Gdyby o wyborze lokalizacji pod inwestycję decydowało wyłącznie położenie geograficzne i stopień skomunikowania z Europą Zachodnią, do województwa podkarpackiego żaden duży inwestor nie chciałby pewnie zajrzeć. Na szczęście dla regionu coraz większy wpływ na decyzje inwestycyjne firm w Polsce ma dostępność kadr. A tych w województwie podkarpackim na pewno nie brakuje.
Tylko trzy szkoły: Uniwersytet Rzeszowski, Politechnikę Rzeszowską oraz Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania opuściło w ubiegłym roku 10 tys. absolwentów. Liczba uczących się studentów przekracza 31 tys.
– Dostępność wysoko wykwalifikowanych kadr jest niewątpliwie jednym z najważniejszych atutów województwa w negocjacjach z inwestorami – ocenia Zygmunt Cholewiński, marszałek województwa podkarpackiego. I dodaje od razu, że równie ważne jest szybko rozwijające się lotnisko międzynarodowe Rzeszów–Jasionka, obsługujące bezpośrednie połączenia z Warszawą, Londynem, Dublinem, Bristolem oraz sezonowo z Nowym Jorkiem.
W regionie działają poza tym 42 szkoły zawodowe i technika o profilu elektromechanicznym, w których uczy się ok. 17 tys. młodych ludzi. Dziesięć szkół stale współpracuje z firmami prowadzącymi działalność w Dolinie Lotniczej, aby absolwenci byli jak najlepiej przygotowani do przyszłej pracy.
Na atrakcyjność inwestycyjną województwa pozytywnie wpływa też to, że średnia pensja jest tu najniższa w kraju. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w trzecim kwartale wynosiła ona prawie 2388 zł, czyli o kilkaset złotych mniej niż w zachodnich regionach kraju, najczęściej wybieranych przez zagraniczne przedsiębiorstwa. Problemy ze skompletowaniem załogi, coraz bardziej doskwierające firmom w Polsce, powinny być na Podkarpaciu mniejsze. W październiku poziom bezrobocia w województwie GUS ocenił na 13,8 proc. (średnia krajowa 11,3 proc.).