Materiał powstał we współpracy z KRD

Prawie 65 proc. z nich to jednoosobowe działalności gospodarcze. Co drugi przedsiębiorca z sektora MŚP przyznaje, że największym wyzwaniem jest dla niego obecnie utrzymanie płynności finansowej.

Płynność finansowa to zdolność przedsiębiorstwa do regulowania własnych zobowiązań, takich jak bieżące opłaty do ZUS-u i urzędu skarbowego, płatności za towary, materiały, usługi wobec dostawców czy wypłaty wynagrodzeń i premii dla pracowników. Gdy zostaje zachwiana równowaga między wpływami a wydatkami w przedsiębiorstwie, pojawiają się kłopoty finansowe.

– Z reguły główną przyczyną tego typu problemów są opóźnione płatności od klientów, utrata dotychczasowych kontraktów czy nawet fakt, że firma wystawia faktury z odroczonym terminem zapłaty. Jednak w pandemii doszły do tego kolejne negatywne czynniki: nieetyczne zachowania wśród firm, wydłużanie terminów płatności czy celowe wstrzymywanie zapłaty dla partnerów biznesowych i gromadzenie pieniędzy na czarną godzinę – wymienia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

W dodatku stali klienci przestali być dla przedsiębiorców gwarancją stabilności finansowej. Co czwarty właściciel mikro, małej i średniej firmy przyznaje, że przed pandemią stali kontrahenci regulowali faktury terminowo, a jeśli nawet się spóźniali, to z reguły nie dłużej niż 15 dni. W koronakryzysie te opóźnienia wydłużyły się nawet do 60 dni!

Płynność przede wszystkim

Z badania Krajowego Rejestru Długów i firmy faktoringowej NFG „Płatności i finasowanie przedsiębiorstw w czasie pandemii" wynika, że utrzymanie płynności finansowej w pandemii stało się wyzwaniem dla co drugiej firmy z sektora MŚP (48,7 proc.). Wśród czynników stanowiących największe wyzwanie dla ich działalności na dalszych miejscach firmy wymieniają: pozyskiwanie nowych kontrahentów (45,2 proc.) oraz utrzymanie stałych zleceń (40,5 proc.). Dla co trzeciej firmy z sektora MŚP głównym wyzwaniem są terminowe płatności od kontrahentów (34,4 proc.) oraz pozyskanie środków na prowadzenie działalności (32,4 proc.).

materiały prasowe

– Często też firmy, które realizują wiele zleceń, mają ukryty problem: długie oczekiwanie na przelew. Środki zamrożone w fakturach uniemożliwiają im dostęp do żywej gotówki, co z kolei pociąga za sobą niemożność regulowania własnych zobowiązań w terminie. Obserwujemy, że w pandemii te problemy się nasiliły. Nic więc dziwnego, że aż połowa firm skarży się, że utrzymanie płynności finansowej stanowi dla nich ogromne wyzwanie, a w największym stopniu, bo w 57 procentach, dotyka mikroprzedsiębiorstw – mówi Dariusz Szkaradek, prezes zarządu firmy faktoringowej NFG.

Utrata płynności przyczyną niewypłacalności

Również w ujęciu sektorowym utrzymanie płynności to obecnie największe wyzwanie dla przedsiębiorstw z branż przemysłowej, handlowej, budowlanej. Wyjątkiem jest branża usługowa, dla której utrzymanie płynności finansowej stało się równie ważne, jak pozyskiwanie nowych kontrahentów czy zleceń (48,5 proc.). To akurat zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że ubiegły rok był najtrudniejszy właśnie dla dostawców usług: restauratorów, fryzjerów, kosmetyczek i in. A według danych Coface w 2020 r. niewypłacalność ogłosiło 338 podmiotów z branży usługowej, czyli aż o 54 proc. więcej niż rok wcześniej.

– Z naszego badania wynika, że aż 25 proc. firm, czyli co czwarta z sektora MŚP, nie ma żadnych oszczędności firmowych, z których mogłyby swobodnie skorzystać w razie potrzeby. A jeśli analizować dane przez pryzmat wielkości przedsiębiorstw, to jeszcze więcej, bo 38 proc. mikrofirm nie ma żadnych środków finansowych zgromadzonych na czarną godzinę. To może być niebezpieczne zarówno dla kontrahentów takich firm, jak i dla ich pracowników, ponieważ już jedna nierozważna decyzja czy jedna niezapłacona faktura może zachwiać płynnością finansową takiego przedsiębiorstwa – wskazuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Materiał powstał we współpracy z KRD