Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 762

W niedzielę przez kilkadziesiąt sekund nad Polską znajdowała się rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Polska poderwała myśliwce, ale nie strąciła rakiety, która była wymierzona w cel na Ukrainie.

Wicepremier i minister obrony, Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że gdyby rakieta leciała w stronę celu w Polsce, zostałaby strącona.

Dlaczego ambasador Rosji nie stawił się na wezwanie do polskiego MSZ?

W związku z incydentem MSZ wezwało ambasadora Rosji, Siergieja Andriejewa. Ten jednak zignorował wezwanie i przekazał, że MSZ może przekazać notę protestacyjną pocztą. Andriejew przekonywał też, że gdy poprzednio wezwano go do MSZ w sprawie naruszenia przez rosyjską rakietę polskiej przestrzeni powietrznej, nie zobaczył żadnych dowodów, że do takiego naruszenia doszło.

- To nie było zaproszenie tylko wezwanie ambasadora Siergieja Andriejewa, zgodnie z Konwencją Wiedeńską, aby złożył wyjaśnienia ws. faktu, że rosyjska rakieta manewrująca przekroczyła granicę powietrzną Rzeczpospolitej Polskiej. Jest to naruszenie prawa międzynarodowego, zaniepokoiło też naszych sojuszników — skomentował całą sprawę wiceminister spraw zagranicznych.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Czy Polska powinna wydalić ambasadora Rosji? Zostawmy ten ruch na lepszą okazję

- Taki akt przekroczenia przez rakietę manewrującą polskiej granicy to też jest akt terroryzmu. Dlatego został ambasador wezwany, aby złożył wyjaśnienia i aby wręczyć mu notę protestacyjną - dodał.

Andrzej Szejna: Rosyjska rakieta nad Polską była na celowniku. Jeszcze kilka sekund i mógł paść rozkaz

- Ambasador wykazał się czymś co określiłbym dezercją dyplomatyczną. Wiedział że zostanie ostro przez ministra obsztorcowany, więc postanowił nie przyjść, zignorował wezwanie — ocenił Szejna.

- To kolejny przykład lekceważenia prawa międzynarodowego (przez Rosję) - stwierdził też.

Szejna zapewnił, że nota protestacyjna zostanie przekazana Rosji „w inny sposób”, ale nie wyjaśnił jaki.

- Pozostaje fakt, że jest to wyraz nie tylko dezercji dyplomatycznej, ale też braku profesjonalizmu. W ten sposób on nie reprezentuje skutecznie swojego państwa — zauważył Szejna.

Czy pan sądzi, że będę ujawniał na antenie radia informację o obecności polskich wojsk na Ukrainie?

Andrzej Szejna, wiceszef MSZ

Pytany o słowa Andriejewa, który twierdził, że ostatnio nie przedstawiono mu dowodu na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę, Szejna odparł, że "mamy do czynienia z terrorystycznym państwem, wyposażonym w najnowocześniejsze technologie wojskowe". - I pojawia się sugestia, że Rosja nie wie gdzie latają jej rakiety? - pytał retorycznie.

A czy w przyszłości Polska może strącać rosyjskie rakiety, które znajdą się nad Polską?

- W momencie, gdy rakieta znalazła się w polskiej przestrzeni powietrznej, była już na celowniku naszych myśliwców. Jeszcze kilka sekund i mógł paść taki czy inny rozkaz - odparł Szejna.

Wiceministra pytano też o wypowiedź Radosława Sikorskiego dla agencji dpa. Szef MSZ powiedział, że jest „tajemnicą poliszynela” obecność wojsk NATO na Ukrainie. Czy na Ukrainie są też polscy żołnierze?

- Czy pan sądzi, że będę ujawniał na antenie radia informację o obecności polskich wojsk na Ukrainie? Minister Sikorski powiedział, że jest to tajemnicą poliszynela, nie powiedział, że przebywają - odparł.