Reklama

Oscary 2026: Dwóch murowanych faworytów i film, który może ich pogodzić

W niedzielną noc w Los Angeles rozdane zostaną Oscary. Główna walka będzie toczyć się zapewne między „Jedna bitwą po drugiej” Paula Thomasa Andersona, która zebrała już ponad 40 różnych nagród oraz „Grzesznikami” Ryana Cooglera.
Michael B. Jordan jest nominowany do Oscara za rolę w „Grzesznikach”

Michael B. Jordan jest nominowany do Oscara za rolę w „Grzesznikach”

Foto: REUTERS/Caroline Brehman

Teoretycznie więcej szans na statuetki mają „Grzesznicy”, bo pobili rekordową liczbę 16 oscarowych nominacji, ale po drodze więcej rozmaitych laurów uzbierała filmowa opowieść Andersona o ojcu szukającym porwanej córki i pokazująca niebezpieczeństwa dzisiejszych systemów politycznych, niszczące ekstremizmy, ukrytą pod powierzchnią codzienności agresję.

Reklama
Reklama

Wśród nagród, jakie dotąd zdobył film Andersona jest m.in. sześć bardzo liczących się brytyjskich nagród BAFTA, tytuły najlepszego filmu roku przyznane przez krytyków (prestiżowe Critics Choice Award, National Board of Review, National Society of Film Critics, nagrody recenzentów z Los Angeles, Nowego Jorku, Londynu). Twórców filmu uhonorowały też amerykańskie stowarzyszenia zawodowe: reżyserów, scenarzystów i producentów. A wreszcie „Jedna bitwa po drugiej” dostała cztery Złote Globy, w tym za najlepszy film. 

„Jedna bitwa po drugiej” czy „Grzesznicy”?

„Grzesznicy” mają tych prestiżowych wyróżnień mniej i głównie w kategoriach aktorskich i technicznych. Ale to właśnie film Cooglera zyskał najwięcej, bo aż 16 nominacji, a im bliżej było zakończenia oscarowego głosowania, tym głośniej jest o jego wzrastających szansach. Tym bardziej, że Ryan Coogler potrafi łączyć kino popularne z artystycznym i nie unika przy tym tematów społecznych. Świetnie zrealizowany film (podobno za 100 mln dol.) portretując wpływową rodzinę z Nowego Orleanu, pokazuje skorumpowaną władzę i mafię, a jednocześnie jest wiwisekcją układów rodzinnych. I cóż: nie przynosi żadnego katharsis.

Czytaj więcej

„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Reklama
Reklama

Z prognoz krytyków amerykańskich wynika, że film może zgarnąć sporo nagród w kategoriach technicznych. Z pewnością wielkim faworytem jest też autor muzyki Ludwig Göransson, który już wcześniej odebrał Oscary za filmy „Oppenheimer” i „Czarna Pantera”. A wreszcie wśród najpoważniejszych kandydatów do nagrody za główną rolę męską wymieniany jest odtwórca głównej roli w „Grzesznikach” – Michael B. Jordan. Tu jego poważnym konkurentem jest Timothée Chalamet, bohater „Wielkiego Marty’ego”. Znakomity jako facet, który za wszelką cenę chce zrobić karierę w ping-pongu i biznesie, a przede wszystkim pokonać wielkiego mistrza japońskiego. Co prawda sporo się ostatnio pisze, że aktor zniechęcił do siebie Akademików wypowiedziami na temat sztuki operowej i baletowej, twierdząc, że „nikogo już ona nie interesuje”. Ale też jego wypowiedzi pojawiły się w chwili, gdy głosowanie już się kończyło. Czy mogły mieć na nie wpływ? Niektórych denerwuje też zbyt mocna kampania oscarowa. 

Czarny koń, czyli „Hamnet” 

Niektórzy krytycy twierdzą, że oba filmy mają poważnego konkurenta: jest nim „Hamnet” – kostiumowa opowieść o Williamie Szekspirze i jego żonie, którzy muszą zmierzyć się ze śmiercią ukochanego dziecka. Rozpacz i ból popychają tu Williama do pisania, podczas żałoby dojrzewa jego żona – także do tego, by zrozumieć jego twórczość. Amerykańska reżyserka chińskiego pochodzenia Chloe Zhao z pomocą polskiego operatora Łukasza Żala przepięknie rysuje na ekranie świat XVI-wiecznej Anglii. A absolutnym pewniakiem do zwycięstwa w kategorii najlepszej głównej roli kobiecej jest Jessie Buckley, grająca Agnes aktorka, nominowana już wcześniej do Oscara za rolę w filmie „Córka” Maggie Gyllenhaal. 

Kino zagraniczne – „Wartość sentymentalna”

W kategorii filmu zagranicznego wielkim faworytem jest film „Wartość sentymentalna” Joachima Triera, który zdobył już komplet najważniejszych Europejskich Nagród Filmowych, a za oceanem zyskał uznanie Akademików jako film zagraniczny, ale też zdobył nominacje w sześciu innych kategoriach: najlepszego filmu, reżyserii, montażu i dla czwórki (!) aktorów: Stellana Skarsgaarda, Renate Reinsve, Elle Fanning i Ingi Ibsdotter Lilleas. To historia starzejącego się reżysera, który po latach wraca do rodziny, by nakręcić film, w którym miałaby zagrać jedna z jego córek, dziś znana aktorka teatralna. Opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie, o życiowych zakrętach, porażkach, ale też o tęsknotach i przebaczaniu z jej amerykańskimi konkurentami łączy pesymizm spojrzenia na nasze codzienne relacje, tym razem w rodzinie. Dziś też na głównego konkurenta „Wartości sentymentalnej” wyrósł brazylijski „Tajny agent”, w którym Kleber Mendonça Filho rozlicza dyktaturę lat 70.. Ale w grze są również „To był tylko wypadek” Jafara Panahiego, „Głos Hind Rajab” Kouther Ben Hani, a wreszcie znakomity „Sirat” Olivera Laxe’a. 

Czytaj więcej

Renate Reinsve w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dziewczyna z małej wioski
Reklama
Reklama

Komu my możemy kibicować? Małgorzacie Turzańskiej, nominowanej za kostiumy do „Hamneta” oraz polsko-kanadyjskiemu reżyserowi Maciejowi Szczerbowskiemu, który jest nominowany za animację „The Girl Who Cried Pears”. 

W Polsce galę będzie można oglądać bezpośrednio w Canal+Premium oraz w serwisie streamingowym Canal+. 

 

Film
Najważniejsze Orły dla „Domu dobrego” Wojciecha Smarzowskiego
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Film
Nie żyje Magdalena Majtyka. Aktorka miała 41 lat
Film
Thierry Klifa: Bogaci Francuzi nie chwalą się majątkiem
Film
Krystyna Janda laureatką Orła
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama