Reklama

Bruksela rozbiera kryzys na czynniki pierwsze

Gospodarki 14 krajów Unii są w stanie niebezpiecznej nierównowagi. Nie ma wśród nich Polski.

Publikacja: 29.11.2012 02:01

Korespondencja z Brukseli

Komisja Europejska opublikowała wczoraj doroczny raport o wzroście gospodarczym, który zawiera dane dotyczące tzw. mechanizmu wczesnego ostrzegania. Pokazuje on, w jakich krajach występują nierównowagi, które mogą być w przyszłości źródłem kryzysu i które trzeba teraz objąć ścisłym monitoringiem. KE wskazała 14 państw: Belgię, Bułgarię, Danię, Hiszpanię, Francję, Włochy, Cypr, Węgry, Maltę, Holandię, Słowenię, Finlandię, Szwecję i Wielką Brytanię. Na liście zwyczajowo nie umieszcza się krajów objętych programem ratunkowym, a więc Grecji, Irlandii, Portugalii i Rumunii. Jeśli dodamy te dwie grupy, to zostanie nam tylko dziesięć państw UE bez większych problemów makroekonomicznych. Wśród nich jest Polska.

Bruksela raport przygotowała po raz drugi. Wcześniej na bieżąco, corocznie kontrolowała tylko sytuację fiskalną krajów. Gdy deficyt budżetowy przekraczał 3 proc. PKB, nakazywała jego obniżenie i groziła karami. Ostatni kryzys gospodarczy pokazał jednak, że problemy wynikają nie tylko z nadmiernego zadłużenia państwa. Do kryzysu prowadzą bańka na rynku nieruchomości (Irlandia i Hiszpania), brak właściwego nadzoru nad bankami (Irlandia), sztywny rynek pracy (Hiszpania i Portugalia). Dlatego KE opracowała zestaw 11 wskaźników pokazujących konkurencyjność gospodarki, jej zadłużenie (publiczne i prywatne, zewnętrzne i wewnętrzne), ceny aktywów, sytuację sektora finansowego.

W przypadku Polski Komisja nie widzi powodu do umieszczania nas na liście obserwacyjnej, ale to nie znaczy, że nie ma żadnych problemów.

W raporcie KE zwraca uwagę, że rok temu w polskiej gospodarce nie było żadnych sygnałów o nierównowadze. Teraz jest inaczej, bo kilka wskaźników znalazło się powyżej dopuszczalnego poziomu. Chodzi o deficyt rachunku obrotów bieżących oraz międzynarodową pozycję inwestycyjną netto. Ten pierwszy wskaźnik nie budzi nadmiernego niepokoju, bo jest finansowany przez stabilne zagraniczne inwestycje bezpośrednie oraz napływ unijnych funduszy. Poza tym prognozowany jest jego spadek. Przy drugim wskaźniku obawy KE budzi rosnąca zależność budżetu od zagranicznych inwestorów. Za pozytywne KE uznała rosnący udział w eksporcie i ograniczenie wzrostu kosztów pracy, ograniczony rozmiar długu prywatnego w stosunku do PKB. W przeszłości niepokój budziły pożyczki hipoteczne w walutach obcych.

Reklama
Reklama

Wczoraj Jose Barroso przedstawił też pomysły Komisji Europejskiej na pogłębienie integracji strefy euro. Wstępne decyzje w tej sprawie mają zapaść na szczycie UE w grudniu. Barroso powtórzył pomysł stworzenia odrębnego budżetu strefy euro, ale podkreślał, że nie będzie to konkurencja dla budżetu UE. – To dwie odrębne sprawy – zapewniał szef KE. Według niego kraje strefy euro potrzebują odrębnego funduszu, który pomoże im przeprowadzać reformy strukturalne utrudnione w sytuacji, gdy nie mogą one przeprowadzić dewaluacji.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama