Indeks GDPNow, czyli liczony przez oddział Fedu w Atlancie wskaźnik wzrostu gospodarczego w USA, pokazał w najnowszym odczycie, że amerykański PKB wzrósł w trzecim kwartale tylko 0,5 proc. Jeszcze w połowie miesiąca wskazywał on na wzrost wynoszący 1,2 proc., a dwa miesiące temu na 6 proc. (odczyty te mówią o wzroście annualizowanym, czyli liczonym kw./kw. w tempie rocznym.) To już kolejny sygnał ostrzegający przed możliwą staglfacją w USA i na świecie.

Optymizm topnieje

Dane z modelu GDPNow różnią się od większości prognoz analityków z prywatnych instytucji finansowych. Mediana ich przewidywań, zebranych przez agencję Bloomberga, wskazuje na wzrost PKB wynoszący w trzecim kwartale 3,5 proc. Najbardziej optymistyczna prognoza mówi nawet o wzroście wynoszącym 6,6 proc. Gorszy szacunek amerykańskiego PKB za trzeci kwartał przedstawili jak na razie jedynie analitycy firmy Visa, którzy oceniają wzrost na jedynie 0,4 proc. W drugim kwartale amerykański PKB wzrósł natomiast o 6,7 proc.

Do spowolnienia gospodarczego w USA przyczyniają się zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw. To m.in. przez nie produkcja przemysłowa spadła w USA we wrześniu o 1,3 proc. mies./mies. – Niedobory siły roboczej i półproduktów, które ciążą przemysłowi, pogarszają się i prawdopodobnie będą problemem dającym dłużej o sobie znać – twierdzi Michael Pearce, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.

Czytaj więcej

Prognozy MFW pozornie bez zmian. Losy niektórych krajów zupełnie inne

Niedobory towarów oraz podwyższona inflacja (wynosząca 5,4 proc. r./r. we wrześniu) skutkują również pogarszającymi się nastrojami konsumentów. Mówi o tym choćby indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan, który spadł z 81,2 pkt w lipcu do 70,3 pkt w sierpniu, najniższego poziomu od grudnia 2011 r. David Blanchflower, ekonomista z Dartmouth College, który był wcześniej członkiem władz Banku Anglii, oraz Alex Bryson, naukowiec z University College London, zwracają uwagę, że każda recesja w USA od 1980 r. została poprzedzona ich spadkami indeksów nastrojów konsumenckich o co najmniej 10 pkt. „Spadek nastrojów konsumenckich w ostatnich sześciu miesiącach sugeruje, że USA wchodzą teraz w recesję, nawet jeśli wzrost zatrudnienia i płac sugeruje co innego" – napisali Blanchflower i Bryson.

Światowy trend

Spowolnienie gospodarcze już zostało potwierdzone w Chinach. Chiński PKB wzrósł w trzecim kwartale tylko o 4,9 proc. r./r., gdy średnio prognozowano, że wzrośnie o 5,2 proc., po tym jak w trzecim powiększył się o 7,9 proc. Końcówka trzeciego kwartału przyniosła tam kryzys energetyczny, którego symptomem były wyłączenia prądu w 20 prowincjach. Trzeci kwartał to również kryzys związany z China Evergrande Group, jednym z największych chińskich deweloperów. Mógł on wpłynąć nie tylko na sytuację na rynku nieruchomości (który skurczył się w trzecim kwartale o 1,8 proc. r./r.), ale też ogólnie zniechęcać spółki do wydatków. Najbardziej pesymistyczne prognozy dla PKB na czwarty kwartał mówią o wzroście wynoszącym zaledwie 2 proc. Problemy Chin przyczyniły się już do obcięcia przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozy wzrostu PKB dla Azji na 2021 r. z 7,6 proc. do 6,5 proc.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Czytaj więcej

Nie ma szczepień, nie ma wzrostu gospodarczego

Oznaki spowolnienia widać również w Europie. Są tam one najbardziej odczuwalne w przemyśle. Produkcja przemysłowa w strefie euro spadła w sierpniu o 1,6 proc. mies./mies. W Niemczech, czyli największej gospodarce Eurolandu, zmniejszyła się ona wówczas aż o 4 proc. mies./mies. To m.in. skutek niedoboru mikroprocesorów na światowych rynkach, który doprowadził do przestojów w fabrykach motoryzacyjnych. Wskaźniki PMI liczące koniunkturę w gospodarkach Europy Zachodniej wciąż jednak pozostają na wysokich poziomach. PMI dla przemysłu strefy euro wyniósł we wrześniu 58,6 pkt, a dla Niemiec 58,4 pkt. (Każdy odczyt PMI powyżej 50 pkt oznacza ekspansję w danym sektorze). Zatory podażowe podsycają inflację również w strefie euro. We wrześniu najwyższa była w Estonii i wyniosła 6,6 proc. r./r.

Polski przemysł omija bariery podażowe

Produkcja sprzedana polskiego przemysłu (w cenach stałych) zwiększyła się we wrześniu o 8,8 proc. rok do roku, nieco bardziej, niż oczekiwali ekonomiści. To wprawdzie najsłabszy wynik od lutego br., ale to głównie efekt wysokiej bazy odniesienia sprzed roku. Produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych podskoczyła w minionym miesiącu o 0,9 proc. w stosunku do sierpnia. To największa zwyżka od marca br., choć koniunkturę w przemyśle na całym świecie tłumią ograniczenia podażowe, takie jak niedobór niektórych komponentów oraz kontenerów i drożejące surowce. Nad Wisłą te problemy wyraźnie widoczne są jedynie w branży motoryzacyjnej, której sprzedaż ponownie spadła (o ponad 17 proc. rok do roku). Przejawiają się też coraz szybszym wzrostem cen produkcji sprzedanej (PPI), co jednak świadczy o tym, że firmy są w stanie przenosić rosnące koszty na odbiorców. We wrześniu PPI podskoczył o 10,2 proc. rok do roku, najbardziej od końca 1997 r., po 9,6 proc. w sierpniu. Ekonomiści w większości spodziewają się, że wzrost cen produkcji sprzedanej będzie jeszcze przyspieszał, co z opóźnieniem będzie się przekładało na ceny towarów konsumpcyjnych.