Podatki dla najlepiej zarabiających w Polsce są niskie i nie brakuje mocnych argumentów za ich podwyższeniem – uważa Paweł Doligalski,

wykładowca ekonomii na University of Bristol, współtwórca grupę eksperckiej “Dobrobyt na Pokolenia”.

Jego zdaniem, za takim rozwiązaniem przemawia fakt, że polski system podatkowy jest de facto regresywny i średnie obciążenie podatkami maleje wraz z dochodem, co część ekonomistów uważa za niesprawiedliwe.

Po drugie, dobrze skalibrowana podwyżka podatków - uważa Doligalski – wbrew obawom nie zaszkodziłaby kasie państwa.

– W debacie o podatkach często podnoszony jest argument, że wysokie podatki zmniejszają chęć do pracy i mogą doprowadzić do spadku dochodów budżetowych, co opisuje krzywa Laffera – argumentuje ekonomista. Gdy gospodarka znajduje się na prawo od szczytu krzywej Laffera, to podwyższenie stopy podatku zmniejsza dochody budżetowe. Według szacunków Doligalskiego, w Polsce nic złego nie stałoby się, gdy dochody powyżej 200 tys. zł rocznie (ok. 17 tys. miesięcznie) zostały wyżej opodatkowane.

Jak wylicza ekonomista, obecnie opodatkowanie najwyższych dochodów samozatrudnionych wynosi 19 proc., a pracowników – 38 proc. uwzględniając składki. A mogłoby to być 50 proc. dla samozatrudnionych i 58 proc. dla pracowników.

– Szacunki te uwzględniają zarówno zgodną z danymi empirycznymi redukcję dochodów w reakcji na podniesienie stopy podatku, jak i możliwość zmiany formy pracy (zatrudnienie/samozatrudnienie) w celu zmniejszenia obciążenia podatkowego. Szczyt krzywej Laffera jest niższy dla samozatrudnionych, gdyż w przypadku podniesienia podatków redukują oni dochody dużo bardziej niż pracownicy. Efekt ten jest częściowo niwelowany przez fakt, że duża różnica w opodatkowaniu dochodów z pracy najemnej i z działalności gospodarczej motywuje pracowników do przejścia na samozatrudnienie, co zmniejsza dochody budżetowe – zaznacza Doligalski.

Powyższe obliczenia nie biorą pod uwagę migracji podatkowej: wysokie podatki mogą skłaniać do przeniesienia rezydencji do kraju z niższym obciążeniem. Gdyby jednak uwzględnić i ten czynnik, „bezpieczne” opodatkowanie mogłoby – zdaniem Doligalskiego – wzrosnąć do 45 proc. dla samozatrudnionych i 48 proc. dla pracowników.

– Możemy znacząco podnieść opodatkowanie najwyższych dochodów, szczególnie z działalności gospodarczej, bez negatywnych konsekwencji dla budżetu – twierdzi dr Paweł Doligalski. – Ale czy warto te podatki podnosić? To zależy od indywidualnego poczucia sprawiedliwości społecznej oraz od wiary w instytucje państwowe, które dobrze funkcjonując mogą przekuwać dodatkowe wpływy budżetowe w dobrobyt społeczeństwa – dodaje.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły