Do 26 lipca "pomidorową grypę" zdiagnozowano u ponad 80 indyjskich dzieci w stanie Kerala. Od kilku dni wiadomo, że choroba pojawiła się w dwóch kolejnych stanach Indii - pisze Onet.

Pierwszy przypadek tajemniczej choroby zidentyfikowano na początku maja w dystrykcie Kollam w stanie Kerala (południowo-wschodnie Indie). Do 26 lipca w Kerali "pomidorową grypę" zdiagnozowano u dzieci w wieku poniżej pięciu lat. W końcu sierpnia nowe przypadki potwierdzono w dwóch kolejnych stanach Indii: Tamil Nadu i Odisha. Tym razem chorowały już starsze dzieci.

Niewiele wiadomo na temat "pomidorowej grypy" i jej przyczyn. Naukowcy ustalili, że jest bardzo zaraźliwa i łatwo rozprzestrzenia się przez bliski kontakt: przez pieluchy, dotykanie brudnych powierzchni lub wkładanie różnych przedmiotów do ust. Dlatego szczególnie narażone na zakażenie są małe dzieci.

Lekarze twierdzą, że diagnozowanie "pomidorowej grypy" jest trudne, ponieważ jej objawy są bardzo podobne do symptomów innych chorób. Gorączkę pomidorową rozpoznaje się dzięki testom wykluczającym wirusy dengi, Zika, ospy wietrznej i półpaśca czy opryszczki.

Podstawowe objawy obserwowane u dzieci chorych na "pomidorową grypę" to wysoka gorączka, silny ból stawów, wysypka, prowadząca do podrażnień skóry. Najbardziej charakterystycznym objawem są pojawiające się w całym ciele czerwone i bolesne pęcherze, które stopniowo powiększają się do rozmiarów pomidora. Inne objawy to zmęczenie, nudności, wymioty, biegunka, gorączka, odwodnienie, obrzęk stawów i typowe objawy grypopodobne.

Choć "pomidorową grypę" uznaje się za bardzo zaraźliwą, wydaje się, że nie zagraża życiu i jest stosunkowo łagodna (trwa 7-10 dni).

Jak dotąd nie są dostępne żadne leki ani szczepionki przeciwwirusowe zapobiegające "pomidorowej grypie". Łańcuch zakażeń można powstrzymać poprzez ścisłe przestrzeganie zasad izolacji zdiagnozowanych lub podejrzewanych o chorobę dzieci. Izolacja taka powinna trwać 5-7 dni od wystąpienia objawów. Chore dzieci powinny odpoczywać i pić dużo płynów, zaleca się też przemywanie podrażnień skórnych wodą. Konieczne jest podawanie paracetamolu na gorączkę i bóle ciała.

Na razie nie wiadomo, skąd wzięła się "pomidorowa grypa", czy wywołuje ją jeden wirus, czy jest ich więcej. Niewykluczone też, że patogen nie jest nowy. Są też podejrzenia, że choroba może nie być infekcją wirusową, lecz następstwem chikungunya lub gorączki denga u dzieci. Naukowcy uważają, że patogen może być również nową odmianą wirusowej choroby rąk, stóp i jamy ustnej.