w listopadzie pojawia się konieczność robienia rezerw na poczet przyszłych podatków – mówi nam prezes IZFiA.
Fundusze dotąd takich podatków nie płaciły. Teraz, jak twierdzą, stworzenie całej architektury i infrastruktury podatkowej jest w tak krótkim czasie po prostu niewykonalne. – Postulujemy więc, by samo opodatkowanie uruchomić za rok – dodaje Dyl.