Reklama

Zagraniczne spółki nie mają większego wpływu na koniunkturę na GPW

Niemal co dziesiąta spółka notowana na naszym parkiecie to firma zagraniczna.
Na naszej giełdzie nie brakuje zagranicznych firm.

Na naszej giełdzie nie brakuje zagranicznych firm.

Foto: Bloomberg

Na naszej giełdzie nie brakuje zagranicznych firm. Trudno jednak liczyć na to, że kupując je skorzystamy z silnego wzrostu cen na innych rynkach. Dlaczego? Reprezentacja takich firm na warszawskim parkiecie jest zbyt mała, a płynność ich akcji zbyt niska. Szerszy wybór dotyczy jedynie spółek z naszego regionu. Natomiast firm z rynków, które na przykład w ostatnim czasie pozwoliły nieźle zarobić, jest u nas jak na lekarstwo.Statystycznie nie jest źle. Niemal co dziesiąta spółka, której akcje notowane są na warszawskim parkiecie, to firma zagraniczna. Co ciekawe, właśnie z tego grona wywodzą się nasi giełdowi potentaci. Największe spółki pod względem wartości rynkowej to zagraniczni goście: hiszpański Santander, włoski Unicredit i czeski CEZ. W pierwszej dziesiątce mieści się też niemiecki ubezpieczyciel Talanx, a tuż za nim jest węgierski MOL. Do dużych firm należy również zaliczyć Immofinanz, Krkę, Buwog i IFC występujący u nas pod nazwą Provident. Największą grupę, liczącą 26 przedstawicieli, stanowią spółki z Europy Środkowo-Wschodniej, dla której giełda stworzyła indeks WIG-CEE.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama