Spółka jest notowana w Londynie, gdzie jej kapitalizacja to równowartość prawie 3 mld zł. Wartość oferty w Polsce może sięgnąć 400 mln zł – wynika z nieoficjalnych informacji. Przedstawiciele spółki nie skomentowali wczoraj tej informacji.

Avangard to największy konkurent Ovostaru, który do środy sprzedawał akcje polskim inwestorom. Z oferty pozyskał 93 mln zł. To jednocześnie pierwsza spółka z Ukrainy, która w Polsce sprzedała akcje po cenie maksymalnej. Dobra wycena Ovostaru mogła jeszcze bardziej zachęcić Avangard do wejścia na GPW.

Na warszawskiej giełdzie nie ma polskich reprezentantów sektora rolno-spożywczego. To sprawia, że inwestorzy powinni  analizować ukraińskie firmy nieco inaczej niż pozostałe spółki z GPW. Np. popularny wskaźnik cena/zysk nie zawsze da odpowiedź, czy spółka jest atrakcyjna. Wynik netto bowiem czasem zaburza tzw. przeszacowanie wartości aktywów biologicznych (m.in. magazynowane plony, zasiane zboże lub inwentarz). Spółki robią to ze względu na wymogi, jakie stawiają międzynarodowe standardy rachunkowości.

Różnica polega na tym, że w przypadku niektórych firm efekt przeszacowania ma kilkunastoprocentowy udział w wyniku netto, a u innych jest to już kilkadziesiąt procent.

Oprócz analizy wskaźnikowej potencjalny inwestor powinien brać pod uwagę również ukraińską specyfikę. Rząd w Kijowie często zmienia przepisy dotyczące rynków żywnościowych. Przykłady to wprowadzenie limitów na eksport zboża oraz zmiany przepisów celnych, które latem ubiegłego roku znacząco utrudniły wywóz surowców rolnych z Ukrainy.

Rządowe decyzje wpływają nie tylko na rynek zboża. W I kw. na wyniku Milkilandu, producenta serów i masła, negatywnie odbiła się zmiana systemu dopłat dla farm mleczarskich.

Przydatna jest więc wiedza o ukraińskich uwarunkowaniach prawnych i biznesowych. Pomocne mogą być tu raporty polskich domów maklerskich. Najwięcej spółek ukraińskich wprowadził dotąd na GPW Dom Maklerski BZ WBK.