- Wiemy, że Rosja zgromadziła największe siły, jakie widzieliśmy w Europie od dziesięcioleci - mówił Stoltenberg w kontekście koncentracji rosyjskich wojsk w pobliżu granic z Ukrainą. We wtorek prezydent USA Joe Biden mówił, że Rosja zgromadziła wokół Ukrainy ok. 150 tysięcy żołnierzy.
Rosja ma wystarczająco dużo żołnierzy i zdolności, by rozpocząć inwazję na Ukrainę w bardzo krótkim czasie
Sekretarz generalny NATO mówił też, że Sojusz "obserwował w Donbasie próby znalezienia pretekstu, który uzasadniałby inwazję Rosji na Ukrainę".
- Nieustająco wzywamy Rosję do deeskalacji sytuacji, wycofania sił - podkreślił Stoltenberg.
Sekretarz generalny NATO zwrócił uwagę, że dowody na koncentrację wojsk rosyjskich wokół Ukrainy są "publicznie dostępne", dzięki zdjęciom wykonywanym przez komercyjne satelity.
Czytaj więcej
Wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z deeskalacją - mówił Paweł Soloch, szef BBN-u, w rozmowie z "Jedynką" Polskiego Radia, w kontekś...
- Wiemy jakie siły zebrali, ale nie mamy pojęcia, jakie są ich zamiary - zaznaczył Stoltenberg. Dodał jednak, że jeśli dużą koncentrację sił połączyć z rosyjską retoryką i ostrzeżeniami o sięgnięciu po środki "militarno-techniczne" w przypadku, gdyby Zachód nie odpowiedział na żądanie Rosji oraz z tym, że Rosja ma "masę funkcjonariuszy wywiadu, na terenie Ukrainy" to "są powody do niepokoju".
- Rosja ma wystarczająco dużo żołnierzy i zdolności, by rozpocząć inwazję na Ukrainę w bardzo krótkim czasie. Dlatego sytuacja jest niebezpieczna. Wiemy jakie są ich zdolności, ale nie wiemy jakie są ich intencje - mówił też Stoltenberg.
W kontekście sygnałów płynących z Rosji, mówiących o tym, że Rosja wycofuje jednostki z rejonu granicy z Ukrainą, sekretarz generalny NATO odparł, że "sam fakt, iż załaduje się czołg na platformę i go przeniesie, nie oznacza wycofania żołnierzy". - To musi być istotne wycofanie - dodał.