Hołownia był pytany, czy decyzja polskiego rządu o otwarciu w nocy ze środy na czwartek granicy z Białorusią jest suwerenną decyzją Polski, czy też wpływ mogły mieć na nią Chiny.
Szymon Hołownia: Od Polski zależy, czy chiński eksport drogą lądową będzie szedł do Europy
– Chiny są oczywistym graczem tutaj, jeśli zważy się na wolumen eksportu, który drogą lądową idzie przez Polskę z Państwa Środka do Europy. Nie można mieć co do tego wątpliwości – odpowiedział.
Czytaj więcej
Granica polsko-białoruska zostanie wkrótce otworzona - poinformował premier Donald Tusk mówiąc, że powody zamknięcia przejść granicznych wygasły. –...
– Myśmy już jakiś czas temu wysyłali takie sygnały o potencjalnym zamknięciu przejść granicznych, teraz ten postulat zrealizowaliśmy, jako państwo, pokazując, że my poważnie mówimy, jeżeli mówimy jako państwo i naprawdę dzisiaj rozumiemy, po której stronie należy stać, jako państwo polskie, w tym co się na świecie dzieje – kontynuował.
– Jest tak, że cały ten obszar handlu, który dzieje się na morzu, jest kontrolowany przez USA, to jest ich domena. Natomiast jeśli chodzi o drogę lądową i eksport lądowy z Chin to Polska jest tym krajem, który może podjąć bardzo daleko idące i ważne decyzje. To od nas zależy, czy chiński eksport drogą lądową będzie szedł w świat i do Europy, czy nie będzie szedł – stwierdził Hołownia.
Przejścia na granicy między Polską a Białorusią
Szymon Hołownia: Nikt w Polsce nie chce konfliktu z Chinami
– My tego nie używamy jako groźby wobec Chin, absolutnie nie. Natomiast chcemy jasno pokazać, również Chinom, jakie są konsekwencje niezabierania głosu czy zabierania głosu w taki sposób, który nie dociera do uszu Aleksandra Łukaszenki czy Władimira Putina – wyjaśnił.
– Nikt nie chce w Polsce żadnego konfliktu z Chinami, absolutnie nie. To jest nasz partner, czasami łatwiejszy, czasami trudniejszy, musimy mieć wspólne relacje – dodał.
– Ale Aleksander Łukaszenko i Władimir Putin muszą mieć świadomość konsekwencji swoich czynów i konsekwencje tych czynów muszą dotrzeć też do chińskich uszu – podkreślił.
– Zamknęliśmy granicę dlatego, by pokazać Białorusinom, że nie zgadzamy się na agresywną formułę ćwiczeń Zapad – zaznaczył Hołownia. – Natomiast dzisiaj już wszyscy, również Chiny wiedzą, że nie można pominąć tego regionu, w tym również Polski, w rozmowie o światowej architekturze bezpieczeństwa. My tutaj jesteśmy i te tory tutaj się kończą – podsumował.
Hołownia był też pytany o wpis Donalda Trumpa w serwisie Truth Social, w którym Trump sugerował, że Ukraina może odbić terytoria okupowane dziś przez Rosję.
– Oczywiście, na pierwszy rzut oka, chce się to ocenić jako pozycję negocjacyjną. A więc: nie uzyskałem od ciebie, Władimirze Putinie tego, czego spodziewałem się uzyskać, w związku z tym przesunę swoją pozycję negocjacyjną, żeby pokazać ci, że nie żartuję. I zobaczymy, jaka będzie na to twoja reakcja. Obawiam się, że jeżeli to tylko taktyka, to reakcji Władimira Putina możemy spodziewać się już dzisiaj. On realizuje od 20 lat konsekwentnie swój projekt i nie będzie go zmieniał z powodu jednego czy drugiego tweeta amerykańskiego prezydenta, ktokolwiek by nim nie był. Co innego jest ważne: czy ten tweet Donalda Trumpa to początek zmiany fundamentalnego myślenia o tym, co się dzieje tutaj na kontynencie europejskim, że to nie jest tylko wojna dwóch krajów, które trzeba rozdzielić, bo się ze sobą posprzeczały, tylko haniebna agresja jednego kraju na drugi z pogwałceniem wszystkich zasad – odparł.