- Wyścig trwa – uważa dr Julie Gerberding, wiceprezes wykonawczy i dyrektor ds. pacjentów w MSD, jednej z największych firm farmaceutycznych na świecie. – Gdzieniegdzie wirus wciąż jest szybszy, gdzieniegdzie możemy stwierdzić, że wygrywają szczepienia. Aby zwiększyć szansę na wygraną, ludzkość musi wzmocnić wszystkie stosowane środki, lepiej przewidywać rozwój wirusa i ściślej ze sobą współpracować.

Wykorzystać moment

Podczas konferencji European Journalist Media Forum: „What’sNext? Reporting on public health challenges post-pandemic” eksperci, decydenci i liderzy branży zdrowotnej debatowali i przedstawiali recepty na lepszą współpracę państw i wszystkich kluczowych podmiotów opieki zdrowotnej (w tym rządów i przemysłu farmaceutycznego) na rzecz zapewnienia ochrony przed obecnymi i przyszłymi zagrożeniami dla zdrowia publicznego.

Zdaniem dr Ricardo Baptista Leite, członka Parlamentu Portugalii, mimo doświadczeń w walce z wirusem, na poziomie europejskim wcale nie jesteśmy lepiej przygotowani do radzenia sobie z pandemią. – Zdrowie jest warunkiem rozwoju społeczeństw – mówił polityk podczas konferencji. – Niestety nie jestem takim optymistą, by wierzyć, że po długich miesiącach pandemii coś się zmieniło. Za rok czy dwa nikt nie będzie o niej pamiętał, dlatego dziś musimy walczyć o zdrowie publiczne, a także mówić o pandemii i o tym, jak poważne jest to zagrożenie i jak się do niego odpowiednio przygotować, szczególnie teraz w tym krótkim „okienku zrozumienia”, jakie się przed nami otworzyło w mediach i wśród obywateli.

Zdaniem dr Leite, mimo tragedii wynikającej z dramatycznego wzrostu liczby zgonów, jakiego nie notowano od dekad, w Europie nie powstały jak na razie żadne wspólne instytucje. Nie istnieje też zintegrowany system koordynacji. Zawiodła prewencja. Rozwój wirusa w poszczególnych rejonach nie jest w wystarczającym stopniu śledzony. Brakuje wczesnego rozpoznania zagrożenia.

Czy to zbyt surowa ocena? Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powołała zespół ds. szybkiego reagowania na koronawirusa, który na szczeblu politycznym koordynuje unijną reakcję na pandemię. Zespół działa, opierając się na trzech filarach. Pierwszy dotyczy obszaru medycznego, który skupia się na prewencji i zaopatrywaniu krajów w szczepionki oraz środki niosące pomoc. Drugi zajmuje się mobilnością, transportem i doradztwem w podróżowaniu oraz wszelkimi kwestiami związanymi ze strefą Schengen. Trzeci filar dotyczy gospodarki i analizuje zagadnienia z różnych sektorów ekonomii, takie jak turystyka, transport czy handel. W skład zespołu, oprócz szefowej KE, wchodzi pięcioro komisarzy, odpowiedzialnych m.in. za zdrowie, zarządzanie kryzysowe i problemy na granicach.

Według informacji Komisji Europejskiej, do tej pory KE zabezpieczyła do 4,4 mld dawek szczepionki przeciwko COVID-19 (https://ec.europa.eu/info/live-work-travel-eu/coronavirus-response/safe-covid-19-vaccines-europeans_pl [dostęp: 23.08.2021]). Trwają negocjacje w sprawie dodatkowych dawek. Jak zapewnia Komisja, dostawy szczepionek do krajów UE stale rosną, a szczepienia nabierają tempa. Komisja współpracuje również z przemysłem farmaceutycznym w celu zwiększenia zdolności produkcyjnych.

Jednocześnie rozpoczęły się badania nad nowymi wariantami wirusa. Mają one pozwolić opracować w krótkim czasie skuteczne szczepionki przeciwko nowym mutacjom wirusa
i ruszyć z ich produkcją na dużą skalę. W opracowaniu rozwiązań pomoże specjalnie powołany Inkubator HERA. Jest on pomyślany jako płaszczyzna współpracy świata nauki, przemysłu i władz publicznych. Pozwoli ona przyśpieszyć prace nad efektywnością badań
i produkcji, tak by wykorzystać wszelkie dostępne zasoby, które umożliwią Europie skuteczne i szybkie reagowanie na nowe zagrożenia.

Czy to wystarczy?

