Azja miała być priorytetem w polityce zagranicznej Bidena, ale jego plany skutecznie podważyły pandemia, pośpieszne wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu, a ostatnio rosyjska agresja na Ukrainę. Jego kilkudniowa wizyta w Azji Wschodniej to demonstracja zaangażowania we współpracę gospodarczą i bezpieczeństwa z krajami sprzymierzonymi regionu oraz budowania przeciwwagi gospodarczej i wojskowej dla Chin i Korei Północnej. To też pokazanie światu, że Ameryka jest oddana Azji, bez względu na intensywny udział w pomoc Ukrainie walczącej z rosyjskim agresorem.

– Ta wyprawa udowodni, że Stany Zjednoczone mogą przewodniczyć światu w odpowiedzi na rosyjską inwazję na Ukrainę, ale równocześnie budować skuteczne pryncypialne przywództwo amerykańskie w regionie, który kształtuje XXI wiek – mówił przed wylotem Bidena Jake Sullivan, jego doradca ds. bezpieczeństwa.

Jednocześnie z Ukrainą

Jakby dla podkreślenia tego, że Ameryka jest w stanie skupić się jednocześnie na Azji i na Europie, w sobotę między spotkaniami w Seulu Joe Biden podpisał zatwierdzoną przez Kongres ustawę o wsparciu Ukrainy dodatkowymi 40 miliardami dolarów.

Czytaj więcej

Mleko w proszku jako problem polityczny

– Wojna przeciwko Ukrainie nie jest tylko sprawą Europy. To atak na demokrację i podstawowe międzynarodowe zasady suwerenności – powiedział Biden w stolicy Korei Południowej.

Rozmowy na temat sytuacji w Ukrainie z pewnością przewijać się będą w dalszej części wizyty w Tokio, gdzie amerykański prezydent ma się spotkać m.in. z Narendrą Modim, premierem Indii, które nie chcą potępić Rosji za agresję na Ukrainę i nadal wspierają imperium Władimira Putina zakupami surowców. Okazją będzie szczyt Quad, platformy, którą stworzyły USA, Japonia, Indie, Australia. Oprócz Bidena i premiera Japonii Fumia Kishidy również obecni będą Modi oraz Anthony Albanese, premier-elekt Australii, który w sobotę wygrał wybory.

Widmem wiszącym nad dyplomatyczną wyprawą Bidena jest natomiast strach, że Korea Północna może wykorzystać jego przyjazd do Azji do przypomnienia światu o sobie kolejnymi testami pocisków interkontynentalnych. Tym bardziej, że denuklearyzacja Korei Północnej była tematem sobotnich rozmów Bidena z niedawno wybranym prezydentem Korei Południowej Yoon Suk-yeolem.

Przesłanie dla Kima

Odchodząc od polityki swoich poprzedników, obaj stwierdzili, że nie mają co oczekiwać na dyplomatyczne rozwiązania z Korea Północną. Liczyli na nie poprzednicy Moon Jae-in i Donald Trump, który jako pierwszy przywódca Ameryki spotkał się osobiście z przywódcą reżimu północnokoreańskiego Kim Dzong Unem. Biden i Yoon postanowili wznowić wspólne ćwiczenia wojskowe i w ten sposób przywrócić tradycyjne podejście do Korei Północnej oparte na współpracy, odstraszaniu i sceptycyzmie wobec Pjongjangu. – Obecność wojsk amerykańskich na Półwyspie Koreańskim symbolizuje naszą siłę, trwałość naszego sojuszu i naszą gotowość do stawienia czoła wszystkim zagrożeniom – powiedział Biden.

Biden ponownie zaoferował szczepionki dla Korei Północnej, w której rozprzestrzenia się Covid-19.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Azjatycka misja Bidena i obecność wojsk amerykańskich na Półwyspie Koreańskim to zapewnienie, że Ameryce zależy na wzmocnieniu współpracy z tym regionem po czterech latach nieortodoksyjnego podejścia do Azji przez prezydenta Donalda Trumpa, który m.in. wycofał Stany Zjednoczone z Partnerstwa Transpacyficznego – paktu zbudowanego w celu przeciwważenia rosnącej siły gospodarczej, jaką są Chiny. – Jest rosnące przekonanie wśród demokracji pacyficznych, że potrzeba bliższej współpracy. Nie tylko wojskowej, ale gospodarczej i politycznej – powiedział.

Słowa te od razu podchwycił Pekin. – Mamy nadzieję, że Ameryka nie pozostanie gołosłowna i będzie współdziałać z krajami regionu w promowaniu solidarności i współpracy w regionie azjatycko-pacyficznym zamiast intrygować podziały i konfrontacje – powiedział Liu Xiaoming, przedstawiciel Chin w Seulu.

Joe Biden nie kryje, że postrzega Chiny jako rywala, ale podkreśla, że otwarty jest na komunikację w kwestiach łączących USA i Chiny, takich jak zagrożenie ze strony Korei Północnej. Stąd apeluje do Chin o przekonanie reżimu północnokoreańskiego do ograniczenia testowania pocisków atomowych, które po 14 miesiącach spokoju zostały wznowione.