Premierzy RP Donald Tusk oraz Zjednoczonego Królestwa Keir Starmer podpisali 27 maja 2026 r. w bazie lotniczej Northolt traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. To kolejna umowa dwustronna Polski mająca wzmocnić bezpieczeństwo państwa w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. W ubiegłym roku Polska zawarła podobne porozumienie z Francją, a jeszcze w tym miesiącu ma zostać podpisana umowa o współpracy obronnej z Niemcami.
Czy prezydent Nawrocki pozwoli na ratyfikację umowy z Wielką Brytanią?
Jak to zazwyczaj bywa, ze strony polityków zaangażowanych w negocjacje i zawarcie tego rodzaju traktatów padło trochę słów o tym, że umowa ma znaczenie „historyczne”, „przełomowe”, „strategiczne” itp. Choć słowa te były nieco na wyrost, to niespodziewanym problemem stała się ratyfikacja tej umowy. Niespodziewanie, bo jeśli już do opinii publicznej docierają informacje o takich umowach, to zazwyczaj o ich podpisaniu, co dla większości ludzi jest równoznaczne z tym, że umowa obowiązuje. Mało kto zdaje sobie sprawę z konieczności ratyfikacji i tego, w jaki sposób się to dokonuje.
Warto więc przypomnieć, że zgodnie z art. 89.1 Konstytucji RP ratyfikacja umowy międzynarodowej dotyczącej m.in. sojuszy, układów politycznych lub wojskowych wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie. A ustawa, jak wiadomo, musi być podpisana przez prezydenta. Tymczasem, jak można było usłyszeć z ust współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego, nie był on właściwie i odpowiednio wcześniej informowany i konsultowany w sprawie treści umowy i przebiegu negocjacji. W efekcie pojawił się problem, czy prezydent na ratyfikację pozwoli.
To, jak naprawdę wyglądały kontakty rządu z kancelarią prezydenta w sprawie tej umowy, nie jest dziś możliwe do opisu ani oceny dla nikogo poza wąskim gronem urzędników obu stron, których wersje, z oczywistych względów, mogą się różnić. Jednak bez względu na to, jak wyglądały, traktat ze Zjednoczonym Królestwem musi być ratyfikowany.
Czytaj więcej
Już nie Amerykanie, ale Europejczycy odgrywają kluczową rolę w zakończeniu wojny w Ukrainie. Zawierając traktat obronny z Wielką Brytanią, Polska p...
Podważenie wiarygodności na arenie międzynarodowej i zaufania do Polski
Brak ratyfikacji oznaczałby fundamentalne osłabienie wiarygodności i powagi Polski jako państwa, tzn. jako godnego zaufania członka wielu organizacji międzynarodowych, strony setek umów międzynarodowych i podmiotu w stosunkach międzynarodowych. Jak wyglądałaby nasza wiarygodność, jeśli chodzi o wywiązywanie się z dobrowolnie przyjętych na siebie zobowiązań? Jak sensownie wytłumaczyć innym uczestnikom polityki międzynarodowej to, że jeden z najwyższych reprezentantów państwa w stosunkach międzynarodowych, jakim jest szef rządu, zawiera porozumienie, ale później umowa ta nie zostaje ratyfikowana?
Uregulowania konstytucyjne, formalne relacje pomiędzy naczelnymi organami państwa, wewnętrzna rywalizacja polityczna – to wszystko dla partnerów zagranicznych nie miałoby większego znaczenia i gdyby było wykorzystywane jako wytłumaczenie, to brzmiałoby jak bardzo słaba wymówka. Sygnał, jaki wysłalibyśmy za granicę i zewnętrzny odbiór byłby prosty: Polska nie jest wiarygodnym partnerem partnerem, a deklaracje i zobowiązania przyjęte przez Polskę muszą być traktowane z bardzo dużą nieufnością. Przedstawiciele każdego innego państwa, które chciałoby zawrzeć z nami jakąkolwiek umowę, musieliby zadać sobie pytanie, czy ma to sens. Z takim samym pytaniem musieliby się zmierzyć reprezentanci Polski inicjujący albo zaangażowani w negocjacje porozumień międzynarodowych.
Czytaj więcej
Zawarty właśnie między Polska i Wielka Brytania traktat bezpieczeństwa spowoduje, że mimo, iż Stany przestały być w pełni przewidywalne, to NATO pr...
Brak ratyfikacji umowy z Wielką Brytanią byłby tym bardziej szkodliwy dla Polski, że pogłębiałby niepewność i brak zaufania do już zawartych umów. Traktat ten, podobnie jak ten z ubiegłego roku z Francją czy planowany z Niemcami, jest zawierany w warunkach wzrostu poczucia zagrożenia i osłabionej wiarygodności gwarancji wynikających z traktatu NATO. To truizm, ale istota odstraszania polega m.in. na wytworzeniu u potencjalnego agresora przekonania, że nasze sojusze są wiarygodne, a nasi partnerzy na pewno przyjdą nam z pomocą. Tymczasem możemy doprowadzić do sytuacji paradoksalnej i kuriozalnej zarazem: w sytuacji spadku zaufania do przyjętych wcześniej zobowiązań chcemy je potwierdzić, wzmocnić i wysłać potencjalnemu agresorowi sygnał, że są w pełni wiążące i będą skuteczne. Ale brak ratyfikacji umowy z Wielką Brytanią oznaczałby osiągnięcie efektu dokładnie przeciwnego do zamierzonego.
Czytaj więcej
Choć Wielka Brytania wciąż pozostaje mocarstwem jądrowym i ma zdolności militarne do działań globalnych, to jej siły zbrojne od lat pozostają niedo...
W polityce zagranicznej ważna jest ciągłość i spójność
Warto zwrócić uwagę na jeszcze dwa istotne czynniki w polityce zagranicznej, mające bardzo duży wpływ na zaufanie do danego państwa, jego wiarygodność, wizerunek itp. i, w rezultacie, na skuteczność tej polityki. Pierwszy to ciągłość polityki zagranicznej. Pewne zmiany są naturalne i konieczne i mogą wynikać ze zmian rządów czy otoczenia międzynarodowego. Ale nawet w sytuacji radykalnych zmian ustrojowych (jak np. w Polsce po 1989 r.) zasadniczo uznawane są zobowiązania międzynarodowe przyjęte przez poprzedników, nawet sprawujących władzę w sposób niedemokratyczny. Drugi czynnik to spójność polityki zagranicznej: wiarygodne i poważne państwo, chcące odgrywać rolę istotnego podmiotu, a nie przedmiotu w polityce międzynarodowej nie może mieć dwóch (albo jeszcze więcej) polityk zagranicznych, a walka różnych ośrodków władzy to recepta na katastrofę w tej dziedzinie.
Zatem negatywne konsekwencje braku ratyfikacji traktatu ze Zjednoczonym Królestwem byłyby olbrzymie i bardzo złe. I akurat w tym przypadku podobnie wielkie słowa, jak te użyte przy okazji podpisania tego porozumienia byłyby, niestety, w pełni uzasadnione. Dlatego bez względu na to, jak naprawdę wyglądały relacje rządu z prezydentem w związku z negocjacjami tej umowy, jej ratyfikacja musi zostać przeprowadzona niezwłocznie i sprawnie, aby w żaden sposób nie odbiła się negatywnie na wiarygodności Polski i zaufaniu do naszego państwa. A wszyscy ważni politycy powinni nie tylko mówić publicznie, że „sprawy bezpieczeństwa powinny być wyłączone z wewnętrznej rywalizacji politycznej”, ale także postępować zgodnie z tego rodzaju deklaracjami.