Młody chłopak z charakterystycznym wąsikiem patrzy przez chwilę w niebo, opuszcza gogle, bierze jeszcze głęboki wdech i rusza. Przed nim wyżłobione tory zjazdowe i próg skoczni.

Reklama
Reklama

Za chwilę na czarnym tle pojawia się napis „Adam”. To pierwszy teaser filmu o legendzie polskich skoków narciarskich Adamie Małyszu. Drugi pokazuje sportowca, który wciąż trenując, próbuje założyć rodzinę, znaleźć miłość i odrobinę życiowej stabilizacji. 

Małyszomania opanowała Polskę 

W ostatni weekend w Zakopanem, na igielicie, odbyły się mistrzostwa Polski w skokach narciarskich. Medale zdobyli młodzi skoczkowie: Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Klemens Janiak. Po tym, jak karierę zakończył Kamil Stoch, to na ich sukcesy zapewne najbardziej liczą kibice w nadchodzącym sezonie, który zacznie się za miesiąc, w norweskim Lillehammer. 

Ale przecież największą legendą polskich skoków narciarskich wciąż jest Adam Małysz, który ćwierć wieku temu jako pierwszy w historii polski skoczek wygrał Turniej Czterech Skoczni.

Potem jeszcze triumfował w tym turnieju trzykrotnie, zdobył cztery medale olimpijskie, sześć medali mistrzostw świata. W latach 1995–2011 wystąpił w 349 konkursach Pucharu Świata. Odniósł 39 zwycięstw, 92 razy stał na podium, 198 razy zajmował miejsce w pierwszej dziesiątce zawodów, a 307 razy zdobywał punkty PŚ. Te zwycięstwa przyniosły sportowcowi ogromną popularność nazwaną wręcz Małyszomanią.

Adam Małysz – droga do sukcesu

Jednak reżyserowany przez Tomasza Matuszczaka „Adam” nie jest filmem o triumfach Małysza. To opowieść o młodym chłopaku z Wisły, który wymarzył sobie karierę sportową, ale mierzy się z przeciwnościami, zwątpieniem. Stara się jakoś ułożyć swoje życie prywatne, a jednocześnie pokonać piętrzące się na jego drodze przeszkody. 

„Adam” jest opowieścią o dojrzewaniu i o człowieku z krwi i kości, który potrafi się zgubić, ale nie przestaje iść dalej

Tomasz Matuszczak, reżyser

– „Adam” jest opowieścią o dojrzewaniu i o człowieku z krwi i kości, który potrafi się zgubić, ale nie przestaje iść dalej – mówi reżyser, podkreślając, że cała opowieść będzie wierna realiom Polski z przełomu wieków. 

Również Iwona Lisowska z firmy Monolith Films – dystrybutora filmu, podkreśla, że „Adam” nie jest typowym biopikiem. 

– To raczej film o narodzinach gwiazdy – mówi. – O tym, ile trzeba poświęcić dla własnej pasji, jak człowiek przepracowuje porażki, jak daje sobie radę z momentami zwątpienia, ale i o tym, jak ważna jest wówczas pomoc bliskich i emocjonalna stabilność.

Czytaj więcej

Można się niepokoić o nasze kino. Brakuje filmów o współczesnej Polsce

Sam Adam Małysz zaakceptował scenariusz i będzie brał udział w promocji filmu. Na ekranie wciela się w niego Bartłomiej Deklewa, znany m.in. z ról w serialu „Absolutni debiutanci” czy filmach „Światłoczuła” oraz głośnego tytułu Emi Buchwald „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”. Jego żonę, Izabelę Małysz gra Maja Szopa, Apoloniusza Tajnera – Paweł Koślik, Ediego Federera – Tomasz Kot. 

Za kamerą stanął Michał Popiel-Machnicki, zdjęcia do „Adama” powstały w Wiśle – rodzinnej miejscowości Adama Małysza, a także w Szczyrku, Warszawie i Oberstdorfie.

Jak zapowiadają dystrybutorzy – film wejdzie na ekrany 22 stycznia 2027 r., a pierwsze uroczyste pokazy odbędą się nie tylko w Warszawie, lecz również na południu Polski, w rodzinnych stronach Adama Małysza.