Dostęp do bankowości internetowej jest już powszechnie oferowany, jednak wciąż korzysta z niego tylko część posiadaczy rachunków. Z najnowszej edycji raportu NetB@nk wynika, że do końca 2011 r. umowy o korzystanie z bankowości internetowej podpisali posiadacze 17,8 mln kont osobistych. Jednak w tak licznej grupie aktywnych klientów, a więc takich, którzy faktycznie logowali się do usługi przynajmniej raz w miesiącu, było już tylko 10,1 mln.

Systemy bankowości internetowej pozwalają klientom wykonywać wszystkie standardowe operacje na rachunkach bankowych. Dzięki nim można na odległość np. zlecać przelewy czy zarządzać lokatami. Tylko w wyjątkowych sytuacjach konieczna jest wizyta w oddziale. I tak przez system internetowy nie da się zwykle zareklamować transakcji kartowej ani wynegocjować zmiany warunków kredytu. Różnie bywa też z  otwieraniem dodatkowych rachunków, np. oszczędnościowych. W niektórych instytucjach nie ma żadnych ograniczeń, jednak inne wciąż żądają, by klient zainteresowany takim produktem pojawił się w placówce i podpisał papierowe dokumenty.

Ponieważ obsługa przez Internet kosztuje zdecydowanie mniej niż w oddziale, banki mogą proponować nowoczesnym klientom korzystniejsze warunki cenowe. I tak przelewy internetowe zazwyczaj są zdecydowanie tańsze niż te zlecane w sposób tradycyjny. Nie dotyczy to jedynie rachunków ze stałą ryczałtową opłatą i brakiem prowizji za poszczególne operacje.

Część banków różnicuje też oprocentowanie lokat i płaci o ułamek procentu więcej tym klientom, którzy obsłużą się sami, a więc założą lokatę za pośrednictwem systemu bankowości internetowej. Zdarza się nawet, że najkorzystniejsze produkty oszczędnościowe są oferowane tylko przez Internet. Jednak i od tej zasady są wyjątki. Część banków doszła do wniosku, że wprawdzie ściągnięcie klientów do placówek oznacza dodatkowe koszty, ale równocześnie ułatwia sprzedanie im dodatkowych produktów. Dlatego Alior Bank promował możliwość bezprowizyjnego opłacania rachunków w oddziałach, Idea Bank zaś tylko w placówkach proponuje klientom dwumiesięczne lokaty oprocentowane wyżej od internetowych.

Możliwość zdalnego wykonania wszystkich podstawowych operacji dotyczy tylko tych klientów, którzy korzystają już przynajmniej z jednego produktu banku (najczęściej jest nim konto osobiste) i podpisali umowę o korzystanie z nowoczesnych kanałów dostępu. Mniej możliwości mają osoby, które przez Internet chciałyby nawiązać pierwszy kontakt z bankiem. Klient, który nie ma swojego loginu i hasła do systemu bankowości internetowej, nie ma możliwości, by tą drogą składać jakiekolwiek dyspozycje. Z kolei ogólnodostępne formularze udostępniane na stronie WWW nie pozwalają skutecznie potwierdzić tożsamości klienta. Banki są więc zasadniczo niedostępne przez Internet dla osób, które wcześniej nie podpisały z nimi papierowej umowy o korzystanie z kanałów elektronicznych.

Wyjątkiem jest tylko zdobywająca coraz większą popularność procedura zakładania na odległość lokat terminowych. Banki zgadzają się przyjąć depozyt od nieznanego im wcześniej klienta, jeżeli ten w elektronicznym wniosku poda swoje dane wraz z numerem konta bankowego, a następnie przeleje środki na lokatę właśnie z tego rachunku. Ze względów bezpieczeństwa po zakończeniu takiej lokaty pieniądze mogą być przelane tylko na to samo konto, z którego wpłynęły do banku. Mniej popularne są eksperymenty z otwieraniem w ten sposób kont osobistych.