- Jak słyszeliśmy wczoraj minister spraw wewnętrznych (Mariusz Kamiński) będzie wnioskował do Rady Ministrów o przedłużenie uchwały (o obowiązywaniu stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią - red.). Myślę, że nie ustały powody, dla których ten stan wyjątkowy został wprowadzony - mówił wiceszef polskiej dyplomacji.

Czy Polska rozmawia na temat sytuacji na granicy z Białorusią?

- Są prowadzone rozmowy (z Białorusią - red.) na odpowiednim szczeblu, poprzez nasze placówki. Kilka tygodni wcześniej odbyły się rozmowy między MSW i przedstawicielami strony białoruskiej. Niestety strona białoruska zachowuje się to destrukcyjnie, prowadzi działania hybrydowe, wysyłając imigrantów celem wywołania kryzysu na granicy UE - przekonywał Przydacz.

Czytaj więcej

Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński są przekonani, że stan wyjątkowy należy przedłużyć
Stan wyjątkowy zostanie przedłużony? Napięta sytuacja na granicy

Na pytanie jak strona białoruska odnosi się w oficjalnych rozmowach do kryzysu, wiceszef MSZ stwierdził, że Białorusini "w większości mówią, że pojawili się jacyś migranci, którzy przyjechali nie wiadomo skąd" oraz, że "to problem Polski". - Próbują wywołać debatę wewnętrzną po naszej stronie. To postawa przypominająca człowieka grającego nieświadomość - ocenił.

Strona białoruska zachowuje się to destrukcyjnie, prowadzi działania hybrydowe, wysyłając imigrantów celem wywołania kryzysu na granicy UE

Marcin Przydacz, wiceszef MSZ

- Fakty przemawiają w sposób oczywisty, że jest to działanie celowe - dodał Przydacz.

- Jest to taktyka w dyplomacji znana, jeśli nie wie się co powiedzieć, to się udaje, że nie zna tematu - tłumaczył wiceszef MSZ.

Jak w takim razie rozwiązać problem na granicy?

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

- Jeśli Białorusini nie osiągną swoich celów politycznych, jeśli nie zdestabilizują sytuacji na granicy, nie wywołają kryzysu, to w pewnym momencie dojdą do wniosku, że nie jest to dla nich rzecz opłacalna. Przy szczelności granicy ci imigranci pozostaną na Białorusi, co spowoduje u nich dodatkowy problem - wyjaśnił Przydacz.