Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowe zjawiska na rynku pracy

Uber, TaskRabbit, wulu i inne e-platformy ułatwiające pracę na żądanie zapewniają dodatkowe zarobki, ale słabo sprawdzają się jako główne źródło utrzymania.

Aktualizacja: 06.02.2017 19:38 Publikacja: 06.02.2017 18:59

Nowe zjawiska na rynku pracy

Foto: Bloomberg

W czwartek Uber zaproponował w sądzie w Los Angeles 7,8 mln dol. w ramach ugody w pozwie zbiorowym, w którym kalifornijscy kierowcy współpracujący z firmą domagają się praw i benefitów, jakie przysługują pracownikom.

Dwa tygodnie wcześniej podobny zbiorowy pozew trafił do sądu w Kanadzie. Jego autorzy twierdzą, że są de facto pracownikami uprawnionymi do płacy minimalnej, nadgodzin i płatnego urlopu. W październiku 2016 r. tak właśnie uznał sąd w Londynie, oceniając jako „lekko niepoważną" argumentację Ubera, że jest on dostawcą aplikacji, a nie usług taksówkarskich.

Stres prekariusza

Michał Paliński, analityk instytutu DELab UW, zaznacza, że na całym świecie trwają procesy, których przedmiotem jest status pracowników sharing economy, czyli gospodarki współdzielenia. O Uberze ze względu na globalny zasięg firmy jest najgłośniej – na tyle, że coraz częściej mówi się o „uberyzacji" pracy.

Raport DELab UW „Przyszłość pracy – między uberyzacją a automatyzacją", wśród atutów takich platform internetowych wskazuje m.in. fakt, że umożliwiają one elastyczny czas pracy i podnoszą aktywność zawodową. Jednak zazwyczaj nie zapewniają żadnych osłon socjalnych, wzmacniając też prekaryzację, czyli poczucie niepewności pracy.

– Ludzie coraz częściej stają się wykonawcami zadań, a ubiegając się o zadania, nie znają ostatecznej stawki wynagrodzenia. To ogromnie stresująca sytuacja, w której mamy pełną elastyczność, ale bez żadnych zabezpieczeń. Jest to nie do zaakceptowania – mówił na EFNI 2016 w Sopocie, Guy Standing, profesor University of London i teoretyk prekariatu.

Reklama
Reklama

Tymczasem stabilnego zatrudnienia szukają nawet młodzi pracownicy, którym najbardziej zależy na elastyczności i którzy tak chętnie korzystają z Ubera.

W tegorocznej edycji Deloitte Milennial Survey – międzynarodowym badaniu opinii przedstawicieli pokolenia Y – aż 70 proc. badanych milenialsów z krajów rozwiniętych deklaruje, że woli stałe zatrudnienie w pełnym wymiarze godzin (czyli pełen etat) niż pracę w charakterze freelancera czy kontraktora. W krajach rozwijających się takich opinii było nieco mniej (61 proc.), ale i tam widać pragnienie stabilności.

500+ dla każdego?

Problem w tym, że znany od lat etat przestaje przystawać do realiów rynku pracy i potrzeb współczesnej gospodarki.

– Rozwój nowych modeli biznesowych wykorzystujących narzędzia cyfrowe będzie zwiększać zapotrzebowanie na pracę projektową, dorywczą? lub wykonywaną „na żądanie", której coraz częściej nie towarzyszą? standardowe gwarancje socjalne – mówi Michał Paliński. Dodaje, że w tej sytuacji trzeba wypracować regulacje dostosowane do nowego zjawiska na rynku pracy.

Jak twierdzi prof. Standing, ludziom, którzy coraz rzadziej mogą już liczyć na bezpieczeństwo zatrudnienia (na etacie), trzeba zapewnić podstawowe bezpieczeństwo. Może je dawać lansowany przez brytyjskiego ekonomistę basic income, czyli bezwarunkowy dochód gwarantowany, niezależny od pracy. Bliscy realizacji tej koncepcji byli Szwajcarzy, ale w zeszłorocznym referendum zdecydowaną większością głosów odrzucili projekt (za było jedynie 23 proc.).

Jednak coraz więcej ekonomistów i polityków się zastanawia, czy aby dochód gwarantowany (takie 500+ dla każdego) nie byłby najlepszym lekarstwem na słabości gospodarki współdzielenia.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama