Oficjalne dane Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych potwierdzają szacunki „Rz” – dzięki sprzedaży akcji GPW, która dziś zadebiutuje na warszawskim parkiecie, biura maklerskie pozyskały 98,4 tys. nowych klientów. Tyle bowiem rachunków inwestycyjnych przybyło w październiku, kiedy trwały zapisy na walory spółki.
Najwięcej nowych osób pojawiło się w Domu Maklerskim PKO BP, które było oferującym przy prywatyzacji giełdy (17,3 tys. nowych rachunków). Sporo klientów zyskały również Dom Inwestycyjny BRE Banku (14,2 tys.), DM Banku Zachodniego WBK (13,6 tys.) oraz Biuro Maklerskie Alior Banku (13,4 tys.).
Ostatni broker odnotował też największy procentowy przyrost w stosunku do liczby klientów we wrześniu (33,2 proc.). BM Alior Banku zdecydowało się dokupić trzy walory GPW dla tych klientów, którzy zdecydowali się równocześnie na otwarcie konta osobistego i skorzystanie z karty debetowej.
Na walory GPW zapisało się 323,3 tys. osób. Jak się okazuje – 30 proc. z nich nie miało do tej pory do czynienia z inwestowaniem na giełdzie. Wykorzystanie znajomych i rodziny było tymczasem praktycznie jedyną możliwością zwiększenia przydziału akcji. Skarb Państwa ustalił bowiem niski limit zapisu – jedynie 100 akcji na osobę. Mimo to redukcja zapisów przekroczyła 75 proc. To oznacza, że do inwestorów wrócił niespełna 1 mld zł zarezerwowanych na zapis środków.
Jak biura zamierzają walczyć o wykorzystanie i tej puli? – Po każdej prywatyzacji część inwestorów zostaje na giełdzie – mówi Barbara Tomczuk, dyrektor sprzedaży detalicznej DI BRE Banku. – Pamiętajmy jednak, że transakcje prywatyzacyjne to pieniądze o niskim ryzyku. Nie wszystkich należy zachęcać do inwestowania na większą skalę na rynku wtórnym, nie wszyscy są na to przygotowani. Agresywne zachęcanie do kolejnych inwestycji może skończyć się źle – ewentualne znaczne poniesione straty mogą zniechęcić początkującego inwestora na wiele lat. Dlatego zwykle namawiamy początkujących graczy do edukacji i udziału w kolejnych prywatyzacjach – dodaje.