Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku rozpoczęła się pełnowymiarowa inwazja Rosji na Ukrainę. 11 lipca w Wilnie rozpoczyna się szczyt NATO, w czasie którego Ukraina...
- Nie powinniśmy się bać stawiać opór interesom rosyjskim w naszym regionie. To Rosja wybrała drogę konfrontacji. Nie powinniśmy pozwolić putinowskiej Rosji pozbawić naród białoruski możliwości wybrania europejskiej drogi rozwoju – powiedziała we wtorek w Wilnie Swiatłana Cichanouska, przebywająca od sierpnia 2020 roku na Litwie liderka wolnej Białorusi. Cichanouska jest pierwszą przedstawicielką opozycji demokratycznej z Białorusi, która została zaproszona na szczyt NATO i weźmie udział w kilku dyskusjach.
Swiatłana Cichanouska na szczycie NATO w Wilnie
- Będziemy rozmawiali o zagrożeniach dla niepodległości Białorusi, najemnikach Grupy Wagnera, rosyjskiej broni atomowej na Białorusi, potrzebie wycofania rosyjskich wojsk z naszego kraju. Te sprawy powinny zostać poruszone na szczycie NATO, ponieważ to dotyczy bezpieczeństwa regionu i zwycięstwa Ukrainy w wojnie z Rosją – mówi „Rzeczpospolitej” Franak Wiaczorka, główny doradca Cichanouskiej.
Czytaj więcej
Prezydent Czech, Petr Pavel, w rozmowie ze Sky News przekonuje, że Ukraina musi wykorzystać "okno możliwości" w tym roku i odbić tak dużo swojego t...
Liderka opozycji białoruskiej domaga się w Wilnie dopuszczenia przeciwników reżimu Aleksandra Łukaszenki do udziału w programie „Partnerstwo dla Pokoju”, w którym uczestniczyła białoruska dyktatura. Zaproponowała też powołanie grupy konsultacyjnej Białoruś-NATO (wcześniej taka grupa powstała z UE), w której reprezentować Białoruś mieliby przedstawiciele opozycji.
Współpraca władz w Mińsku z NATO oficjalnie została zawieszona na wszelkich szczeblach w listopadzie 2021 roku. Powodem były m.in. sfałszowane w 2020 roku wybory i brutalne represje wobec przeciwników reżimu. Relacje Łukaszenki z Sojuszem nie były jednak zawsze złe. To za jego rządów Białoruś dołączyła do kilku inicjatyw w ramach współpracy z NATO (m.in. Nauka dla Pokoju i Bezpieczeństwa, Partnerstwo dla Pokoju).
Gdy w 2006 roku prowadziłem swoją kampanię wyborczą nic nie mówiłem o NATO, bo Białorusini o NATO niewiele wiedzą
Białoruska opozycja chce do UE, ale zaczyna też chcieć do NATO
O potrzebie integracji z Unią Europejską w przeszłości mówiło wielu białoruskich opozycjonistów. Temat zbliżenia z NATO był jednak przed dłuższy czas tematem tabu. Nie istniał też w czasie kampanii wyborczej w 2020 roku. Przeciwnie, przeciwnicy Łukaszenki nie chcieli drażnić Rosji. Po wybuchu masowych protestów Łukaszenko nawet straszył Rosjan, że gdyby na czele Białorusi stanęła Cichanouska, to wyprowadziłaby kraj z najważniejszych sojuszy z Rosją: Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Najważniejsza kandydatka białoruskiej opozycji, niedługo po zmuszeniu jej przez reżim do wyjazdu z kraju, prostowała te wypowiedzi Łukaszenki z Litwy. - To o czym mówi pan Łukaszenka to jego fantazje. Nikt nigdy tego nie mówił, nikt tego nigdy nie proponował – zaprzeczała w rozmowie z rosyjską agencją RBK. Wówczas zapewne nie mogła sobie wyobrazić, że będzie reprezentować swój kraj na szczycie NATO.
Czytaj więcej
Pakt północnoatlantycki zaoferuje Ukrainie bliższą perspektywę członkostwa. Ale o niej nie przesądzi.
- Wszystko się zmieniło. Białoruska niepodległość jest dzisiaj zagrożona jak nigdy. I musimy pukać do wszystkich drzwi, wchodzić do każdego, kto pomoże nam zachować nasz kraj. Mówienie o członkostwie w NATO jest przedwczesne, ale drzwi dla Białorusinów do UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego powinny być otwarte. Wszystko po to, by Białorusini, gdy będą gotowi, mogli z tego skorzystać. Na początku musimy wyzwolić Białoruś spod okupacji rosyjskiej – mówi Wiaczorka.
Białorusini, odizolowani od niezależnych mediów i często skazani na propagandę Kremla, nie widzą siebie w NATO. Za zachowaniem sojuszu militarnego z Rosją opowiada się 47 proc. ankietowanych, opuszczenie OUBZ i ogłoszenie neutralności popiera 43 proc. respondentów, a wstąpienia do NATO chce jedynie 11 proc. Białorusinów. Wynika to z sondażu Chatham House, przeprowadzonego w sierpniu ubiegłego roku.
- Gdy w 2006 roku prowadziłem swoją kampanię wyborczą nic nie mówiłem o NATO, bo Białorusini o NATO niewiele wiedzą. A propaganda od lat przekonuje, że NATO niesie wojnę. Opozycja demokratyczna najpierw musiałaby mieć możliwość wytłumaczyć Białorusinom czym jest Sojusz Północnoatlantycki – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksandr Milinkiewicz, weteran białoruskiej opozycji demokratycznej i były kandydat sił demokratycznych na prezydenta Białorusi. - Osobiście uważam, że jeżeli chcemy zachować Białoruś, musimy stopniowo dążyć do NATO. Nie wierzę w to Rosja nagle przestanie być państwem-agresorem i zaprzestanie budowania imperium – dodaje.