- Ja nie kibicowałem ani jednej, ani drugiej stronie. Wynik przewidywalny, nikt poważny nie sugerował chyba, że Marine Le Pen może wygrać te wybory - komentował wyniki wyborów prezydenckich we Francji Rzymkowski. W II turze wyborów prezydenckich reelekcję zapewnił sobie Emmanuel Macron, uzyskując 58,55 proc. głosów.

Czytaj więcej

Były szef MSZ w rządzie PiS: Wygrana Macrona dobra dla Polski i polskiego rządu

- To widoczny sygnał na rynku francuskim. Liderka ugrupowania bardzo antyestablishmentowego, wymierzonego i w prawicę gaullistowską, i lewicę, zdobywa ponad 40 proc. w wyborach bezpośrednich - mówił też Rzymkowski. - Jeśli popatrzymy na strukturę wyborców, to ci najmłodsi wyborcy w zdecydowanej większości głosowali na Marine Le Pen. Można powiedzieć, że rewolucja we Francji wisi w powietrzu - dodał.

- Jeśli polityk wie, że nie ma możliwości wyboru na kolejną kadencję, to prezydentura jest inna niż za I kadencji - ocenił także Rzymkowski.

Wynik przewidywalny, nikt poważny nie sugerował chyba, że Marine Le Pen może wygrać te wybory

Tomasz Rzymkowski, wiceminister edukacji i nauki

Wiceminister edukacji i nauki mówił następnie o niewystarczającej pomocy, jakiej - zdaniem polskiego rządu - Ukrainie udzielają Niemcy.

- Prawica niemiecka i centrum sceny politycznej, i lewica mówią przede wszystkim głosem wielkiego przemysłu - stwierdził. - Dopóki to się nie zmieni, to scena polityczna też się nie zmieni - dodał.

Rzymkowski mówił jednocześnie, że "widać radykalną zmianę jeśli chodzi o wektor polityki zagranicznej wobec Federacji Rosyjskiej ze strony administracji Joe Bidena". - Boris Johnson jest liderem jeśli chodzi o stosowanie sankcji i retorykę antyrosyjską. Z państw UE, głównego nurtu, wyłamują się wyłącznie Francja i Niemcy - przekonywał.