Reklama

Nieporadny miś zostaje mistrzem kung-fu

Studio DreamWorks wymyśliło kolejnego idola masowej wyobraźni – pandę ofermę Po. Dowcip filmu nie jest wyszukany, ale dzieci go polubią.

Publikacja: 02.07.2008 09:22

Przywykliśmy dzielić historię hollywoodzkiej animacji na erę przed Shrekiem i po nim. Kiedyś królowały cukierkowe musicale, w których pląsały księżniczki w typie Barbie. A dzielni rycerze imponowali urodą Kena. Wraz z bulwiastym ogrem ten świat został wywrócony do góry nogami. Do bajek wdarła się ironia, czarny humor, cytaty z klasyki kina. Podczas ich oglądania przydaje się popkulturowa erudycja.

Tak jak w przypadku "Kung Fu Pandy". Bajka inspirowana jest filmami z Bruce'em Lee i innymi gwiazdami sztuk walki. Z ogranych motywów tworzy pastiszowy miszmasz.

Akcja rozgrywa się w scenerii starożytnych Chin, ale tytułowa panda nie ma nic wspólnego z azjatyckim wojownikiem. Pod pewnymi względami przypomina komediowego antybohatera w typie Shreka. Też jest outsiderem, lubi leniuchować i dobrze zjeść. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Miś Po nie ma buntowniczości ogra ani jego zadziorności. Bliżej mu do mentalności amerykańskiego nastolatka zapatrzonego w swoich idoli.

Niedźwiadek wiedzie nudny żywot kelnera w restauracji z kluskami. Ojciec liczy, że przejmie wkrótce rodzinny interes. Tyle że Po chciałby zostać mistrzem kung-fu – tak jak Małpa, Tygrysica, Modliszka, Żmija i Żuraw. Jego marzenie spełni się w przewrotny sposób. Przypadkowo zostanie pasowany na Smoczego Wojownika i żeby potwierdzić swoją wartość, a także obronić okolicę przed złym lampartem, będzie musiał przejść trening pod okiem surowego mistrza Shifu.

Tu tkwi źródło komizmu filmu. Nieporadny obżartuch co chwila się wywraca, o coś uderza lub dostaje lanie. Reżyserzy John Stevenson i Mark Osborne starają się, by każda walka zawierała dowcipną puentę. Ale bajka nie jest wyrafinowaną parodią, do których przyzwyczaił nas DreamWorks. To slapstikowe kino akcji zatopione w kulturze Wschodu.

Reklama
Reklama

Sukces ma zagwarantowany. Przecież, jak śpiewał Uszatek, "Dzieci lubią misie...". Na świecie film już zarobił ponad 280 milionów dolarów.

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama