Nowa mapa świata ma dokładniej przedstawiać rzeczywistą powierzchnię państw i kontynentów. Powstała jako alternatywa dla tradycyjnej XVI-wiecznej mapy opracowanej przez Gerardusa Merkatora, która w dużym stopniu zniekształca proporcje państw, zwłaszcza tych blisko równika. Widać to najbardziej na przykładzie Afryki – na tradycyjnej mapie wydaje się być podobna wielkością do Grenlandii, choć w rzeczywistości jest od niej około 14 razy większa.

Czytaj więcej

Wielka wymiana unijnej waluty. Z portfeli wkrótce znikną dobrze znane banknoty euro

Kijów domaga się poprawienia mapy Krymu

Rezolucję wzywającą do używania „Equal Earth” zainicjowało Togo. Ukraina znalazła się jednak wśród sześciu państw, które 5 września wstrzymały się od głosu i nie poparły pomysłu ONZ. Jedynym krajem głosującym przeciwko były Stany Zjednoczone.

Jak opisuje OKO.press, na mapie Krym oznaczono innym kolorem niż pozostałą część Ukrainy. Półwysep nie został również przedstawiony jako terytorium Rosji, która okupuje go od 2014 r. Zdaniem ukraińskich władz może to sugerować, że Krym nie należy do żadnego państwa.

Czytaj więcej

Tegoroczny wakacyjny hit pilnie wycofywany ze sklepów po obu stronach Atlantyku. Ryzyko śmierci

W odpowiedzi na to ukraińscy dyplomaci wystosowali oświadczenie. Podkreślili w nim, że popierają dążenia do wyeliminowania historycznych zniekształceń geograficznych, jednak nie zgadzają się na oddzielenie Krymu od Ukrainy. Ostrzegli też, że w ten sposób otwiera się drzwi dla błędnych interpretacji dotyczących terytorium ich państwa.

Mapa ma służyć przede wszystkim edukacji

Delegacja Unii Europejskiej wyjaśniła, że poparcie dla nowej mapy nie oznacza uznania jakichkolwiek roszczeń terytorialnych ani zmian granic. „Equal Earth” ma być przede wszystkim narzędziem edukacyjnym, pokazującym rzeczywistą wielkość kontynentów.

Jak zauważa OKO.press, żadna płaska mapa nie jest w 100 proc. dokładna. Aby móc lepiej odwzorować rozmiary państw i kontynentów, trzeba nieco zdeformować ich kształty.