Przed tygodniem w Polsce z użyciem Comirnaty, szczepionki mRNA firm Pfizer i BioNTech ruszyły szczepienia przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2. W pierwszym etapie szczepienia dostępne są dla medyków.

Czytaj także:
Szczepienia celebrytów. Czarnek: Żenująca nieodpowiedzialność

Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zaszczepiona została też grupa kilkunastu znanych osób. Pierwszą dawkę szczepionki otrzymali m.in. były premier, europoseł SLD Leszek Miller oraz aktorzy Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski.

Minister zdrowia Adam Niedzielski ocenił w mediach społecznościowych, że sprawa szczepień ma wymiar formalny i etyczny. "Formalny zweryfikuje kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia" - oświadczył.

Czytaj także:
Rodzice hospitalizowanych wcześniaków mogą się już szczepić przeciw COVID

Odnosząc się do "wymiaru etycznego" we wpisie na Twitterze poinformował, że "w związku z informacjami dotyczącymi możliwej obecności rektora przy szczepieniach" poprosił prof. Zbigniewa Gacionga o ustosunkowanie się pisemnie do tej informacji. W załączonym przez ministra piśmie czytamy, że informację o obecności rektora podczas szczepień osób ze świata kultury i polityki znalazły się na profilu ZUM na WUM na Facebooku.

Wcześniej WUM oświadczył, że osoby ze świata kultury miały promować szczepienia przeciwko COVID i że zostały zaszczepione z dodatkowej puli dawek przekazanych przez Agencję Rezerw Materiałowych.

"Informacja o partii szczepionek rzekomo przekazanej w celach promocyjnych, a podawana przez WUM, jest nieprawdziwa" - poinformowała w odpowiedzi Agencja Rezerw Materiałowych podkreślając, że "nie były to szczepionki przeznaczone dla specjalnej grupy".

Rektor WUM prof. Zbigniew Gaciong przekazał, że powołana została wewnętrzna komisja, która ma zająć się sprawą.

Premier Mateusz Morawiecki zlecił pilną kontrolę na WUM i w związanych z nim jednostkach. Kontrola ma ruszyć 4 stycznia. Z kolei minister zdrowia Adam Niedzielski zlecił NFZ kontrolę mającą ustalić, czy szczepienie osób spoza grupy zero odbyło się zgodnie ze wskazanymi zasadami.

- Wszystko wskazuje na to, że w szpitalu WUM doszło do bardzo poważnego nadużycia polegającego na dopuszczeniu do grupy zero osób, które tam nie powinny się znaleźć. Nie można przejść obojętnie obok tej sytuacji - mówił szef KPRM Michał Dworczyk.