Co roku ponad 10 mln Polaków (w wieku powyżej 15 lat) podróżuje za granicę, w tym ponad 2 mln z biurami podróży. Korzystają oni z usług około 4 tys. touroperatorów: pośredników i organizatorów zagranicznych wyjazdów turystycznych. Osoby te zyskają teraz lepszą ochronę w razie plajty touroperatora.

Dodatkowa składka

Ochronę zapewni Turystyczny Fundusz Gwarancyjny (TFG), który ma działać w strukturach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), pilnującego już szczelności systemu obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych OC.

Zgodnie z nowymi przepisami, biura podróży będą płacić składki na TFG. Będą one zależeć od rodzaju sprzedanej imprezy turystycznej. Wyniosą od zera do maksymalnie 30 zł od każdego klienta. Ostateczna wysokość składek zostanie określona w odpowiednim rozporządzeniu.

Touroperatorzy będą też musieli wydawać klientom, którzy opłacili całą należność za usługę bądź wpłacili zaliczkę przekraczającą 10 proc., pisemne potwierdzenie, że składka do TFG została odprowadzona. Poza tym będą musieli poinformować o sposobie ubiegania się o wypłatę środków z tej formy zabezpieczenia.

Biura podróży będą też zobowiązane do składania w UFG comiesięcznych deklaracji o wolumenie sprzedanych usług i liczbie klientów, którzy je wykupili, wraz z wyliczoną wysokością należnej składki.

Dwa filary

Nowy system jest dwufilarowy. Pierwszy filar to gwarancje ubezpieczeniowe czy bankowe, ewentualnie wpłaty na rachunek powierniczy albo umowa ubezpieczenia na rzecz klientów. W pierwszej kolejności w razie niewypłacalności biura podróży uruchamiane będą środki z tego systemu.

W drugiej kolejności klienci dostaną pieniądze z systemu uzupełniającego (II filar, czyli TFG). Nowy filar ma gwarantować dodatkowe pieniądze, w sytuacji gdy:

*touroperator nie może zapewnić powrotu swoich klientów do kraju, a środki z pierwszego filaru okażą się niewystarczające,

*środki z zabezpieczenia finansowego biura nie wystarczą na pokrycie wszystkich roszczeń zgłoszonych przez jego klientów.

Klienci, których imprezy turystyczne zostały odwołane, będą krócej czekać na zwrot poniesionych kosztów. Dotychczas było to nawet 1,5 roku, teraz ma być maksymalnie 120 dni od złożenia wniosku o wypłatę.

Drugą korzyścią jest to, że nowy system zapewnia zwrot 100 procent kosztów poniesionych przez klientów niewypłacalnych biur podróży.

Odpowiedzialność Funduszu będzie dotyczyć wyłącznie niewypłacalności, do których doszło po dniu utworzenia TFG.

Biura podróży nie widzą niejasności w nowych przepisach, ale towarzystwa dostrzegają źródła potencjalnych problemów.

Ubezpieczyciele mają wątpliwości

Teoretycznie po wejściu w życie ustawy o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym czas rozpatrywania wniosków i czekania na wypłaty się skróci. Zgodnie z nowymi przepisami, podmiot wystawiający zabezpieczenie finansowe ma maksymalnie 90 dni na wypłatę. Ubezpieczyciele nie wiedzą jednak, jak będzie to wyglądało w praktyce. Nie wiadomo, w jakim terminie marszałkowie województw prześlą do gwaranta rozliczenie zaliczki na poczet pokrycia kosztów powrotu klientów z zagranicy. Nie wiadomo także, w jakim czasie UFG dokona zwrotu, jeśli pieniędzy z gwarancji nie wystarczy.

