We wtorkowych danych o strukturze wzrostu gospodarki w II kwartale najwięcej emocji wzbudził spadek inwestycji o 4,9 proc. rok do roku. Dla ekonomistów nie mniejszym zaskoczeniem było jednak niewielkie przyspieszenie wzrostu wydatków konsumpcyjnych: zwiększyły się one o 3,3 proc. rok do roku, po zwyżce o 3,2 proc. w poprzednim kwartale. Tymczasem ekonomiści oczekiwali odczytu na poziomie 3,6 proc. Za taką dynamiką konsumpcji przemawiał szybki wzrost dochodów gospodarstw domowych z pracy i świadczeń społecznych.

Przyczyną niespodzianki mogło być to, że choć w II kwartale z tytułu 500+ do rodzin trafiło nieco ponad 4 mld zł, to połowa tych wypłat przypadła na czerwiec. Gospodarstwa domowe mogły więc po prostu nie zdążyć tych pieniędzy wydać. – Niektóre wydatki, na które rodziny mogą chcieć przeznaczyć świadczenia z 500+, wymagają ich odkładania przez kilka miesięcy – zauważa Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

W świetle tej interpretacji, przyspieszenie konsumpcji z tytułu 500+ po prostu odsunęło się w czasie i stanie się wyraźne w III kwartale.

Ale wydatki konsumpcyjne rosną wolno nawet niezależnie od 500+. – W 2015 r. spożycie prywatne wzrosło o 3,1 proc., a wówczas gospodarstwa domowe nie otrzymywały jeszcze wsparcia ze świadczeń rodzinnych. Nawet biorąc pod uwagę to, że wypłata świadczeń ruszyła na dobre pod koniec II kwartału, można było oczekiwać silniejszego wzrostu konsumpcji prywatnej – mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.

Do wydatków gospodarstwa domowe powinna skłaniać dobra sytuacja na rynku pracy. Gdy ostatnio, w 2008 r., fundusz płac (suma wynagrodzeń zatrudnionych) zwiększał się tak szybko jak dziś, konsumpcja rosła dwukrotnie szybciej.

– Niższa od oczekiwań dynamika spożycia prywatnego w II kw. sygnalizuje wzrost skłonności do oszczędzania gospodarstw domowych – uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole w Polsce. To jednak może oznaczać, że ani 500+, ani dalsza poprawa koniunktury na rynku pracy, nie podbije dynamiki konsumpcji do 5 proc. rocznie, co według wyliczeń ekonomistów PKO BP w przeszłości odpowiadało takiemu jak dziś wzrostowi dochodów gospodarstw domowych.

Sygnałów, że skłonność Polaków do oszczędzania rośnie, nie brakuje. Depozyty gospodarstw domowych w okresie kwiecień-lipiec rosły średnio w tempie 10,7 proc. rok do roku, wobec 9,3 proc. w poprzednich 4 miesiącach.

Jak zauważa Borowski, przyspieszenie napływu nastąpiło pomimo boomu na rynku mieszkaniowym. – Wyraźnie też wzrósł napływ pieniędzy do funduszy inwestycyjnych – dodaje. Oszczędności płyną też na rynek obligacji skarbowych: inwestorzy indywidualni ulokowali w nich do końca lipca 2,4 mld zł, w porównaniu do 1 mld zł w takim samym okresie ub.r.