Zdaniem ekspertów – nie. Prof. Jeffrey Lazarus, szef ośrodka badań nad systemami opieki zdrowotnej w Barcelona Institute for Global Health podkreślał podczas European Journalist Media Forum, że byliśmy przygotowani do pandemii bardziej „technicznie”. Szybko pojawiły się miarodajne testy, a także skuteczne i bezpieczne szczepionki. – Ale społeczeństwa nie były odpowiednio zaangażowane, do dziś nie mamy wspólnych strategii i nie ma prawdziwej solidarności. Co dziś powiemy ludziom, kiedy rozprzestrzenia się nowy wariant – Delta? – pytał ekspert.

Dr Julie Gerberding z MSD uważa, że nie tylko Europa, ale i cały świat stoi przed najtrudniejszą lekcją bezpieczeństwa. – W systemie obrony narodowej dysponujemy stale uzbrojeniem, nie pozbywamy się go, kiedy zagrożenie mija. Szczepionki też muszą więc znajdować się w naszej dyspozycji, choćby rynek tego nie popierał. Nie może też być żadnych kompromisów co do ich jakości. Wciąż jednak mamy kłopoty z harmonizacją szczepień, wymianą między krajami, dzieleniem się tym, co udało się wyprodukować – mówiła Gerberding.

I w tym zakresie pojawiają się inicjatywy na poziomie europejskim i światowym. UE zobowiązała się zadbać o to, by bezpieczne szczepionki dotarły do wszystkich zakątków świata. Komisja Europejska i państwa członkowskie UE zadeklarowały ponad 2,2 mld euro na rzecz COVAX – globalnej inicjatywy mającej na celu zapewnienie równego dostępu do szczepionek przeciwko COVID-19. Wspierają też programy szczepień w krajach partnerskich.

Co dalej z rakiem?

Opanowanie globalnej epidemii koronawirusa nie rozwiązuje niestety problemu. Pandemia sparaliżowała większość krajowych systemów ochrony zdrowia, co szczególnie odbija się na pacjentach z chorobami przewlekłymi i onkologicznymi. – Musimy zadać sobie pytanie: „co dalej z rakiem?” – mówił podczas konferencji Deepak Khanna, prezes MSD na Europę
i Kanadę. – Wielu pacjentów chorujących onkologicznie nie otrzymało na czas diagnozy lub dalszego, niezbędnego leczenia. A przecież musimy zapewnić pacjentom bezpieczeństwo zdrowotne, edukować i radzić, jak postępować w trudnych sytuacjach. Wszystko to musimy oczywiście robić we współpracy z organizacjami pacjentów. I pamiętać, że działać muszą wszyscy: rządy, firmy i pacjenci.

Choroby przewlekłe i onkologiczne zwiększają ryzyko śmierci przy zakażeniu wirusem SARS-CoV-2. Zespół naukowców z Penn State College of Medicine w USA sprawdził wpływ 11 przewlekłych chorób na śmiertelność z powodu zakażenia. 25 badań objęło łącznie 65 tys. pacjentów leczonych w szpitalach z powodu COVID-19. Średni wiek chorych wyniósł 61 lat. Grupę kontrolną stanowili hospitalizowani pacjenci z COVID-19, którzy nie cierpieli na żadną z chorób przewlekłych. Okazało się, że ryzyko śmierci w przebiegu COVID-19 najbardziej wzrasta w razie schorzeń współistniejących: przewlekłej choroby nerek, choroby wieńcowej, nadciśnienia, niewydolności serca, cukrzycy i nowotworu. (Analiza tych badań obejmująca badania z czterech kontynentów, została niedawno opublikowana w „PLOS ONE”, czasopiśmie naukowym wydawanym przez Public Library of Science.)

Skutki pandemii dla chorych, którzy uniknęli zakażenia, ale nie otrzymali pomocy na czas, są nie do oszacowania. – Nawet przed pandemią sytuacja była trudna – uważa prof. Walter Ricciardi, przewodniczący Rady Misji ds. Raka przy Komisji Europejskiej. – A teraz widać, jak trudno realizuje się długofalowe plany na poziomie europejskim, zważywszy, że zdrowie znajduje się w kompetencjach państw członkowskich.

Z kolei Dolores Montserrat, posłanka do Parlamentu Europejskiego, członkini komisji ENVI oraz specjalnej Komisji ds. Zwalczania Raka zwróciła uwagę na to, że bardzo ważny jest społeczny aspekt konsekwencji epidemii dla osób chorych przewlekle i onkologicznie.  – Potrzebujemy nowego programu zdrowotnego, strategii farmaceutycznej i tego, by Europejska Agencja Leków ściśle współpracowała z OECD. Tylko wtedy będziemy mogli konkurować z Chinami i USA w przeznaczaniu środków na badania i innowacje. Celem jest równa opieka zdrowotna dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej.

