Teoretycznie więcej szans na statuetki mają „Grzesznicy”, bo pobili rekordową liczbę 16 oscarowych nominacji, ale po drodze więcej rozmaitych laurów uzbierała filmowa opowieść Andersona o ojcu szukającym porwanej córki i pokazująca niebezpieczeństwa dzisiejszych systemów politycznych, niszczące ekstremizmy, ukrytą pod powierzchnią codzienności agresję.
Wśród nagród, jakie dotąd zdobył film Andersona jest m.in. sześć bardzo liczących się brytyjskich nagród BAFTA, tytuły najlepszego filmu roku przyznane przez krytyków (prestiżowe Critics Choice Award, National Board of Review, National Society of Film Critics, nagrody recenzentów z Los Angeles, Nowego Jorku, Londynu). Twórców filmu uhonorowały też amerykańskie stowarzyszenia zawodowe: reżyserów, scenarzystów i producentów. A wreszcie „Jedna bitwa po drugiej” dostała cztery Złote Globy, w tym za najlepszy film.
„Jedna bitwa po drugiej” czy „Grzesznicy”?
„Grzesznicy” mają tych prestiżowych wyróżnień mniej i głównie w kategoriach aktorskich i technicznych. Ale to właśnie film Cooglera zyskał najwięcej, bo aż 16 nominacji, a im bliżej było zakończenia oscarowego głosowania, tym głośniej jest o jego wzrastających szansach. Tym bardziej, że Ryan Coogler potrafi łączyć kino popularne z artystycznym i nie unika przy tym tematów społecznych. Świetnie zrealizowany film (podobno za 100 mln dol.) portretując wpływową rodzinę z Nowego Orleanu, pokazuje skorumpowaną władzę i mafię, a jednocześnie jest wiwisekcją układów rodzinnych. I cóż: nie przynosi żadnego katharsis.
Czytaj więcej
„Grzesznicy” wpisują się w nowy nurt kina – niby rozrywkowy, ale ważny społecznie. Niby komentujący amerykańską rzeczywistość, ale w sposób przystę...