Najistotniejsze są trzy konkursy – o Grand Prix, Nagrodę Banku Millenium, która otwiera drogę do Oscara, na Najlepszy Film Polski i wyłaniający Najlepszy Film Krótkometrażowy.
Grand Prix zdobył kanadyjski dokument „Yintah” (reż. Jennifer Wickham, Brenda Michell, Michael Toledano) relacjonujący konsekwentną, wieloletnią walkę rdzennego ludu Wet’suwet’en o swoje ziemie leżące na terytorium Kanady.
To starcie z potentatami z branży paliw kopalnych, chcących budować na dziewiczych terenach rurociągi. Przywódczyniami w tej walce są dwie kobiety. Choć film powstał we współpracy ze społecznością, a dwóch jego reżyserów jest spokrewnionych z pojawiającymi się w filmie postaciami – twórcy przyglądają się wydarzeniom unikając ich oceny. To soczewka, w której dostrzec można postępujące problemy świata premiującego komercję i pieniądze usuwające w niebyt wszelkie skrupuły. A miejsc takich i podobnych konfliktów na świecie nie brakuje.
To dobry wybór jury, bo nie tylko temat istotny, ale także trafny sposób opowiadania – długa obserwacja – tak bohaterów, jak i zdarzeń. „Wyrazisty montaż scen przedstawiających ich pokojowe protesty, w połączeniu z uderzającymi zdjęciami nietkniętej dziczy, której bronią, sprawia, że YINTAH staje się boleśnie pięknym doświadczeniem wizualnym. Film wzywa nas do stawienia oporu, zanim będzie za późno” – napisało jury w uzasadnieniu werdyktu.
"Yintah", reż. Jennifer Wickham, Brenda Michell, Michael Toledano
mat. pras. MDAG
Kontrowersji nie wzbudza też decyzja jurorów rozstrzygających konkurs na Najlepszy Film Krótkometrażowy. Wygrały japońskie „Instrumenty bijącego serca” (reż. Ema Ryan Yamazaki), czyli przygotowania do koncertu orkiestry dzieci z drugiej klasy szkoły podstawowej. Grając na różnych instrumentach „Odę do radości” mają stać się jednym bijącym sercem. Kamera dyskretnie, choć z bliska obserwuje udane próby, ale i łzy, kiedy się nie udaje, a także naukę funkcjonowania w tamtejszej wspólnocie. W pigułce kwintesencja Japonii.
"Instrumenty bijącego serca" reż. Ema Ryan Yamazaki
Triumfator IDFA bez nagrody
Zaskakujące jest za to rozstrzygnięcie w konkursie na Najlepszy Film Polski. Trzyosobowe jury wskazało na film „Pod powierzchnią” Kingi Michalskiej, mieszkającej w Montrealu „polskiej queerowej reżyserki i artystki wizualnej” – jak opisana została na stronie MDAG-u.
„Jednogłośnie postanowiliśmy nagrodzić film, który łączy artystyczną wartość z aktualnością, przypominając nam, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem i wciąż w niej żyjemy” – uzasadniło decyzję jury. A chodzi o podróż po Polsce odbywaną przez przedstawiciela żydowskiej społeczności, Polaka, który od Starachowic, poprzez Jedwabne, Sztutowo, Warszawę i wiele innych miejsc (do Białowieży włącznie) – poszukuje śladów przeszłości, pozostałości po żydowskich grobach, śladów istnienia tej społeczności.
Wyraźnie wybrzmiewa też, że konfrontacja przeszłości z teraźniejszością obciąża żyjących. Szkoda, że ten film z tezą usunął w cień „Pociągi” Macieja J. Drygasa, który w metaforycznej, precyzyjnie zmontowanej z archiwaliów przypowieści o ludzkim losie wygrał ubiegłoroczny festiwal IDFA, mający światowy prestiż.
Pominięty też został wartościowy „Pasażer Andrzej Munk” Michała Bielawskiego, wielostronnie przedstawiający z pomocą archiwaliów i wypowiedzi specjalnie dla filmu przedwcześnie zmarłego genialnego reżysera. Dla dokumentu priorytetem jest zobiektywizowany obraz przedstawianych ludzi i zdarzeń, a także, by względy tematyczne i ideologiczne nie usuwały w cień wartości artystycznych.
„Pasażer Andrzej Munk” reż. Michał Bielawski
Dokumentalne wydarzenia na 22. MDAG
Takie walory, bardzo dziś potrzebne, mają na pewno dwa filmy, które można zobaczyć na MDAG, choć nie zostały wytypowane do żadnego z jego konkursów.
Auberi Edler, autorka „Amerykańskiej pastorałki”, otrzymała już główną nagrodę za reżyserię na ubiegłorocznym amsterdamskim IDFA. Słusznie. Przez kilka miesięcy obserwowała z kamerą Elizabethtown w Pensylwanii, w którym trwała walka o głosy wyborców wyłaniających radę szkoły. Mandat trwa cztery lata, a stawką jest przyszłość edukacji publicznej. Dominujący tu od dawna Republikanie myślą o niej zupełnie inaczej niż Demokraci pragnący zmiany. Świetna opowieść nie tylko o miasteczku w Pensylwanii, ale i całym dzisiejszym mocno podzielonym świecie.
Na uwagę zasługuje też austriacki, już wielokrotnie nagradzany, dokument „Dzieci z Favoriten” (reż. Ruth Beckerman). Trzy lata systematycznej obserwacji dzieci uczęszczających do jednej z klas największej szkoły podstawowej w Wiedniu zaowocowało wnikliwym portretem tej malej społeczności, odbijającej złożoność problemów, z jakimi mierzy się współczesny świat. Trzeba koniecznie zobaczyć. Wnioski, jak w przypadku wszystkich wartościowych filmów dokumentalnych – każdy wyciąga sam.
Głównych konkursów MDAG ma obecnie 13., nie licząc czternastego, najważniejszego – o Nagrodę Publiczności, ogłaszanej na końcu imprezy. A MDAG nie osiągnął jeszcze półmetka, bo składa się na niego wersja kinowa i online'owa, która zakończy się 2 czerwca.