Na festiwalu obowiązują surowe rygory sanitarne. Przedstawiciele prasy, mimo trzykrotnego nawet szczepienia, muszą codziennie testować się na COVID-19, obowiązują maseczki i 50-procentowe obłożenie sal kinowych.
Po trzech dniach imprezy pojawiły się pierwsze komunikaty. Wykonano 2 700 testów, uzyskując 54 wyniki pozytywne. 8 przypadków zakażenia stwierdzono również wśród członków ekip filmowych.
Czytaj więcej
Krytycy nie oszaleli na punkcie filmu, ale chwalą go. Ekipa Ozona pojawiła się w Berlinie bez Isabelle Adjani i Hanny Schygulli.
Dyrekcja festiwalu wydała oświadczenie: „Chcąc zatrzymać możliwe łańcuchy infekcji, dokładnie oceniamy każdy przypadek, śledzimy wszystkie kontakty osoby zakażonej i identyfikujemy możliwe sytuacje ryzyka. Wciąż trwa pandemia i oczywiście pozytywne testy są nadal obecne w naszym codziennym życiu. Odsetek pozytywnych testów wśród uczestników festiwalu jest jednak naprawdę niski. Wynosi 2 proc, znacznie mniej niż średni odsetek pozytywnych testów w całym Berlinie”.
Tyle zakażeń koronawirusem wykryto wśród uczestników Berlinale
Problemem jest jednak rozszerzanie się liczby zakażonych i nakładanie kwarantanny na osoby, które zetknęły się z chorym. Zwłaszcza, że w Niemczech rejestruje się ostatnio szczyt piątej fali epidemii, z ponad 150 tysiącami przypadków dziennie.
Podczas festiwalu canneńskiego wykonywano dziennie ok. 3 tys. testów i rejestrowano średnio 3 przypadki zachorowania. We wrześniu, w Wenecji, gdzie podobnie jak Cannes, honorowano paszporty covidowe osób podwójnie zaszczepionych, wykonano 4,5 tysiąca testów i tylko trzy z nich dały wynik pozytywny. Trudno jednak te liczny porównywać – każdy z festiwali odbył się w innych warunkach.