Reklama
Rozwiń
Reklama

Reżyserzy na kolanach

Wiesław Kot krytyk filmowy

Publikacja: 06.09.2013 01:01

Reżyserzy na kolanach

Foto: ROL

Rz: Wczoraj w Wenecji odbyła się premiera najnowszego filmu Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei". Łatwo jest nakręcić film o kimś, kto wciąż żyje?

Wiesław Kot

: Mamy z tym w Polsce pewien problem. W naszym kinie widać skłonność do komplementowania osób, dla których mamy szczególne uznanie.

Jeżeli Wajda kręci film o Wałęsie, a jednocześnie na prawo i lewo opowiada, że uważa go za jednego z najwybitniejszych Polaków całego tysiąclecia, to dla mnie jest to sytuacja wysoce naganna. Reżyser nie powinien swojego bohatera ani kochać, ani nienawidzić. Powinien do niego podejść z jakimś pomysłem artystycznym. Tymczasem my pomysłów nie mamy, no może poza jednym: jak kogoś na siłę wstawić na cokół.

Mógłby pan podać przykłady takich filmów?

Reklama
Reklama

Najbardziej dobitnie potwierdzają tę tezę filmy o papieżu, w których w ogóle nie dbano o realia. Nikogo tam nie obchodziła prawda historyczna, a nawet zachowanie ciągu przyczynowo-skutkowego. Chodziło wyłącznie o maksymalną pompatyczność. W taki skrajny patos lubił wpadać na przykład Krzysztof Zanussi, inni popadali wręcz w zidiocenie.

Lechowi Wałęsie film podobno się nie spodobał. Uznał, że został w nim przedstawiony jako bufon i zarozumialec.

Osoby będące na planie w czasie kręcenia filmu opowiadały, że Wałęsa zachęcał aktorów, by grali bardziej pochlebnie dla robotników i dla niego samego.

Jak podobne filmy kręci się za granicą?

Przypomnijmy choćby film „Królowa" o Elżbiecie II, w którym przedstawiono ją jako starą, złośliwą babę. Albo film „Żelazna Dama", w którym Margaret Thatcher pokazana jest jako schorowana staruszka niepamiętająca nawet, że była premierem.

Uważa pan, że lepiej znanymi postaciami bez umiaru wycierać podłogę?

Reklama
Reklama

Nie o to chodzi! Trzeba po prostu zachować równowagę. W życiu każdej osoby są momenty świetliste, wzlotów i sukcesów, ale są też momenty spektakularnych upadków. Rozsądny reżyser szuka w życiorysach najciekawszych historii, bo film musi mieć dramaturgię. Nie można pokazać czyjejś historii rok po roku, jakby się gimnazjalistom przygotowywało ściągę na historię. Trzeba sprawę postawić jasno: trudno, że rodzina i autorytety będą protestować – film ma być dobry, a nie robiony na kolanach.

Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Film
Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale
Film
„Ołowiane dzieci” od dziś na Netfliksie. To serial inspirowany prawdziwą śląską historią
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama