Od trzech miesięcy zwiększa się eksport polskich produktów do Rosjo, stopniowo rośnie ich sprzedaż na rynku ukraińskim i białoruskim. O ile w styczniu eksport do krajów Europy Środkowo-Wschodniej zmalał w ujęciu rocznym o 13,7 proc., to za pierwsze dwa miesiące spadek wynosił już tylko 1,7 proc., a cały pierwszy kwartał przyniósł ostrożny, 2,5-procentowy wzrost. Po pierwszym półroczu 2016 roku sprzedaż polskich produktów w Rosji zwiększyła się rok do roku o 4,9 proc. (liczona w złotym), a w regionie Europy Środkowo-Wschodniej o 9,2 proc.
Zdaniem Radosława Jaremy, eksperta Akcenty, w handlu z krajami regionu jesteśmy w punkcie wyjścia sprzed 5 lat.
- Na koniec 2015 roku nasz eksport do krajów Europy Środkowo-Wschodniej wrócił do poziomu z 2010 roku. Tym bardziej powinniśmy się cieszyć, że zaczęły się wzrosty. Teraz ważne jest, aby w kolejnych miesiącach trend się utrwalił – mówi Jarema.
Według Akcenty, za wzrost sprzedaży na Wschodzie odpowiadają jednak nie tradycyjne proeksportowe sektory jak żywność, ale branże specyficzne. Sprzedajemy m.in. więcej statków i jachtów, popytem cieszy się odzież skórzana, tworzywa sztuczne i chemia. Szczególnie wyróżniają się skóry i futra, których wzrost eksportu na rynek rosyjski sięgnął w maju 170 proc. w porównaniu z ub. rokiem.
Na powolne odbicie wyników eksportowych na rynkach wschodnich zwraca uwagę także Konfederacja Lewiatan. Według Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Lewiatana, teoretycznie można byłoby powiedzieć, że osiągnęliśmy „dno" i od niego zaczynamy bardzo powoli się odbijać.
- Jednak należy pamiętać, że o relacjach gospodarczych z Rosją w olbrzymiej mierze decyduje polityka. Nie możemy być zatem pewni, że 2,5 mld euro eksportu na rynek rosyjski w ciągu pół roku to poziom który jest nieprzekraczalnym minimum naszych wzajemnych handlowych relacji – twierdzi Krzysztoszek.
Znaczący wzrost eksportu na rynek rosyjski, wcześniej jeden z kluczowych polskich kierunków eksportowych, będzie jednak zależał od wznowienia eksportu żywności. Do tego potrzeba jednak zniesienia obowiązującego embarga, na co się raczej nie zanosi. W dodatku istnieje zagrożenie dalszym zaostrzeniem konfliktu pomiędzy Rosja a Ukrainą. Gdyby do niego doszło, na otwarcie granic dla polskich produktów przyszłoby pewnie czekać jeszcze bardzo długo.