Reżyser „Obcego" i „Gladiatora" nakręcił film o potędze i upadku dyktatorów mody, trawestując Bismarcka: nie powinniśmy widzieć, jak nieelegancka jest produkcja budzących zazdrość kreacji, do których wzdycha cały świat. Kulisy wybiegu, skąd zarządza się naszymi wyobrażeniami o pięknie, a więc pośrednio także naszymi portfelami – to rzeźnia i kloaka.

Męskie błyskotki

O tym, że nie wszystko złoto, co się błyszczy, przekonujemy się, gdy potraktowany pogardliwie i wyeliminowany z udziału w zyskach Paolo Gucci (Jared Leto) sika w pałacu wuja Rodolfa (Jeremy Irons) na stworzony przez niego, wart miliony, klasyczny wzór jedwabnej apaszki w kwiaty.

Musi dojść do zemsty, a intrygę w dynastii rozkręca dziewczyna z mediolańskich przedmieść, Patrizia Reggiani (Lady Gaga). W dyskotece zagięła parol na dziedzica fortuny, Maurizia (Adam Driver). Ukoronowaniem jej marzeń jest bogaty mąż, który daje najpierw dostęp do luksusowych sklepów w pasażu Wiktoria Emanuela, a potem do Nowego Jorku i całego świata.

Jako gwiazda pop, Lady Gaga szokowała kontrowersyjnymi kreacjami, między innymi z mięsa. Grany przez nią Kopciuszek od pożerania wzrokiem luksusów i męża dostaje po ślubie wyłupiastych oczu. Kanibalistycznie ogryza filmowych przeciwników do ostatniej kosteczki. Chodząc po bazarach, wścieka się na widok podróbek oraz rodziny, która spoczęła na laurach i nie dba o tracone dekadencko miliony.

Czytaj więcej

Maurizio Gucci (Adam Driver) i Patrizia Reggiani – najważniejsi bohaterowi filmu „Dom Gucci”.
Nie tylko „Dom Gucci”: wielkie włoskie dynastie rządzą światem mody

Warto przypomnieć drukowane przez Fiodora Dostojewskiego opowiadanie Nikołaja Laskowa „Powiatowa Lady Makbet". Jego bohaterka zabija męża-kupca. Może ktoś uzna za przesadę, że Gaga gra bazarową Lady Makbet. Przekona go to, że w scenariuszu opartym na faktach, decydująca jest intryga wróżki (Salma Hayek). Czarownice z tragedii Szekspira grasują po świecie naprawdę.

Minimalistyczną, ale wielką rolę gra Adam Driver. Okularnik z niekształtną twarzą i lwią czupryną, która kryje nieśmiałość, jest największą ofiarą rodzinnej tragedii. Bo Scott pokazuje nieuchronność losu. Maurizio jest tym, który w dynastii czuje się źle. Klątwę rzuconą przez ojca przyjmuje jak wybawienie, ciesząc się z prostych, codziennych radości życia na przedmieściach, wśród zwykłych ludzi. Otumaniony zabiegami Patrizii nie od początku zdaje sobie sprawę, że każdy ruch żony jest przygotowaniem do wojny o fortunę. Driver znakomicie gra wtedy wycofanego męża, który nie chce się zniżyć do poziomu harpii. Nie wie jeszcze, jak bardzo się do niej upodobnił. Oślepiony męskimi błyskotkami, drogimi samochodami, zegarkami – przypomina Edypa. Chcąc ratować rodzinę, niszczy ją kompletnie.

Rolę Rodolfa Jeremy Irons wycyzelował jak cienki wąsik swojego bohatera. Zgorzkniały wdowiec po pięknej aktorce wie, jakim afrodyzjakiem są pieniądze. To o Rodolfa, jak o górę lodową, mało co nie rozbiją się marzenia prostej dziewczyny o ślubie. A jednak wdziera się na pokład „Titanica", komenderuje „cała na przód!", zarządza swoim mężem i majątkiem. Ale już nie własną i rodziny katastrofą.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Parada przebojów

Znakomitą rolę zagrał Jared Leto. Aktor, który uwielbia zmieniać swoją fizyczność, z myślą o Paolo Guccim przepoczwarzył się w pajaca z komedii dell'arte. Wianuszek włosów nie skrywa łysiny ani pustki w głowie idioty i kłopotów syna przytłoczonego przez ojca. Paolo każdym swym nerwowym ruchem pogrąża rodzinę w bagnie.

Połową imperium zarządza ojciec Paola – Aldo grany przez Al Pacino. Jakże by inaczej – po sycylijsku, zwłaszcza podczas wyprawy do toskańskiej kolebki Guccich, gdzie sceny ucztujących z patronem wieśniaków przypominają aurę „Ojca chrzestnego".

Operetkowo przesadzone gesty i miny Alda, monologi pełne rebusów i paradoksów – pokrywają do czasu prawdę, że każda sławna rodzina ma banalnie wiejskie korzenie, które kiedyś jeden ze sprytnych przodków potrafił zmistyfikować, by zacząć opowiadać zakłamaną historię.

Ważny jest motyw słynnego pantofla Guccich ze złotym wędzidłem, odzyskanego z muzeum, by zauroczyć inwestorów z Bliskiego Wschodu. Paolo świetnie się reklamuje, wygłaszając bajeczkę o złotej wkładce wykonanej dla hollywoodzkiej gwiazdy. Nawet jest prawdziwa, a jednak wszystkim w końcu wychodzi słoma z butów. Trwoniącym fortunę, jak i nowobogackim z Iraku, którzy inwestując w wyprzedającą się Europę, chcą budować swoją markę.

Ridley pokazuje, że wielkie pieniądze i sława jako klucz do szczęścia są złudzeniem, a potrafią się też stać zabójczą obsesją. Dostaliśmy mocną kontrę do „Wall Street", filmu, który w 1987 r. zapowiedział piekło turbokapitalizmu słowami „Pazerność jest dobra". Scott, pokazując świat oszalały w wyścigu do pieniądza ostrzega, że „pazerność nie jest dobra". To dziś najgroźniejsza choroba ludzkości. Wirus groźniejszy od covida, który najpierw wyniszcza nosiciela, a potem kolejne kręgi.

Reżyser mówi to w rytm najsłynniejszych przebojów i za niekonsekwencję wypada uznać, że sam jest pazerny na wspaniałe efekty. Kto nie lubi przesadnie teatralnego aktorstwa – po godzinie może być zmęczony. Przydałyby się nożyczki, bo siada dramaturgia i nie ratują jej nawet największe przeboje George'a Michaela i Eurythmics. Na szczęście to tylko chwila słabości wielkiego reżysera, który broni się prawdą i wielkim finałem.