 

Konsekwencje pandemii

Podczas kolejnego seminarium zorganizowanego w czerwcu br. przez MSD pod hasłem „Powrót do opieki” jego uczestnicy zastanawiali się nad tym, w jaki sposób powrócić do standardów opieki zdrowotnej, które obowiązywały w Europie Środkowo-Wschodniej przed pandemią. Wiceprezes MSD David Earnshaw podkreślał, że kraje naszego regionu są w szczególnej sytuacji. – Musimy wyrównać różnice w dostępie do opieki zdrowotnej między tymi krajami a najbogatszymi zrzeszonymi w G-7. Taka jest wizja Komisji Europejskiej i – mam nadzieję – nas wszystkich jako Europejczyków. To jest lekcja, jaką musimy wyciągnąć z pandemii, to nie może być dłużej temat, którego unikamy, jak przysłowiowego „słonia w salonie”, którego każdy widzi, ale o którym nikt nie mówi. Trzeba powiedzieć wyraźnie: europejskie systemy ochrony zdrowia nie były w stanie radzić sobie z pandemia i regularną ochroną zdrowia w tym samym czasie. Możliwe było albo jedno albo drugie, w szczególności dotyczy to państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Jest to niezwykle istotne przy planowaniu długofalowej strategii walki z rakiem, gdzie odpowiednio wczesna diagnoza i właściwe leczenie będą mogły z czasem doprowadzić do zmiany kwalifikacji choroby ze śmiertelnej w przewlekłą i będącą pod kontrolą,
a jednocześnie z polepszającą się jakością życia chorych. Tylko wtedy wyrok przychodzący wraz z rozpoznaniem będzie można zmienić w stałą, nowoczesna opiekę nad chorym przewlekle.

Małgorzata Bogusz, członek Europejskiego Komitetu Społeczno-Ekonomicznego, uczestnicząca w przygotowaniu europejskiego planu walki z rakiem, podkreśliła, że powstający w UE dokument jest odpowiedzią Wspólnoty na zagrożenia wynikające z pandemii. – Rekomendacje naszego Komitetu, jednej z najważniejszych unijnych instytucji, dotyczą innowacji i postępu w odniesieniu do prewencji, diagnozy, leczenia i polepszenia jakości życia chorych – mówiła Bogusz. – Przy czym kluczowe jest to, by w planie tym nie było żadnych różnic pomiędzy krajami i regionami Unii, a dostęp do osiągnięć medycznych i technologicznych był równy.

Prof. Mark Lawler z Europejskiej Organizacji Onkologicznej mówił o tym, jak wielki strach budziła od początku pandemii diagnoza wskazująca na zachorowanie na COVID-19. – Doszło do tego, że ludzie bardziej bali się zakażenia koronawirusem niż zachorowania na raka – mówił profesor. – I teraz, kiedy po wielu miesiącach patrzymy, jaki pandemia miała wpływ na diagnozowanie i leczenie raka, trzeba stwierdzić, że był on absolutnie dewastujący. Pacjenci nie wykonywali badań tak kluczowych dla diagnozowania raka jak biopsje czy endoskopie. Ocenialiśmy, że nawet 7 na 10 pacjentów z podejrzeniem raka nie zgłaszało się, by wykonać badania. Nie zgłaszali się także na chemioterapię. W Europejskiej Organizacji Onkologicznej szacujemy, że nawet ponad milion osób w Unii może chorować na raka, nie będąc zdiagnozowanymi na skutek niewydolności systemu i obaw przed zakażeniem SARS-CoV-2.

Zdaniem profesora Lawlera, najważniejsze jest teraz, by natychmiast zdefiniować problem konsekwencji pandemii dla leczenia raka i zająć się długimi kolejkami pacjentów do specjalistów, punktów diagnostycznych i ośrodków leczenia. W efekcie w systemie zostaną zaoszczędzone także środki finansowe, bo zbyt późna diagnoza znacząco zwiększa późniejsze koszty leczenia. W czasie pandemii o 70 procent spadła liczba osób poszukujących pomocy w leczeniu raka. Im szybciej zostaną oni zdiagnozowani czy też wrócą do leczenia, tym szybciej wszyscy przezwyciężymy skutki pandemii dla systemu ochrony zdrowia w Unii Europejskiej i we wszystkich należących do niej państwach.

Materiały powstały we współpracy z MSD w ramach akcji społecznej Rzeczpospolitej #Oddychaj.

2023_08 PL-NON-00324 wyd. 2021_08