Akcje małych i średnich spółek kontynuują dobrą passę. Wczoraj oba grupujące je indeksy – mWIG40 i sWIG80 – wyznaczyły nowe tegoroczne maksima. Pierwszy zyskał 0,6 proc., drugi podskoczył o 0,25 proc.

Ogólny bilans czwartkowej sesji w Warszawie jest jednak niekorzystny. Spośród 375 notowanych na GPW firm tylko około 40 proc. udało się podnieść poziom wyceny wobec poprzedniego dnia.

To, co udaje się giełdowym średniakom, wciąż omija tuzy warszawskiego parkietu. Wczoraj WIG20 na zamknięciu stracił 0,4 proc.

Przedpołudniowe próby pchnięcia wskaźnika nad kreskę okazały się nieskuteczne. Później nastroje popsuły cotygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Choć były tylko trochę gorsze od oczekiwanych, indeksy zachodnich giełd poszły w dół. To może oznaczać, że inwestorzy są już trochę zmęczeni zwyżkami i pokonanie tegorocznych szczytów przynajmniej teraz będzie trudne.

Warszawskiej giełdzie nie pomogło podwyższenie prognoz dla Polski przez Bank Światowy, który szacuje, że w tym roku nasza gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2,5 – 3 proc.

Na wczorajszą postawę inwestorów mogła mieć wpływ publikacja danych na temat inflacji w Chinach. W lutym ceny w tym kraju wzrosły o 2,7 proc. (rok do roku), co oznacza, że inflacja jest najwyższa od października 2008 r. To budzi obawy, że chiński bank centralny będzie zaostrzał politykę pieniężną, co rykoszetem trafi w rynki akcji.

Za oceanem główne indeksy zwyżkowały – Dow Jones zyskał 0,42 proc., a Nasdaq i S&P 500 – po 0,4 proc. Zachodni analitycy zwracają uwagę, że ceny amerykańskich akcji (S&P500), uwzględniając wskaźnik cena do zysku, są już przewartościowane średnio o około 26 proc.

Nawet jeśli uda się pokonać tegoroczny szczyt (indeksowi brakuje już do niego zaledwie kilku punktów), to później inwestorów czeka korekta, która może sięgnąć 20 proc.