Reuters powołuje się przy tym na źródło posiadające bezpośrednią wiedzę o treści porozumienia, którego jak dotąd nie ujawniono.

Wcześniej Donald Trump zaprzeczał, jakoby to USA miały zapłacić Iranowi 300 miliardów dolarów (pomylił przy tym rząd wielkości – napisał o 300 milionach). 

Iran chciał 400 mld dolarów reparacji. Zamiast tego ma powstać Fundusz Odbudowy i Rozwoju wart 300 mld dolarów

Jak pisze Reuters, prywatny fundusz ma być zachętą zarówno dla Iranu, jak i dla USA, by zawrzeć ostateczne porozumienie. Po podpisaniu wstępnego porozumienia Waszyngton i Teheran rozpoczną 60-dniowe negocjacje, w czasie których będą omawiać najbardziej sporne kwestie – w tym przede wszystkim przyszłość irańskiego programu nuklearnego. 

Wiadomo, że wejście w życie wstępnego porozumienia między USA a Iranem ma oznaczać wstrzymanie wszystkich działań militarnych na Bliskim Wschodzie (w tym działań podejmowanych przez Izrael przeciwko Hezbollahowi w Iranie), odblokowanie cieśniny Ormuz przez Iran i zniesienie blokady irańskich portów przez USA. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Jest porozumienie USA-Iran. Ale najtrudniejsze dopiero przed nami

Fundusz, o którym mowa w umowie, ma być – jak podaje Reuters – „prywatnym wehikułem inwestycyjnym”, a nie funduszem na rzecz odbudowy Iranu bądź jakąś formą reparacji za zniszczenia wojenne, czego wcześniej Teheran się domagał. Fundusz nie będzie zasilany środkami publicznymi, ani dotacjami – zapewnia źródło agencji Reutera. Środki w funduszu mają pochodzić od firm prywatnych z Ameryki Północnej, państw Zatoki Perskiej, Azji, Ameryki Południowej i Afryki. Firmy, które zapowiedziały wniesienie wkładu do funduszu mają pochodzić m.in. z Japonii, Korei Południowej, Singapuru, Malezji i USA. 

Źródło w irańskiej administracji przekazało wcześniej agencji Reutera, że Iran domagał się 400 mld dolarów rekompensaty za zniszczenia wojenne od USA. Waszyngton wykluczył jednak możliwość wypłaty takich reparacji Teheranowi. Wtedy pojawił się pomysł funduszu, który ma nosić nazwę Funduszu Odbudowy i Rozwoju. 

Mechanizm funduszu zakłada, że państwa regionu będą wnosić wkład w jego działanie na różne sposoby – twierdzi źródło irańskie. Będzie to realizowane m.in. przez zabezpieczanie pożyczek, otwieranie linii kredytowych i bezpośrednie finansowanie odbudowy obiektów zniszczonych w czasie wojny – w tym m.in. rafinerii czy lotnisk. 

Reuters przypomina, że Iran – jedna z największych gospodarek Bliskiego Wschodu – nie przyciągał po rewolucji islamskiej z 1979 roku niemal żadnych znaczących bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Tymczasem objęty licznymi sankcjami USA kraj posiada drugie największe na świecie zasoby gazu i czwarte największe na świecie zasoby ropy. 

Kwestia powstania Funduszu – jak podaje źródło agencji Reutera – ma być całkowicie niezależna od toczących się równolegle negocjacji na temat zniesienia sankcji USA nałożonych na Iran i odmrożenia irańskich aktywów znajdujących się poza granicami kraju. 

Fundusz Odbudowy i Rozwoju dla Iranu powstanie, jeśli USA i Iran zawrą ostateczne porozumienie

Mimo uwzględnienia go we wstępnym porozumieniu Fundusz nie zostanie stworzony, ani uruchomiony, dopóki USA i Iran nie zawrą ostatecznego porozumienia kończącego wojnę – wynika z informacji Reutera. – Zostanie stworzony, gdy ostateczna umowa zostanie podpisana. Przez te 60 dni (negocjacji nad ostateczną umową – red.) administratorzy (przyszłego) funduszu będą pracować z Irańczykami i inwestorami nad planowaniem projektów (finansowanych z funduszu) i ich zakresu – tłumaczy źródło agencji Reutera. 

Czytaj więcej

Uśmiech przez zaciśnięte zęby. Tak Kreml reaguje na porozumienie USA z Iranem

Biuro Prasowe Białego Domu pytane o te doniesienia odesłało agencję Reutera do słów wiceprezydenta J.D. Vance'a, który 14 czerwca mówił, że Iran może zyskać dostęp do wartego 300 mld dolarów funduszu odbudowy wspieranego przez państwa Zatoki Perskiej, jeśli będzie przestrzegał zasad porozumienia z Waszyngtonem. Wśród tych zasad Vance wskazał rezygnację z programu nuklearnego oraz pozbycie się zasobów wzbogaconego uranu, które posiada Iran. Na żaden z tych warunków Teheran jak dotąd się nie zgodził. 

Na razie nie wiadomo, kto i w jaki sposób zarządzałby funduszem. Kluczowe szczegóły – jak podkreśla Reuters – mają być dopiero wynegocjowane. 

Sukces 60-dniowych negocjacji, które mają rozpocząć się po wejściu w życie wstępnego porozumienia USA–Iran, zależy od rozstrzygnięcia kwestii irańskiego programu nuklearnego. Donald Trump podkreśla, że wstępne porozumienie jasno stanowi, iż Iran nigdy nie zbuduje broni atomowej, ani nie będzie dążył do jej pozyskania, ale Teheran już przed wybuchem wojny składał takie deklaracje. Teheran od dawna przekonuje, że jego program nuklearny ma charakter cywilny – tymczasem USA chcą de facto jego zamrożenia i wprowadzenia nawet 20-letniego moratorium na wzbogacanie uranu na terytorium Iranu. Stany Zjednoczone domagały się też, by Iran oddał posiadane przez siebie 440 kg wzbogaconego do ok. 60 proc. uranu, choć ostatnio pojawiły się doniesienia, iż alternatywą dla takiego rozwiązania jest rozcieńczenie uranu na terytorium Iranu, zapewne pod nadzorem międzynarodowych inspektorów.