– Nie jest jednoznacznie określone, kto konkretnie odpowiada za obsługę procesu postępowania z klientami niewypłacalnych organizatorów lub pośredników turystycznych. Sprowadzeniem turystów z zagranicy zajmuje się marszałek województwa lub upoważniona jednostka. Z kolei zaliczki zwraca albo marszałek województwa, albo podmiot udzielający gwarancji. Ta kwestia ma zostać ustalona między tymi podmiotami. To w praktyce może powodować opóźnienia w zaspokajaniu roszczeń klientów – mówi Renata Orzechowska, ekspertka Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Touroperatorzy podkreślają natomiast, że klienci mimo nowych zabezpieczeń w razie plajty biura podróży będą musieli albo zrezygnować z zagranicznego urlopu, albo wyasygnować dodatkowe pieniądze na wyjazd.

– Nawet gdyby rzeczywiście pieniądze miały trafiać do klientów upadłych biur w terminach wskazanych w ustawie – a to i tak jest okres do 120 dni – ewentualny wyjazd na wakacje w zaplanowanym terminie trzeba będzie sfinansować z własnych środków – podkreśla Radosław Damasiewicz, dyrektor marketingu i e-commerce Travelplanet.pl. – Klienci biur podróży wydają przeciętnie ok. 2500 zł na osobę. Tak więc trzy-, czteroosobowa rodzina musi mieć „zapasowe" 7500 – 10 000 zł (abstrahując od możliwości przesunięcia urlopu, gdy złe wiadomości zastaną turystów na lotnisku wylotowym), żeby ewentualna upadłość organizatora nie popsuła zupełnie zaplanowanego wypoczynku.

Przepisy dotyczące klientów biur podróży oraz Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego wchodzą w życie 9 września, natomiast pozostałe przepisy ustawy 26 listopada 2016 r.

Jakie koszty zostaną pokryte z nowego funduszu

- koszty powrotu klientów z imprezy turystycznej do miejsca wyjazdu lub miejsca planowanego powrotu z imprezy turystycznej; fundusz będzie mógł być uruchomiony, gdy organizator turystyki lub pośrednik turystyczny wbrew obowiązkowi nie zapewni tego powrotu;

- zwrot opłat wniesionych przez klientów za imprezę turystyczną; mechanizm ten zadziała, gdy z przyczyn dotyczących organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego impreza nie odbyła się;

- zwrot części wpłat wniesionych przez klientów w formie opłaty za część imprezy turystycznej, która nie została zrealizowana z przyczyn leżących po stronie organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego.

Gwarancje ubezpieczeniowe

Dotychczasowy system gwarancji dla zagranicznych wyjazdów turystycznych opierał się na jednym filarze; w razie bankructwa biura podróży klienci zazwyczaj nie otrzymywali zwrotu wszystkich pieniędzy wydanych na wycieczkę. W ramach tego systemu biura musiały zapewnić dodatkowe zabezpieczenie obejmujące m.in. koszty powrotu klientów z imprezy turystycznej do miejsca wyjazdu, gdy wbrew obowiązkowi nie były w stanie same zapewnić tego powrotu. To samo dotyczyło zwrotu opłat za imprezę, która w ogóle się nie odbyła, albo została zrealizowana częściowo. W związku z tymi obowiązkami touroperatorzy kupowali zabezpieczenia finansowe, najczęściej gwarancję ubezpieczeniową.

Z gwarancji takiej w pierwszej kolejności finansowany był powrót turystów do kraju. Potem środki rozdzielane były między osoby, które zapłaciły za imprezę turystyczną, ale z niej nie skorzystały lub skorzystały częściowo. Jeśli pieniędzy było za mało, były one zwracane proporcjonalnie do zapłaconej przez klienta kwoty.

W razie niewypłacalności biura podróży klient zgłaszał się po pieniądze do ubezpieczyciela za pośrednictwem właściwego urzędu marszałkowskiego. Na zgłaszanie roszczeń klienci mieli 365 dni od końca obowiązywania gwarancji. Dopiero po tym terminie poszkodowanym były wypłacane pieniądze.